
Nie wybrzmiały jeszcze echa informacji o pozyskaniu pięćsetnego "astronauty", który za 200 tys. USD wykupił kosmiczny lot w "Galaktycznej Dziewicy", a Richard Branson już ogłosił nowy projekt. 31 marca 2012 roku opublikował wizualizacje "Dziewicy Wulkanicznej", czyli nowego pojazdu, którym zamierza podróżować kanałami lawy.
REKLAMA
Sir Richard, zainspirowany książkami Juliusza Verne, konsekwentnie wdraża w życie opisane w nich pomysły - zarabiając przy tym sporo pieniędzy...
Były już loty balonem przez Atlantyk i dookoła świata. Jest łódź podwodna w której zamierza eksplorować oceany. Jest też i pojazd kosmiczny, w którym zamierza odbywać komercyjne loty.
Teraz przyszedł pomysł na podróże do wnętrza wulkanów.
Jest tylko jeden problem - notka prasowa opublikowana 31 marca, była tylko kawałem na Prima Aprilis.
Sporo osób w nią uwierzyło, bo kawał został starannie przygotowany. Jest strona internetowa VirginVolcanic. Są wizualizacje pojazdu. Jest też i data publikacji - notka pojawiła się o dzień wcześniej. Sir Richard jak zwykle spłatał dziennikarzom psikusa, publikując notkę z wyspy położonej w Republice Vanatu. W tym kontekście nie mijał się z prawdą - wykorzystał różnicę w strefach czasowych, ale to też pomysł z innej książki Juliusza Verne - "W 80 dni dookoła świata".
Jeśli to tylko primaaprilisowy żart, to dlaczego o tym piszę?
Przede wszystkim dlatego, że brakuje mi w Polsce przedsiębiorców, którzy potrafiliby zbudować silną, globalną markę.
Sir Richard może przy tym służyć za niezły przykład - łamie wszelkie zasady, wyróżnia się zuchwałością i niewielkim nakładem kosztów reklamuje swoje firmy.
Czy będzie to przegrany zakład z prezesem konkurencyjnych linii lotniczych, w ramach którego ogolił nogi, przebrał się za stewardesę i serwował drinki pasażerom lotu AirAsia, czy też primaaprilisowy dowcip - efekty za każdym razem są widoczne i wymierne finansowo. Piszą o nim wszystkie gazety, telewizje pokazują relacje, a wieści roznoszą się wirusowo. Książkowa kampania PR wymagałaby milionowych nakładów by uzyskać podobne efekty (vide kampania PKO BP i Szymona Majewskiego).
Zasady Bransona są proste - wszak nie zrobił nawet matury. Wszystko wyłożone w formie "amerykańskiej" recepty. Zachęcam do zapoznania się z nimi i do prób naśladownictwa. Książka
Ach, i jeszcze jedna uwaga - tym razem okiem analityka! Richard Branson aktywizuje się w mediach zazwyczaj, gdy jego firmy przeżywają kłopoty. Tym razem wydaje mi się, że powodem mogą być rosnące ceny paliwa (linie lotnicze) albo przejęcie Northern Rock - banku, który w 2007 roku został znacjonalizowany przez rząd brytyjski i niedawno sprzedany Bransonowi.
