Najnowsze badania pokazują, że pozycja Putina wśród rosyjskiego społeczeństwa nie jest niezachwiana. Jednocześnie spadek zaufania do prezydenta nie przekłada się na wzmocnienie potencjalnych kontrkandydatów. Wszystko sprowadza się do zasady, że od przyszłego niedostatku lepszy jest ten, który już znamy.
REKLAMA
Jeżeli Putin nie będzie w stanie utrzymać popularności, to jego środowisku politycznemu grozi gwałtowna utrata wpływów – uważa 44,3% respondentów najnowszego sondażu Centrum Lewady. Zdaniem 41,3% istotnych zmian nie będzie – ekipa Putina będzie kontynuować jego drogę.
Przytłaczająca większość (89,5%) nie potrafi wskazać polityka, który mógłby zastąpić Putina na stanowisku prezydenta, ale 47,3% jest przekonanych, że w razie potrzeby taka osoba się znajdzie. Jedynie 27% jest zdania, że dla Putina nie ma alternatywy. Po 2018 roku jako głowę państwa widzi Putina 23% respondentów.
Prezes Centrum Technologii Politycznych Igor Bunin zaznacza, że od kilku miesięcy nawet wśród żelaznego elektoratu Władimira Wladimirowicza odnotowuje się tendencję do myślenia o jego następcy. Szef Centrum Lewady Lew Gudkow przypomina natomiast, że popularność Putina spada stopniowo już od sierpnia 2008 roku.
Kogo winić? Zdaniem ekspertów, najbardziej światowy kryzys. Retoryka stabilności nie wytrzymała problemów społecznych. Nie pomaga też wzmożona aktywność opozycji, która zaczyna wymykać się Kremlowi spod kontroli. Kolejne manifestacje mają wymiar nie tylko statystyczny. Rzecz w tym, że ich liderzy stają się coraz bardziej identyfikowalni.
Aleksiej Nawalny, czy Siergiej Udalcow urośli w ciągu ostatnich miesięcy do rangi osobowości, a Michaił Chodorkowski – wręcz do rangi autorytetu. Wykształcone pokolenie drugiej połowy lat 80' woli iść obok Kasparowa i Limonowa, niż obok kojarzonych z dawnymi służbami aparatczyków z Jednej Rosji. Mamy tu niestety do czynienia z pewnym paradoksem. Wymienieni opozycjoniści, mimo rosnącego znaczenia w świadomości społecznej, mają wciąż fatalną pozycję w sondażach.
To efekt braku struktur partyjnych, które mogłyby stanowić realną przeciwwagę dla rządzących. Brak takich struktur i jednoczesna aktywność opozycji prowadzi do sytuacji, w której spada popularność Putina, ale nie przekłada się to na istotny wzrost poparcia kogokolwiek z obozu przeciwników Jednej Rosji.
Popularności nie przysporzył Putinowi również głośny proces Pussy Riot ani odmieniana w ostatnich dniach przez wszystkie przypadki sprawa Magnitskiego i akceptacja przez Dumę poprawek do ustawy zakazującej adopcji rosyjskich dzieci przez Amerykanów.
Wszystko to, choćby nie było bezpośrednio związane z osobą Putina, odbija się jednak na sondażach. Z drugiej strony, w ich świetle trudno stwierdzić, by pozycja prezydenta była bardzo chwiejna. Zgodnie z najnowszym badaniem, wśród potencjalnych zmienników Władimira Władimirowicza pierwsze miejsce zajmuje Dmitrij Miedwiediew. Byłego prezydenta wskazało 14% ankietowanych. Na dalszych pozycjach znaleźli się – nieoczekiwanie - Siergiej Szoigu (8%), Giennadij Ziuganow (6%), Michaił Prochorow (5%) i Władimir Żyrinowski (4%). Jedynie po 1% respondentów wymieniło Nawalnego, Kasparowa, Kasjanowa i Niemcowa.
Kuriozalny wniosek – Putinowi poparcie spada, a nikomu nie rośnie. Zmiana na szczycie jest nieuchronna, ale raczej nie w perspektywie kolejnych wyborów.
