Radio Warszawa. Radio Warszawa. Jezus, Maria, co to jest Radio Warszawa? – w niewiedzy, a może i niejasnym poczuciu winy, przeprawiam się na drugą stronę Wisły, zaproszony przez panią redaktor Dorotę Sołowiej do audycji kulturalnej w sprawie piątkowej wystawy w MiTo Prince Negatif/Szukajcie mnie po drugiej stronie.

REKLAMA
Tyle się w ostatnich dniach, a właściwie, dniach ostatnich, dzieje, że nie mam czasu na googlowanie i jeszcze w MiTo zaczepiam i pytam: „Czy ktoś wie, czy ktoś słyszał?“. Nikt nic nie wie, nikt nic nie słyszał, a jeśli słyszał to piąte przez dziesiąte (ktoś mówi mi, że Floriańska 3 na Starym Mieście, ktoś, że w samym centrum…Krakowa), i nikt nie słyszał o żadnej audycji kulturalnej prowadzonej przez panią redaktor z tej prostej przyczyny, że nikt w ogóle nie wie o istnieniu radia, w którym audycja ta ma się odbyć.
No to teraz: kto ma uszy niechaj słucha! Nie tylko nie znałem miejsca, ale i, by tak rzec, nie znałem dnia ani godziny, a jednak opatrzność boska czuwała nade mną od samego początku i dlatego stawiłem się punktualnie na spotkanie. Kto szuka ten znajdzie! Przy szarej furtce (takie dostałem przykazanie) czekała już na mnie pani redaktor z kluczami wielkimi jakby do królestwa niebieskiego (bez kluczy, jak się okazało, ani rusz, nie dla psa kiełbasa, zwłaszcza, że przytwierdzony do furtki napis głosił: „uwaga na ręce“). I wcale nie zraziła mnie nazbyt bliska obecność świątyni, nabożna atmosfera, stroje skromne, smutne miny. Co ja mówię? wchodząc przez tą furtkę właściwie już do samej świątyni, nie miałem najmniejszej wątpliwości, że wciąż kroczę drogą występnych gdy już nieświadomie kroczyłem drogą prawych i sprawiedliwych. Poza tym, co krok to jakaś świątynia, a co się dziś dzieje w tej czy innej świątyni, tego nie wiem, i kto wie czy nie dzieją się tam rzeczy straszne, choćby audycje poświęcone wystawom gejowskim?
Jakie czasy takie świątynie. Nie ma więc co zbaczać z tematu, – pomyślałem, wdając się w jakieś niepotrzebne dyskusje, lecz twardo i zdecydowanie szerzyć na tej ubogiej glebie ewangelię homoseksualizmu. W końcu nie tylko Radio Maryja, o którym z pewnością słyszeli Ci, co nie słyszeli o Radio Warszawa ma do tego prawdziwe powołanie. I od samej furtki wyznaję szczerze wszystkie ciężkie grzechy, nawet i te, których dziś już nie pamiętam. Już wiecie co to jest Radio Warszawa? Ja wówczas jeszcze nie wiedziałem. Dlaczego mnie tu zaprosili? Czy chcą mnie nawrócić? Czy kościół na Pradze jeszcze przed wystawą chce zakupić kilka postchrześcijańskich prac Prince’a, aby nikt ich nie mógł zobaczyć? Czy Prince ma jakiegoś kochanka wśród pasterzy trzody praskiej? A może chcą nawiązać dialog z poszukującymi? Może i oni szukają Prince’a?
Oj, wielki mam apetyt na tę rozmowę, a jednak tracę apetyt zupełnie gdy się dowiaduję, że to będzie nagranie, które puszczą dopiero w najbliższą niedzielę, a nie wejście na żywo. Puszczą, nie puszczą, co prawda pani redaktor z rozmowy bardzo zadowolona, ale zapowiada, że jeszcze to wszystko „sprawdzi“ przychodząc w piątek na wystawę. Bój się Boga, co teraz? Po co pytałeś o możliwość swobodnej wypowiedzi w kwestiach homoseksualizmu, skoro i tak się swobodnie nie wypowiedziałeś, myśląc, że pojawienie się w radiu katolickim materiału o tej wystawie nawet z pominięciem wątku homoerotycznego będzie dostateczną prowokacją? Jechałem prawie godzinę, by teraz ot tak, mieli mnie spławić, a kto mnie za benzynę odda? I tyle.
Tylko, że jedna jeszcze myśl spokoju mi nie daje. Czemu to właśnie Radio Warszawa zaprasza mnie na spotkanie, a inni chcą wprawdzie zaprosić, ale nie zapraszają? Czy jeśli Radio Warszawa puści nagranie w niedziele, to będzie oznaczać, że jest, świadomie czy nie, forpocztą przemian obyczajowych w Polsce? Bo przecież jeśli nie puści, to nic się wielkiego nie stanie, jedynie słuchacze konkurencyjnych stacji będą niezadowoleni.
sewer szymon
wystawa już w piątek w MiTo. Czy pani Dorota się pojawi?