Książka Emmanuela Carrere'a p.t. "Limonow" to pasjonująca historia życia człowieka totalnego z burzliwymi dziejami Rosji w tle. Jest w niej stalinizm ponurej Rosji lat 50', zmagania emigranta przypominające „Z głowy” J. Głowackiego i „Uchodźców” H. Grynberga, jest wątek paryski, wojna w Bośni i Hercegowinie, więzienie w Lefortowie i wreszcie współczesna Rosja.

REKLAMA
Przyciągające jest już samo motto, cytat z Władimira Putina: „Kto chce przywrócić komunizm, ten nie ma rozumu. Kto go nie żałuje, ten nie ma serca.” Te słowa doskonale oddają konflikt wewnętrzny i zawirowania biograficzne Limonowa, który z jednej strony snuł marzenia o światowej sławie i życiu w luksusie, a z drugiej to w niezłomnym „radzieckim człowieku” widział istotę spełnienia.
Limonow zawsze i wszędzie był u siebie – na paryskich salonach, w Central Parku czy w pustym podmoskiewskim mieszkaniu. Jeżeli choć część przygód opisywanych w książce Carrere'a jest czymś więcej niż genialną autokreacją, to można powiedzieć, że to cud, że poeta nie został zabity w jakiejś ulicznej bójce albo nie zmarł na AIDS w którejś z przydworcowych poczekalni.
Prowadził prywatną wojnę z autorytetami. Gardził Brodskim, wytykając mu konformizm, choć tak naprawdę skrycie mu zazdrościł – wpływów, obycia, Nagrody Nobla. Kpił z Sołżenicyna pisząc, że jego zdaniem pisanie o czymś innym niż obozy, to tchórzostwo. Nawiasem mówiąc, Nobel Sołżenicyna również nie uszczęśliwił Limonowa. Imponowali mu za to ci nieprzystosowani, jak Knut Hamsun czy Jack London. Pociągały go takie porażki, które kiedyś miały obrócić się w zwycięstwo.
Początkowy brak sukcesów literackich próbował nadrabiać życiem na krawędzi. Kontakty, czy to seksualne, czy kryminalne, z osobami z marginesu społecznego, były dla niego na porządku dziennym. Mówił, że ci, którzy nie mają ani wieku, ani dobytku, którzy spalili za sobą wszystkie mosty i po których nie zostanie może nawet imię, to królowie.
Jeżeli taka przegrana jest zwycięstwem, to Limonow na pewno jest królem. Napisał sporo świetnych wierszy i obrazoburczych książek, a tak strasznie bał się, że umrze i nikt się o tym nie dowie. Na razie żyje i wie o tym cała Rosja. Więc może naprawdę wygrał?