spotkanie w MiTo z twórcami filmu - Grzegorzem Radomskim i Karolem Mrozińskim
spotkanie w MiTo z twórcami filmu - Grzegorzem Radomskim i Karolem Mrozińskim

W latach 60. i 70. literatura latynoamerykańska przeżywała swą świetności między innymi za sprawą powieści i opowiadań argentyńskiego pisarza Julio Cortázara. Jego najgłośniejsza książka pt. „Gra w klasy”, napisana w 1965r. w Polsce ukazała się trzy lata później w przekładzie Zofii Chądzyńskiej i z miejsca wywołała furorę. Nielinearna narracja uczyniła z niej nowatorską formę tzw. hipertekstu. Przez wiele lat „Gra w klasy” była wymieniana jako jedna z ulubionych książek Polaków. Ponowny boom przeżywa w ostatnich latach, czego dowodem może być scenariusz do filmu krótkometrażowego napisany na podstawie jednego z jej rozdziałów.

REKLAMA
Film „Pokój Magi”, bo o nim mowa, pokazywany ostatnio w MiTo, jest próbą wizualizacji specyficznego klimatu powieści. W efekcie ponad półrocznej współpracy reżyserów Grzegorza Radomskiego i Karola Mrozińskiego z sześciorgiem aktorów powstała etiuda ukazująca losy przedstawicieli paryskiej bohemy. Relacja młodego małżeństwa Magi i Horacio – w tych rolach Helena Świegocka i Jan Zmit, a także klimat wieczornych dyskusji filozoficznych w gronie znajomych, zostają skonfrontowane ze śmiercią dziecka. Nostalgiczna melodia z początku szybko zostaje przerwana ciężkim łomotem i tak przez cały obraz chwilowe złagodzenia atmosfery przeplatają się z wyprowadzającymi z równowagi nagłymi zwrotami akcji. Rosnący niepokój tłumiony przez bohaterów staje się coraz bardziej nieznośny. Emocje są tak silne, że każdy z nich na swój sposób musi dać im upust. Reakcje są nieprzewidywalne, bo ludzie znają się na tyle, na ile ich sprawdzono. Płacz i krzyk, w finale wybrzmią wymowną ciszą.
Przejmujący monolog Horacio w ostatniej scenie – uniwersalna refleksja nad losem człowieka przypomina Czechowowski cytat z dramatu „Trzy siostry” kiedy to żyjący w odmiennej kulturze Tuzenbach mówi: „Życie jest wciąż takie samo, pozostaje niezmienne, a rządzi się własnymi prawami, które nas niewiele obchodzą, bo chyba nigdy nie poznamy ich do głębi. Wędrowne ptaki, na przykład żurawie, lecą sobie i lecą i gdyby nawet były zdolne do jakichkolwiek myśli, wielkich czy małych, to i tak muszą lecieć, nie wiedząc dokąd i po co […]”. Jednak Horacio podkreśla, że po zakreśleniu trajektorii lotu, pozostaje pustka. Poziom aktorski filmu jest bardzo nierówny. Jednak wielkim atutem obrazu są zdjęcia Jakuba Lichwy i montaż Piotra Budzowskiego przydający niezwykłej dynamiki i wyrazu. Muzykę skomponował Jerzy Kossacz. Czy twórcom udało się przenieść widza w świat, który pamięta z pełnych emocji, orientalnych alkoholi i yerba mate dzieł Cortázara? „[…] Prawdy nie ma, a mimo to należy jej szukać, klap, skończyło się.”

Ewelina Leszczyńska