Dobre, tanie książki. Czyli co? Gdzie? I za ile?
REKLAMA
Tym razem wysupłałem z piterka kwotę 20,30 zł. Najtańsza książka 2,00 zł, najdroższa 7,00 zł. Miejsca zakupu aż trzy: Tania Książka ul. Koszykowa 59, http://www.matras.pl/ i http://www.ksiegarniawarszawa.pl
A wyhaczyłem taki zestaw:
A wyhaczyłem taki zestaw:
Książki Iana McEwana zacząłem kompletować jakiś czas temu za śmieszne pieniądze i „Dziecko w czasie”, to kolejny zakup z tego taniego rozdania.
Podobnie jest z Claudio Magrisem – włoskim pisarzem, eseistą i naukowcem – namiętnie skupuję wszystko co wyszło w Polsce, choć nie czytałem jeszcze nawet sztuki ;) Grunt, że jestem przekonany, iż warto gromadzić jego książki w ciemno. Ta, to szkice z podróży do Austrii, Czech, Hiszpanii, Iranu, Norwegii, Polski, Rosji, Szwecji, Wietnamu i na Wyspy Kanaryjskie.
„Ludowy akt miłości” Jamesa Meek’a, to klasyczny zakup w ciemno. Ale, ale - po pierwsze powieść ta była nominowana do nagrody Bookera, po drugie wyszła w serii Don Kichot i Sancho Pansa Wydawnictwa WAB (a ja tej serii wierzę), a po trzecie rzecz dzieje się na Syberii, a mnie Syberia jakoś pociąga.
O „Szrumszrum albo niedzielna wycieczka na ruchome piaski” Fernanda Combeta gdzieś kiedyś czytałem, że to pozycja absurdalna, zakręcona jak wek na zimę i jedna z oryginalniejszych w ogóle. Combeta porównywano zresztą do Kafki, Borgesa czy Poe’go. I jeszcze ten odjechany tytuł. Za dwa zyle grzech było nie wziąć!
Podobnie jest z Claudio Magrisem – włoskim pisarzem, eseistą i naukowcem – namiętnie skupuję wszystko co wyszło w Polsce, choć nie czytałem jeszcze nawet sztuki ;) Grunt, że jestem przekonany, iż warto gromadzić jego książki w ciemno. Ta, to szkice z podróży do Austrii, Czech, Hiszpanii, Iranu, Norwegii, Polski, Rosji, Szwecji, Wietnamu i na Wyspy Kanaryjskie.
„Ludowy akt miłości” Jamesa Meek’a, to klasyczny zakup w ciemno. Ale, ale - po pierwsze powieść ta była nominowana do nagrody Bookera, po drugie wyszła w serii Don Kichot i Sancho Pansa Wydawnictwa WAB (a ja tej serii wierzę), a po trzecie rzecz dzieje się na Syberii, a mnie Syberia jakoś pociąga.
O „Szrumszrum albo niedzielna wycieczka na ruchome piaski” Fernanda Combeta gdzieś kiedyś czytałem, że to pozycja absurdalna, zakręcona jak wek na zimę i jedna z oryginalniejszych w ogóle. Combeta porównywano zresztą do Kafki, Borgesa czy Poe’go. I jeszcze ten odjechany tytuł. Za dwa zyle grzech było nie wziąć!
Tyle.
