Wynik wyborów mera Moskwy to sukces opozycji. Jak bowiem celnie zauważył komentator radia Echo Moskwy Leonid Radzichowski, gdyby doszło do drugiej tury, to byłaby ona Waterloo dla opozycji, a Austerliz dla Kremla.
REKLAMA
Wygrałaby frekwencja – wyniosłaby pewnie w granicach 60-70% i wprawdzie ilościowo Nawalny dostałby więcej głosów niż w pierwszej turze, ale procentowo nie przekroczyłby prawdopodobnie 20%, a całą resztę wziąłby Sobianin. Taka jest brutalna rzeczywistość. Nawet jeśli Nawalnego popiera w duchu więcej moskwian, niż pokazały to słupki poparcia, to większość z nich nie jest gotowa na przykładanie ręki do wybuchu zimnej wojny z Kremlem.
W moim przekonaniu opozycja osiągnęła maksimum aktualnych możliwości. Osiągnięty przez Nawalnego rezultat i tak jeszcze kilka lat (a może i miesięcy) temu wydawał się zupełnie nieprawdopodobny. Prognozowałbym, że tendencja będzie dla lidera opozycji wznosząca, natomiast próżno było oczekiwać cudów już teraz.
Wydaje się, że protesty i kwestionowanie wyniku wyborów bezpośrednio po nich to w tym stanie rzeczy błędna strategia. Tym razem nie tyle podważa ona rzetelność i prawidłowość samych procedur wyborczych, co raczej wywołuje wrażenie, że opozycja nigdy nie będzie skłonna uznać, że poległa w uczciwej walce. Na dłuższą metę milcząca akceptacja tego świetnego przecież wyniku (nie rozstrzygając, jak było naprawdę) byłaby w mojej ocenie rozsądniejszym posunięciem.
Te wybory były w ważnym aspekcie przełomowe. Pokazały bowiem, że dla skutecznych działań opozycji kluczowa jest osobowość kandydata, a nie zaplecze partyjne. Wydaje się, że nikt nie poparł Nawalnego tylko dlatego, że sympatyzuje on z Republikańską Partią Rosji-Parnas. Budowanie popularności poprzez happeningi i manifestacje okazało się skuteczne. Denne i bezproduktywne wiece wyborcze B. Niemcowa i G. Jawlinskiego przez lata nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, a Nawalny jednak sposób znalazł.
Ważne, żeby tego sukcesu - choć sam zainteresowany i jego zaplecze sukcesu tu nie widzą – nie rozmienić na drobne w setkach rozproszonych i przechodzących bez echa marszów i pustych, wyświechtanych antykremlowskich hasłach.
