A w nich jedna dobra nowość i dwie jeszcze lepsze starocie – intrygująca mini-powieść, psychologiczna proza i świetna, sugestywna literatura.

REKLAMA
Tomasz Piątek – „Miasto Ł”
logo
Pierwsze zdanie: „Kiedyś, dawno temu, T. siedział przy stoliku w ogródku restauracji San Marzano i jadł pizzę Limasol z baraniną, pyszną.”
Tomasz Piątek pisze bardzo dużo – ma 38 lat i w dorobku już piętnaście książek - oraz bardzo nierówno. Książki świetne jak choćby głośną „Heroinę”, czy te na dość wysokim poziomie („Pałac Ostrogskich”), przeplata słabiutkimi („Przypadek Justyny”), albo zupełnie nieudanymi („Dobry Pan”). Na szczęście jego najnowszą, pełną wątków autobiograficznych, krótką mini-powieść „Miasto Ł”, możemy zaliczyć do tych literackich wzlotów. W tytułowym mieście czyli Łodzi, w starej, rozpadającej się kamienicy mieszka T. z żoną H. i jej synem M. Bohaterka H. jest wrażliwą działaczką społeczną, a T. trzeźwym od kilku miesięcy alkoholikiem i narkomanem, ukrytym sadystą. Mają oni swój własny specyficzny świat, swoje (istotne dla nich, a zwłaszcza dla samej książki) zwierzęta, swoje problemy moralne, światopoglądowe czy teologiczne, a nade wszystko swój własny, ciekawy, pełen neologizmów język. H. walczy o kamienicę, a T. o to żeby być dobrym człowiekiem. Intrygująca rzecz - pesymistyczna i zabawna jednocześnie.

Hanif Kureishi – „Intymność”
logo
Pierwsze zdanie: „To jest najsmutniejszy wieczór w moim życiu.”
Hanif Kureishi, to angielski (z pakistańskimi korzeniami) pisarz, dramaturg i scenarzysta. Raczej słabo znany w Polsce, choć wydano tu już kilka jego książek. „Intymność” kupiłem z ciekawości, bo wyczytałem, że na jej podstawie nakręcono głośny swego czasu i skandalizujący film, pod tym samym tytułem:

Niestety lub na szczęście (niepotrzebne skreślić) film nie ma z książką zbyt wiele wspólnego. W filmie nacisk położono na anonimowy seks bez zobowiązań. W książce natomiast, na to co się dzieje w głowie głównego bohatera (Jay), który postanawia, że następnego dnia zostawi żonę i dwóch małych synów. Jay dokonuje podsumowania dotychczasowego związku, przypomina sobie jak było kiedyś, a jak jest teraz. Odpowiada sobie na pytania o co chodzi w życiu – o osiągnięcie stabilizacji czy o prawdziwą miłość? Co wybrać – pogrążanie się w rutynie czy wolność? Jestem nieodpowiedzialnym egoistą czy odważną jednostką walczącą o szczęście? Dużo podobnych ważkich pytań, wiele trafnych spostrzeżeń dotyczących wzajemnych relacji w małżeństwie. Całość napisana w prosty sposób. Smutna i mądra psychologiczna proza. Cieniutka książeczka o dużej sile rażenia. Do zdobycia za kilka złotych w antykwariatach bądź na Allegro.

Nicollo Ammaniti – „Nie boję się”
logo
Pierwsze zdanie: „Właśnie miałem wyprzedzić Salvatora, kiedy usłyszałem krzyk mojej siostry.”
To już trzecia książka tego włoskiego autora, którą przeczytałem. Wszystkie były kompletnie inne od siebie, ale każda co najmniej dobra. Po nieco odjechanym zbiorze opowiadań „Bagno” i szalonej powieści w duchu Tarantino „Jak Bóg przykazał” przyszedł czas, na póki co najbardziej klasyczną rzecz w dorobku Ammanittiego. Ujmując rzecz najprościej jak się da, jest to powieść, w której beztroski świat dzieci zderza się z brutalnością świata dorosłych. Lata 70-te, biedne południe Włoch, zapomniana wioska Skośna Woda, męczące upalne lato. W takich „okolicznościach przyrody” Michele, dziewięcioletni, rezolutny, acz czujący się trochę samotnie chłopiec, podczas jednej z zabaw z kolegami i koleżankami znajduje ukrytą, wydrążoną w ziemi dziurę. W niej więziony jest wycieńczony i otumaniony jego równolatek. Michele postanawia zatrzymać tą tajemnicę i samego chłopca tylko dla siebie. Odwiedza go, zaprzyjaźnia się z nim, przełamuje dziecięcy strach i powoli zanurza się w bezwzględny świat dorosłych. Nic więcej nie piszę, żeby nie zdradzić zbyt wiele – dodam tylko, że będzie się działo. Świetnie napisana, mądra i niezwykle sugestywna literatura. Dla mnie to najlepsza książka Ammanitiego. Polecam gorąco! Do wyhaczenia na stoiskach z tanią książką, wyprzedażach czy w antykwariatach.
PS. Na jej podstawie również nakręcono film: