PILNE Nurkowie odnaleźli w jeziorze ciało Piotra Staraka
O autorze
Rocznik 76. Z wykształcenia dziennikarz. Z zamiłowania, od ponad 10 już lat, bloger. Fan muzyki i literatury. Czyta ok. 100 książek rocznie. Znaki szczególne: nie czyta e-booków, nie podkreśla, nie odkłada książek grzbietem do góry, używa zakładek. Prawdopodobnie bibliofil-fetyszysta. Na pewno fanatyk opowiadań. Zawodowo redaktor naczelny w jednym z czasopism logistycznych. Prywatnie ojciec parki urwisów. Mieszka w Warszawie.

Mądra książka, wielka literatura

Historia miłosnego trójkąta, naznaczonego samobójstwem i pewną bolesną tajemnicą, na której rozwiązanie jej główny bohater i narrator natknie się dopiero po czterdziestu latach. Czyli rzecz o filozofii pamięci.


Julian Barnes – „Poczucie kresu”



Pierwsze zdanie: „Pamiętam, niekoniecznie w tej kolejności:
- błysk po wewnętrznej stronie nadgarstka;
- parę unoszącą się z mokrego zlewu, gdy ktoś wrzuca do niego ze śmiechem gorącą patelnię;
- krople spermy, wirujące w kratce ściekowej, nim zostaną spłukane i powędrują w dół wysokiego domu;
- rzekę płynącą absurdalnie pod prąd, jej fale oświetlone myszkującymi światłami kilku latarek;
- inną rzekę, szeroką i szarą, bieg jej nurtu zamaskowany przez uporczywy wiatr, który marszczy powierzchnię;
- wodę w wannie, od dawna wystygłą za zamkniętymi drzwiami.”



Za „Poczucie kresu” Julian Barnes otrzymał w zeszłym roku nagrodę Bookera. I to była już jego czwarta nominacja do tego prestiżowego wyróżnienia! Wstyd przyznać – jednocześnie czas wreszcie stawić mu czoła - ale od tej pozycji zaczyna się też moja wielka literacka przygoda z tym pisarzem. Tak się bowiem jakoś nieszczęśliwie złożyło, że do tej pory nic a nic Barnesa nie czytałem (chociaż na półce od dawna stoi kilka jego powieści). Ale nie ma tego złego - tak się również szczęśliwie składa, że przede mną jeszcze tyle jego książek do przeczytania! I te słowa o wielkiej literackiej przygodzie nie zostały tu napisane na wyrost, o nie. Barnes to niewątpliwie przedstawiciel absolutnej czołówki najlepszych współczesnych pisarzy. Żywy klasyk. Wirtuoz pióra. Mało kto potrafi pisać książki tak kunsztowne, literacko dopracowane, zaskakujące i błyskotliwe. Takie jak „Poczucie kresu”.

Fabuła jest następująca. Główny bohater Anthony Webster, to starszy pan, rozwodnik, ojciec dwójki dzieci, wiodący samotne, nudne i monotonne życie angielskiego emeryta. Typowy, nijaki przeciętniak. Któregoś dnia, dostaje informacje o dziwnym spadku, który ma otrzymać. Ma to być 500 funtów i pamiętnik jego byłego przyjaciela z czasów młodości (nad wyraz inteligentnego Adriana Finna), a ofiarodawcą jest matka dziewczyny, z którą spotykał się czterdzieści lat wcześniej. Młody Webster był w nieudanym związku z Veronicą, a gdy się rozstali, ta związała się właśnie z Adrianem. Gdy Webster wyjechał na jakiś czas do Stanów Zjednoczonych, nieoczekiwanie Finn popełnił samobójstwo. Teraz po kilku dekadach od tamtych wydarzeń Webster musi na nowo zmagać się z nimi i poznać bolesną tajemnicę, która sprawi, że cała historia znajdzie w końcu swe dopełnienie.


Główny bohater konfrontuje się z własną przeszłością i dość szybko odkrywa że „pamięć jest jednak niedoskonała”. Okazuje się bowiem, że przez te wszystkie lata starał się część faktów z niej wymazać, część interpretował inaczej niźli trzeba było. Były też takie które zwyczajnie zakłamywał, bo tak mu było wygodnie. Niejako podsumowując swoje życie i dokonane w nim wybory, stara się w tym wszystkim jakość odnaleźć, nieustannie zadając sobie ważne, egzystencjalne pytania. Czym jest przeszłość? Jak czas wpływa na nasze wspomnienia? Gdzie przebiega granica między rzeczywistością a fikcją? Czy życie to opowieść o życiu? Jak radzić sobie z przemijaniem? A z winą? Webster po prostu stara się zmierzyć z prawdą o swoim życiu i sobie samym. Czy mu się to uda? Hmmm… Barnes nie daje nam łatwych odpowiedzi.



Fantastyczne jest w tej książce to, że poza jej wyraźnym egzystencjalno-filozoficznym zacięciem, Barnes funduje nam jeszcze prawie detektywistyczną zagadkę do rozwiązania. Kluczem do jej rozwikłania jest Veronica, z którą po tych wszystkich latach Webster odnowi kontakty. Oczywiście nie napiszę o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego stało się jak się stało – dotrzeć do clou tej historii samemu, to w końcu największa frajda. Zwłaszcza, że autor przyszykował kilka niespodzianek i aż do samego finału czytelnik nie może być niczego na sto procent pewien.

Mistrzowsko poprowadzona intryga, ujmujący, gęsty, melancholijno-psychologiczny klimat i niezaprzeczalna zwykła mądrość tej książki, to jeszcze nie wszystkie jej atuty. Barnes podobnie jak Javier Marias, o którym pisałem niedawno (zresztą obaj pisarze w podobny sposób podchodzą do wzajemnego przenikania się prawdy i fikcji), jest wytrawnym czy wręcz wybitnym stylistą. Nie tworzy co prawda, tak długich fraz jak Hiszpan, ba, „Poczucie kresu” jest przecież bardzo zwięzłe (niecałe 200 stron), ale jego misterny literacki język, wysmakowane zdania które buduje, słowa których używa, są naprawdę imponujące. Takie celnie wyważone zestawienie klasycznego pisarstwa z nowatorskim spojrzeniem na prozę. Świetnie się to czyta. Niezwykle interesująca i zabójczo inteligentna książka. Trzeba.


Literackie tropy: Ciut Javiera Mariasa, szczypta Philipa Rotha, odrobina Johna Banville.

Inne tropy:
W latach osiemdziesiątych Barnes wydał też kilka kryminałów pod pseudonimem Dan Kavanagh (od nazwiska jego zmarłej w 2008 roku żony). Stąd pewnie zamiłowanie tego autora do przemycania w książkach podpisywanych własnym nazwiskiem pewnych tajemnic czy lekko kryminalnych wątków.
Julian Barnes to również znany frankofil i najbardziej lubiany we Francji angielski pisarz.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

AFERA PIEBIAKA

0 0#PiebiakGate to już zbyt wiele. Zbigniewie Ziobro, czas podać się do dymisji!
0 0O co chodzi w aferze z "Emilią" i Piebiakiem? Trzy najbardziej szokujące wątki
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"