Czyli niesamowita historia Johna Ausoniusa zwanego Mężczyzną z laserem.
REKLAMA
Gellert Tamas – „Mężczyzna z laserem”
Pierwsze zdanie: „Za podium dużej sali Medborgarhuset w centrum Sztokholmu wiszą dwie flagi.”
Niedawno na przedmieściach Sztokholmu przez ponad tydzień młodzi imigranci palili samochody, szkoły i sklepy. Pretekstem był zastrzelenie przez policję starszego mężczyzny, który prawdopodobnie chory psychicznie, groził policjantom maczetą. To nie pierwsze takie zamieszki w Szwecji – podobnie było w 2008 i 2010 roku w gettach na przedmieściach Malmo. I pewnie nie ostatnie. Aż 15% mieszkańców tego kraju to imigranci, a w zasadzie uchodźcy, bo do niedawna Szwecja nie akceptowała prawie w ogóle imigracji zarobkowej. Ludzie ci, wepchnięci w betonowe getta na obrzeżach wielkich miast nie odczuwają nawet namiastki słynnego szwedzkiego egalitaryzmu. Narasta różnica między najbiedniejszymi a najbogatszymi. A sami Szwedzi czują wobec obcych coraz silniejszy niepokój i coraz większą niechęć.
O tym jak rozwijały się takie odczucia, jak rodziła się w Szwecji dyskryminacja i nienawiść i o wielu innych ważnych społeczno-politycznych kwestiach pisze Gelert Tamas w doskonałym reportażu pt. „Mężczyzna z laserem”. Szczerze dziwię się, że ta książka przeszła jakoś bez większego echa, niezauważona zarówno przez media mainstreamowe jak i blogi książkowe, bo jest to rzecz naprawdę znakomita. Dostajemy niejako dwie książki w jednej. Po pierwsze pasjonujący i trzymający w napięciu reportaż kryminalny, a po drugie zajmującą opowieść o społeczeństwie, które pozornie otwarte, tolerancyjne i solidarne stało się społeczeństwem sfrustrowanym, pełnym lęków, uprzedzeń i nienawiści do obcych.
O tym jak rozwijały się takie odczucia, jak rodziła się w Szwecji dyskryminacja i nienawiść i o wielu innych ważnych społeczno-politycznych kwestiach pisze Gelert Tamas w doskonałym reportażu pt. „Mężczyzna z laserem”. Szczerze dziwię się, że ta książka przeszła jakoś bez większego echa, niezauważona zarówno przez media mainstreamowe jak i blogi książkowe, bo jest to rzecz naprawdę znakomita. Dostajemy niejako dwie książki w jednej. Po pierwsze pasjonujący i trzymający w napięciu reportaż kryminalny, a po drugie zajmującą opowieść o społeczeństwie, które pozornie otwarte, tolerancyjne i solidarne stało się społeczeństwem sfrustrowanym, pełnym lęków, uprzedzeń i nienawiści do obcych.
Osią całej książki jest burzliwa i nieprawdopodobna historia niejakiego Wolfganga Zaugga aka John Stanhope Nerman aka John Ausonius, którego poznajemy jako młodego chłopaka, syna niemiecko-szwajcarskich imigrantów. Miał trudne dzieciństwo - rodzice rozwiedli się a chłopiec z bratem zostali z apodyktyczną matką. Nie lubiano go w szkole z powodu ciemnych włosów - już jako dorosły Ausonius będzie się farbował do upadłego starając się wyglądać jak Szwed. Dodatkowo targały nim różne wątpliwości natury filozoficzno-egzystencjalnej, które z czasem przekształciły się w zdiagnozowaną chorobę psychiczną (zaburzenia osobowości) i przymusowe leczenie psychiatryczne. Nie przeszkodziło to wojskowym psychologom uznać go za całkowicie zdrowego, wcielić do wojska i zrobić dowódcą. Przez pewien czas służył nawet w Królewskim Oddziale Dragonów i kilkakrotnie spotykał samego króla Karola XVI Gustawa.
