REKLAMA
Boimy się śmierci, boimy się kaźni,
Poznawszy za życia ten przedmiot bojaźni,
Że pustka jest raczej nie mniej zła od piekła,
A mądrość, co mówić i komu, uciekła.
I życia jak zwrotki, od zdania do kropki,
Śpią córki, synowie i widać wezgłowie,
A nam się nie uda już zmierzyć z ich snami,
Bo cień nasz jest dłuższy niż noc, co przed nami.
Nie dzwon nam tu bije ponuro niezmiennie,
Rzucamy się w ciemność – a w niej coraz ciemniej.
Czas spalić papiery i zwinąć już flagi,
I wypić z manierki, jak jest, dla odwagi.
Dlaczego tak wyszło? Nie, nie, to zła droga
Tak zwalać swój los na charakter i Boga.
Cóż było nam robić? A może się nie da?
Płaciliśmy za wszystkich. Reszty nie trzeba.