
Ma jeden temat. Od wczesnej młodości, od samego dzieciństwa, od zawsze. Jedną fascynację. Jest nią Miasto. Moje miasto, a w nim, mówi Jarek, który wcale nie przepada za podróżami, nie studiuje planów zabudowy, nie jest historykiem, konserwatorem, planistą, urbanistą, itd.itd., być może w ogóle nie lubi chodzić po mieście.
REKLAMA
Jego Miasto nie jest reprezentacją, rekonstrukcją czy deformacją. Jego miasto, – chyba czas już wyjawić dręczącą nas wszystkich tajemnicę – to on sam. Ja, Miasto.
Ulepione ze snów, będące fantazmatem i fetyszem, powstałe z nieumiarkowanej gry wyobraźni, która w finale spotyka się z niesamowitą precyzją wyrazu.To miasto to symulakrum, mapa bez terytorium, albo jeszcze lepiej: mapa, której terytorium powstaje z materii wewnętrznej, z bebechów. Spójrzcie na to miasto jak na organizm człowieka, który je zbudował.
Dlaczego ten budynek wygląda tak a nie inaczej? Nie wiadomo. Dlaczego stoi tu, a nie gdzie indziej? Też nie wiadomo. Ale wpatrując się w jego obrazy dostrzegam z wolna, że ten budynek stać musi właśnie w tym miejscu i wyglądać dokładnie tak jak wygląda. Nie inaczej.
I to jest siła tego malarstwa, zdolnego narzucić mi swój niepowtarzalny świat, poprowadzić mnie w stronę melancholii – poczucia braku, którego nic nie jest w stanie zaspokoić, dziwnej nieobecności w obrazie, niedostępności miejsc już gdzieś widzianych, bezdomności w przestrzeni dotąd znanej.
I to jest paradoks tego malarstwa, które w konstrukcji miasta, przestrzeni publicznej z jej nakazami i zakazami, będącej dziś dla mnie sferą wydziedziczenia, tam, gdzie jestem wydany na spojrzenia, on odnajduje swój intymny świat, swoją wrażliwość, to, co schowane przed innymi, ukryte w zaciszu domowym.
Ten tradycyjny grecki podział na polis i ojkos jest tu potraktowany dość perwersyjnie, zdemontowany, wywrócony na nice. Polis jest tu jedynie środkiem, materią ujawnienia ojkos. Tak jakby Jarek wszędzie taszczył ze sobą mieszkanie, tak jakby budował swój dom na samym środku agory. Kto kupi mieszkanie w mieście Jarosława? W mieście, w którym nie ma ludzi.
Oni już byli: Nikifor, Dwurnik, teraz jest czas na Jarosława Kalinowskiego. Proponuję na początek przybrać jakiś pseudonim np. JAMIASTO
sewer szymon (ja na tę okoliczność już przybrałem)
wystawę J.A. Kalinowskiego "JA, MIASTO" oglądać można w MiTo do 27 marca.
