Przeglądając listę dotacji przyznanych w ramach programu Patriotyzm Jutra na rok 2012 pomyślałem sobie, że warto byłoby sprawdzić na jakie projekty idą publiczne pieniądze. Jaką wiedzę, jakie umiejętności i postawy przekazują projekty, które w tym roku postanowiło wesprzeć Muzeum Historii Polski, operator grantu.

REKLAMA
Pieniądze w tym konkursie nie są bardzo duże (40 tysięcy złotych to maksymalna dotacja). Nie są to raczej środki na funkcjonowanie organizacji czy na duże projekty. Finansowanie wystarczy co najwyżej na działania o średnim czy małym zasięgu.
Nie mam fizycznych możliwości, żeby "zaudytować" wszystkie projekty, które dostały dofinansowanie. Postaram się opisać chociaż kilka z nich. Chyba, że ktoś postanowi mi pomóc w opisywaniu kolejnych projektów :)
Na pierwszy ogień idzie projekt "Gra miejska Szpitale powstańcze w Brwinowie". Grant w wysokości 6000 zł (czyli mniejszy niż ostatnio opisywana "Układanka") trafił do Stowarzyszenia Projekt Brwinów. Suma właściwie wymarzona jeżeli mówimy o potrzebach finansowych dużej gry miejskiej (100-300 osób). Sam na co dzień organizowaniem takich gier się zajmuję, postanowiłem więc, że to idealna okazja, żeby dokonać profesjonalnej oceny.
Projekt jako taki związany był z Rokiem Armii Krajowej obchodzonym w mieście Brwinów. Gra miała być przekaźnikiem wiedzy o szpitalach powstańczych w Brwinowie operujących w trakcie wojny.
logo
Plakat wydarzenia wielki minus za bardzo słabe wykonanie.
Gra odbyła się dzisiaj (niedziela 16 września 2012) w podwarszawskim Brwinowie. Wzięło w niej udział około 40-50 osób.
Nie będę opisywał całej gry, punkt po punkcie. Skupię się na tym, co wyszło, a co nie ( z mojej subiektywnej perspektywy).
By dać ogólny zarys dodam jeszcze, że gra składała się z 5 punktów. Miała charakter spaceru, każdy dostawał od razu mapę gry z opisem sytuacji. Zadania nawiązywały do różnych aspektów poruszanego tematu.
Co wyszło:
- ładnie przygotowana karta gry
Estetyczna i czytelna, ale przegadana, o czym później.
- prowiant na dzień dobry
Naprawdę przydatna sprawa.
- bardzo miła obsługa na punktach, w większości członkowie stowarzyszenia realizującego projekt.
Widać było autentyczne zaangażowanie.
- piękny Brwinów
Gier w takich lokalizacjach jak najwięcej. Piękne, przedwojenne wille, parki, drzewa.
- pyszna grochówka na koniec gry
Naprawę wyśmienita!
- darmowa publikacja o szpitalach powstańczych
Prosta, ale ładna i treściwa.
- pogoda
To ważny aspekt każdej gry przestrzennej, ale nie jest to zasługa organizatorów.

Co nie wyszło:
- czy to w ogóle była gra?
Jeżeli tak, to niesamowicie słaba. Zero tajemnicy, fabuła na doczepkę, brak atmosfery.
- słabi punktowi
Pomimo tego, że bardzo sympatyczni, to w ogóle nie rozumieli swojej roli. Dawali zadania, pomagali, ale nie starali się trzymać fabuły z karty (dość suchej swoją drogą). Część się przebrała w stroje z epoki, część nie. Chaos i duży minus.
- słaba karta gry
Estetyczna ale kompletnie przegadana. Od razu widać wszystko a że treści dużo to brak chęci by przez nią przebrnąć. Bardziej przeszkadzała niż ułatwiała grę i wejście w klimat.
- fabuła na doczepkę
Nikt się nią za bardzo nie przejął i nie zrozumiał. Brak wystarczającego wyjaśnienia ze strony organizatorów ale i zastosowania.
- złe rozpoczęcie
Nikt nie wyjaśnił po co mamy wybrać kapitana drużyny, jakie role odgrywamy, po co naklejamy sobie symbol Polski Walczącej.
- zakaz jeżdżenia
Totalny zakaz jazdy na czymkolwiek. Trzeba pieszo. Nie wiadomo w sumie czemu, bo trasa na rower wymarzona, a ponadto gra nie była na czas, ani na pierwszeństwo przejścia. Bez sensu.
- zero tajemnicy
Gra zbudowana była dookoła ciekawego tematu i... w ogóle nie zostało to wykorzystane.
- bo to spacer był.
Zero trudności, zero niejasności, wyznaczona trasa i wymuszone chodzenie na piechotę. Taki spacer po prostu a nie gra. To po co to grą nazywać?
- słabe zakończenie
Grochówka była najmocniejszym punktem zakończenia. Zabrakło wyjaśnienia i uzasadnienia tego, na co poświęciliśmy prawie dwie godziny. Dalej nie wiem kim była Marysia i Henio. Nie wiem też jak działały szpitale wojskowe w Brwinowie, a przecież tego dotyczyła gra.
Ogólny bilans - słabiutko. W ogóle nie było widać tych 6000 zł. Na co zostały wykorzystane?
Najważniejsza jednak wątpliwość to... po co komu ten projekt? Co on zmienił w stanie wiedzy historycznej uczestników, jak wpłynął na ich postawy. Gdzie tu Patriotyzm Jutra...
W moim odbiorze projekt ten stanowi kolejny element strategii historii "pomnikowej". Zadania kręciły się dość bezrefleksyjnie dookoła przeszłości wojennej. Nie było polemiki, szukania powodów, źródeł decyzji i wydarzeń pokazywanych w grze. Było za to dużo automatyzmów i jednostronna ocena. Bo i po co chodzimy po cmentarzu brwinowskim szukając daty zgonu jakiegoś anonimowego dla mnie Pana? Po co quiz z wiedzy medycznej? Ja dalej nie wiem. Po co uzupełnialiśmy wersy piosenki wojennej? Co to zmienia w postrzeganiu historii przez 10-letniego uczestnika gry? Co wynoszą z takich wydarzeń dzieci i młodzież?