W okresie gorącej debaty o związkach partnerskich warto przyjrzeć się poziomowi tolerancji w Rosji, gdzie bezpośrednio po przegłosowaniu projektu ustawy, (w skandalicznym brzmieniu po pierwszym czytaniu), zakazującej promocji homoseksualizmu usuwa się z życia społecznego ludzi znacznie bardziej pożytecznych niż prof. Krystyna Pawłowicz.

REKLAMA
25 stycznia Duma niemal jednogłośnie przyjęła po pierwszym czytaniu projekt ustawy zakazującej promocji homoseksualizmu wśród nieletnich. Projekt, nie dość, że skandaliczny ze społecznego punktu widzenia, jest w wielu miejscach sprzeczny z Konstytucją Federacji Rosyjskiej, a przeciw głosował tylko jeden deputowany. Definicja „promocji” homoseksualizmu jest zakreślona tak szeroko, że można pod nią podciągnąć rozmaite treści, a cel ustawy, abstrahując od przepisów szczegółowych, jest nie do pogodzenia choćby z obowiązkiem poszanowania godności każdego człowieka (art. 21 ust.1 ) oraz z fundamentalną zasadą równości wobec prawa (art. 19 ust. 1).
Jedną z pierwszych ofiar takiej polityki jest Ilja Kołmanowski. Doktor biologii, laureat nagrody „Wychowawca przyszłych uczonych” w dziedzinie chemii i fizyki, często występujący w mediach popularyzator nauk ścisłych, współtwórca wspierającego opozycję portalu internetowego snob.ru, a do dziś także nauczyciel jednego z moskiewskich liceów.
Zwolnienie nauczyciela to efekt jego wystąpienia na manifestacji przeciwko przyjęciu skandalicznego projektu w aktualnym brzmieniu. W swoim przemówieniu Kołmanowski przekonywał, że homoseksualiści swojej orientacji nie chcą nikomu wszczepiać, lecz pragną jedynie szacunku i zrozumienia ich odmienności.
Po wystąpieniu Kołmanowskiego do szkoły zaczęły napływać wnioski rodziców o jego natychmiastowe usunięcie ze środowiska szkolnego. Pojawiły się klasyczne porównania homoseksualizmu do pedofilii, a jeden z rodziców sugerował wręcz konieczność „odgrodzenia” Kołmanowskiego i pozbawienia go jakiegokolwiek kontaktu z młodzieżą. Dyrektor liceum przyjął wersję, że osoba nauczyciela wzbudza zbyt duże kontrowersje, a szkole potrzebny jest przede wszystkim porządek.
W obronie naukowca stanęła, tradycyjnie, inteligencja. Na wielu blogach huczy o „strasznym precedensie” i „kompromitacji na skalę światową”. Są to jednak krzyki zbyt ciche i pozbawione mocy sprawczej. Takie protesty przydałyby się nie tylko na blogach, ale i w Dumie. Na to jednak przyjdzie jeszcze długo poczekać.
Szkoda, że Polska nie może dać Rosji dobrego przykładu, bo część partii rządzącej zapisało się do niej nie wiadomo po co i szkoda, że niezrozumienie i wąskie horyzonty chcą dyktować innym, „jak żyć”.