Nazywam się Marta Kijańska – Bednarz. Mam prawie trzydzieści pięć lat, co wydaje mi się raczej więcej niż mniej, oraz bardzo długie rzęsy. Mam też uroczy dar odkładania wszystkiego na jutro. Dar ten dotyczy również postanowień noworocznych, a jakże. Czy też może raczej dotyczy on postanowień noworocznych głównie. A kolejny nowy rok zaczyna się jutro.

REKLAMA
Może widzieliście swego czasu genialne plakaty z cytatem z Mrożka - "Jutro to dziś, tyle że jutro”?
Mój problem polega na tym, że myślę, że jutro to jakieś inne będzie i wystarczy rzecz przesunąć, przełożyć i da się zrobić, napisać, wytworzyć.
Niektórzy mają taką przewagę, że są krótko przez życie za mordę trzymani, przepraszam za kolokwializm, i lenią się, lenią, a potem przychodzi termin i MUSZĄ, choćby mieli umrzeć. Więc robią. Mnie niestety życie za mordę nie trzyma, zasadniczo więc moja sytuacja jest gorsza niżby w Pipidówku przysłowiowym na przykład była lub innym. Bo wówczas musiałabym pełznąć do światła. Ze względu na okoliczności przyrody piękne i niepowtarzalne, nie muszę; sztuka dla sztuki, wbrew utylitaryzmowi. Tylko że za chwilę będę jak ta psinka na smyczy, za to z diamencikami, albo ptaszek w klatce. Ale na pewno złotej. A że nie jestem ani ptaszkiem ani psinką, wykończy mnie alkohol albo prochy, wszystko z resztą jedno.
Tak więc odkładam, przekładam i każdy dzień jest tym ostatnim a OD JUTRA zaczynam nowe życie.
Nagromadzenie postanowień w czasie gdy zbliża się pierwszy dzień nowego roku, jest niczym nagromadzenie ludzi w centrum handlowym w pierwszy weekend poświątecznych wyprzedaży (tak, tak; byłam, uciekłam!)
Tak bardzo kochamy postanawiać kiedy daty są ODPOWIEDNIE, prawda? Urodziny są niezłe, ale nowy rok znacznie lepszy, bo przy urodzinach to jeszcze jakieś prezenty, tort, świeczki trzeba zdmuchnąć a w pierwszy dzień nowego roku to nic nie trzeba dmuchać bo balony się dmucha dnia poprzedniego. Tak więc wspaniały czas na nowy początek. Jeśli tylko da się sobie szansę. Dobry czas, aby coś zacząć albo skończyć nic za późno, nic za wcześnie, teraz właśnie. Tak czuję.
Co roku.
Od nowa.
A doskonale przecież zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli wciąż będę NA JUTRO odkładać... Tak więc jutro od nowa, wszystko takie symboliczne. Od jutra wszystko zmienię a zacznę od spraw najbardziej trywialnych, tak prościej. Od jutra przestanę palić papierosy, zacznę prowadzić zdrowy i sportowy tryb życia, od jutra będę wręcz gigantem sportu, mój boże, nawet zapiszę się na tenisa. Jutro zetnę włosy, zawsze chciałam mieć krótkie. Od jutra zacznę więcej czytać i to wartościowych książek. Jutro rzucę pracę i poszukam tej o której marzę. Od jutra zacznę się odchudzać, przestanę się objadać, dziś jeszcze tylko trzy babeczki migdałowe, moje ulubione, całe opakowanie lodów i serek pleśniowy, no bo do wina tak pasuje. Od jutra przestanę bowiem pić alkohol. Dziś jeszcze wykończę buteleczkę, ale taką malutką bardzo, naprawdę. Od jutra zacznę się dobrze ubierać, nawet gdy będę szła jedynie do warzywniaka po kartofle.
Nie kupuję kartofli.
No dobrze, to po brokuły.
Od jutra zacznę też pisać na poważnie, pisarz od siedmiu boleści i zera powieści jak powiedział ktoś. Och, to najważniejsze postanowienie, jutro napiszę mnóstwo świetnych tekstów, co najmniej kilkanaście, i wyślę je do poczytnych tytułów prasowych, w których chciałabym publikować. Od jutra zacznę kończyć powieść, którą do szuflady piszę od dwóch lat. Nie, no w ogóle jutro ją skończę po prostu. Napiszę więc teksty, skończę powieść i machnę też parę wierszy, niech uzbiera się tomik, co mi szkodzi, mama lubi poezję. Życie też całkiem nowe od jutra zacznę. Całkowicie. Jutro to wszystko pięknie zrobię.
Powinnam dostać za to order, za to odkładanie i wieczne zaczynanie, krzyż zasługi albo kokardkę chociaż.
A jutro to dziś.
Myślę, że to mną tąpnęło na tyle, że sobie to gdzieś wytatuuję. Najlepiej na nadgarstku, abym codziennie na to patrzyła i pisała, tworzyła, robiła. Mąż by mnie pewnie z domu wyrzucił za kolejny tatuaż.
Jutro go więc zrobię.
Dużo z powyższych możecie dopasować do siebie?, ja mogę parę; jak fajnie prawda? A jutro nowy rok. Kolejny.
Że niby od nowa… czy w wieku trzydziestu pięciu lat wypada od nowa? Wypada. I w wieku trzydziestu pięciu w każdym innym wieku. Zaczynać, kończyć, obiecywać, rzucać, podnosić, zmieniać.
Trzeba samemu sobie dać szansę, aby JUTRO STAŁO SIĘ DZIŚ.
Aby można było sobie pokazać, że jest się czegoś wartym; najlepiej dla samego siebie. Właśnie dzisiaj.
Nooo, czy może jutro.