REKLAMA
Rzymski orator mówił tak
Wśród burz w narodzie i wśród trwogi:
„Wzrosłem za późno – i w pół drogi
Strącił mnie nocą nowy wiatr.”
Tak, lecz żegnając rzymską sławę,
Czyli kapitoliński szczyt,
Widziałeś, jak nie widział nikt,
Ten zachód gwiazdy jego krwawej.
Szczęśliwy, komu dane dni
Płynęły w czasach bez litości,
Bo go bogowie brali w gości
Na ucztę, jak jednego z nich.
On – obserwator tych widowisk -
Słuchał ich rad i z nimi żył,
I równoprawny jak bogowie
Z ich czary nieśmiertelność pił.