Żona byłego prezydenta Rosji Borysa Jelcyna kończy dziś 80 lat. Choć jej mąż jest dziś oceniany bardzo różnie, Naina Iosifowna cieszy się niesłabnącą sympatią, a Rosjanie wciąż chcą jej słuchać.
REKLAMA
Naina Jelcyn zawsze uciekała od określenia „Pierwsza Dama”. Jak mawiała, damą się nie zostaje - trzeba się nią urodzić. Pani prezydentowa zawsze traktowała swoją rolę bardzo poważnie. Mówiła otwarcie, że świat, w który wkroczyła za sprawą swojego męża, nie był jej naturalnym środowiskiem. Z racji częstych wizyt zagranicznych przyszło jej zmienić wygodną, lecz surową garderobę na kreacje skrojone na zachodnią modłę. Przyznawała też, że dużo czyta o kulturze krajów, które odwiedzała. Rolę 'First Lady” Naina Iosifowna odegrała bardzo dobrze. W świadomości dużej części Rosjan zapisała się jako ta lepsza połówka. Wobec częstych ekscesów i niedyspozycji Borysa Jelcyna, które do dziś symbolizują prezydenturę potrzebną, ale wstydliwą, jego żona pozostaje uosobieniem spokoju i godności spraw codziennych.
Wiara w siłę dokonań męża żywo pulsuje w słowach Nainy Iosifowny. Była Pierwsza Dama skarży się, że mało kto dziś pamięta, że kiedy w 1991 roku Borys Jelcyn przejmował stery, Rosja była pobojowiskiem. Gdy 8 lat później na czele państwa stawał Władimir Putin, w kraju rozwijały się już instytucje, a produkty wszelkiej maści zapełniły witryny sklepowe.
Naina Jelcyn wciąż aktywnie śledzi życie polityczne kraju. Jej zdaniem, przytłaczająca większość demonstrujących w czasie ostatnich miesięcy na rosyjskich ulicach, wcale nie chce rewolucji. Wdowę po Borysie Nikołajewiczu najbardziej martwi jednak wzajemna wrogość demonstrantów. Jak mówi, na każdym placu toczy się walka o co innego.
Według rankingu RIA „Novosti”, Naina Iosifowna jest jedną z 20 najbardziej wpływowych kobiet w Rosji. Pytana o szczęście odpowiada jednak, że najwięcej zaznała go z Borysem Jelcynem jeszcze w czasach studenckich. Bardzo cieszy fakt, że jej głos jest wciąż tak słyszalny. A może dopiero stał się słyszalny? Może to przekleństwo drugorzędności żon wielkich polityków kiedyś się skończy. W końcu Krzysztof Materna w laudacji wygłoszonej z okazji wręczenia Nagrody Radia TOK FM powiedział, że dla niego Danuta Wałęsa jest największą manifą w Polsce.