W ogóle jego życiorysem można by obdzielić kilka osób – facet studiował, był bezdomnym, obrabiał urzędy pocztowe. Został skazany na 14 m-cy więzienia za dwadzieścia różnych przestępstw. Nie przejął się wezwaniem, pracował na czarno jako taksówkarz, posługując się lewymi dokumentami. Dopiero po pół roku trafił za kratki. Uciekł jeszcze tego samego wieczora. Osadzony w innym zakładzie zwiał ponownie po czterech dniach i wybrał się na wakacje na Majorkę. Zaczął grać a raczej spekulować na giełdzie. Dorobił się fortuny. Stać go było na wszystko, ale stracił cały zgromadzony majątek w niemieckich kasynach. Zaczął napadać na banki w bardzo sprytny sposób. Wyjeżdżał z domu na rowerze ubrany w garnitur, w okolicach banku przebierał się w dres, chował rower i ubranie, obrabiał bank, wracał, zakładał garnitur i z teczką pełną pieniędzy wracał do domu na piechotę mijając spokojnie policyjne blokady. W końcu zaczął strzelać z pistoletu z celownikiem laserowym, do przypadkowych osób, które podejrzewa o bycie imigrantami. Strzelał z bliska chcąc zabić. Zabił jedną osobę. Dziesięć zostało rannych - niektórzy kalekami na całe życie.
W ogóle jego życiorysem można by obdzielić kilka osób – facet studiował, był bezdomnym, obrabiał urzędy pocztowe. Został skazany na 14 m-cy więzienia za dwadzieścia różnych przestępstw. Nie przejął się wezwaniem, pracował na czarno jako taksówkarz, posługując się lewymi dokumentami. Dopiero po pół roku trafił za kratki. Uciekł jeszcze tego samego wieczora. Osadzony w innym zakładzie zwiał ponownie po czterech dniach i wybrał się na wakacje na Majorkę. Zaczął grać a raczej spekulować na giełdzie. Dorobił się fortuny. Stać go było na wszystko, ale stracił cały zgromadzony majątek w niemieckich kasynach. Zaczął napadać na banki w bardzo sprytny sposób. Wyjeżdżał z domu na rowerze ubrany w garnitur, w okolicach banku przebierał się w dres, chował rower i ubranie, obrabiał bank, wracał, zakładał garnitur i z teczką pełną pieniędzy wracał do domu na piechotę mijając spokojnie policyjne blokady. W końcu zaczął strzelać z pistoletu z celownikiem laserowym, do przypadkowych osób, które podejrzewa o bycie imigrantami. Strzelał z bliska chcąc zabić. Zabił jedną osobę. Dziesięć zostało rannych - niektórzy kalekami na całe życie.
„Wybrałem za cel imigrantów, ponieważ wielu ich nie lubiło... Dwadzieścia, może nawet trzydzieści procent społeczeństwa uważało tak jak ja, że w Szwecji jest za dużo obcych. I wcale nie przejmowali się tym, że do nich strzelam, no, może nie wcale, ale na pewno w mniejszym stopniu, niż gdybym strzelał do Szwedów. Część wręcz mnie popierała.”
Oprócz tego, że Ausonius był chory psychicznie i bardzo agresywny, nasiąkał też jak gąbka wrogością wobec obcych, głoszoną przez popularne wtedy, skrajnie prawicowo-populistyczne ugrupowanie Nowa Demokracja. Przypomnijmy że był to rok 1991, Szwecję dotknął właśnie poważny kryzys ekonomiczno-społeczny. Ludziom nie żyło się tak dobrze jak kiedyś i tak jakby tego chcieli. A tu coraz więcej tych uchodźców i imigrantów, którzy wyciągali tylko ręce po pomoc, dostawali zasiłki i albo zajmowali miejsca pracy Szwedom albo nie robili nic. Tak nakręcała spiralę nienawiści Nowa Demokracja. Tak widziało rzeczywistość co raz więcej Szwedów. Tak widział ją Ausonius.
Do tego jeszcze coraz bardziej uaktywniały się liczne ugrupowania faszystowskie, głoszące nazistowskie hasła, obnoszące nazistowskie symbole przy totalnej obojętności władz, skupionych na pilnowaniu prawa go swobodnego wyrażania poglądów. Totalny brak reakcji szwedzkiego rządu, jego krótkowzroczność i przekonanie o swojej nieomylności, bagatelizowanie różnych sygnałów było rażące. A jeszcze bardziej nieudolna czy wręcz kompromitująca była praca policji, która przez długi czas błądziła po omacku nie mając zupełnie żadnego tropu, żeby schwytać Ausoniusa ba, nawet pomysłu na jakiś trop. Ze zgromadzonego przez autora materiału wynika, że skompromitował się wtedy cały system, cała Szwecja jako państwo. W ogóle dziwny to kraj - z jednej strony szczyci się wspomnianym egalitaryzmem czy modelem społecznym, który przynosi mu drugie miejsce w rankingu najszczęśliwszych krajów OECD, a z drugiej strony ma tak przecież mroczną przeszłość z eugeniką i instytutem higieny rasowej na czele czy aktualnym wciąż faszyzmem i dyskryminacją obcych.
Do tego jeszcze coraz bardziej uaktywniały się liczne ugrupowania faszystowskie, głoszące nazistowskie hasła, obnoszące nazistowskie symbole przy totalnej obojętności władz, skupionych na pilnowaniu prawa go swobodnego wyrażania poglądów. Totalny brak reakcji szwedzkiego rządu, jego krótkowzroczność i przekonanie o swojej nieomylności, bagatelizowanie różnych sygnałów było rażące. A jeszcze bardziej nieudolna czy wręcz kompromitująca była praca policji, która przez długi czas błądziła po omacku nie mając zupełnie żadnego tropu, żeby schwytać Ausoniusa ba, nawet pomysłu na jakiś trop. Ze zgromadzonego przez autora materiału wynika, że skompromitował się wtedy cały system, cała Szwecja jako państwo. W ogóle dziwny to kraj - z jednej strony szczyci się wspomnianym egalitaryzmem czy modelem społecznym, który przynosi mu drugie miejsce w rankingu najszczęśliwszych krajów OECD, a z drugiej strony ma tak przecież mroczną przeszłość z eugeniką i instytutem higieny rasowej na czele czy aktualnym wciąż faszyzmem i dyskryminacją obcych.
Tamas wykonał świetną robotę prezentując wzorowe, wiarygodne dziennikarstwo śledcze, a ponadto imponując potężną ilością przytoczonych faktów i zgromadzonych materiałów. Wielką sztuką było też tak poprowadzić całą skomplikowaną przecież historię, aby czytało się ją bez większego wysiłku i żeby zamienić ją w kawał dobrej literatury. A „Mężczyznę z laserem” czyta się bardzo płynnie, bo niesamowicie wciąga – zarówno ten nieco lżejszy gatunkowo wątek sensacyjno-kryminalny, jak i rodzaj poważnej przecież rozprawki na temat szwedzkich społeczno-politycznych uwarunkowań – naprawdę ciężko się od niej oderwać. To również, a nawet przede wszystkim mądra książka niosąca ze sobą ponadczasowe przesłanie odejścia od stereotypów i generalizowania, nie podtrzymywania uprzedzeń, pochylenia się nad jednostką, zrozumienia odmienności i zdecydowanego reagowania na każde nawet najmniejsze przejawy dyskryminacji i rasizmu. Temat ten niestety wciąż jest aktualny. I to nie tylko w Szwecji. Ostatnie rodzime przykłady z Białegostoku czy Wrocławia mówią same za siebie.
Literackie tropy: Maciej Zaremba Bielawski „Polski hydraulik” i „Higieniści” czyli opowieści ze Szwecji i rozłożenie na czynniki pierwsze przypadku stosowania eugeniki w tym kraju. „Policjanci i złodzieje” Kjetil Stensvika Ostli w kwestii indolencji organów ścigania na przykładzie Norwegii.
Inne tropy: książka ta została zaadoptowana na mini serial telewizyjny pt. „Lasermannen” – jak ktoś zna szwedzki jest na Youtube.
Aktualnie czytam:
