fot. Bartłomiej Szopa
fot. Bartłomiej Szopa www.nettg.pl

Właśnie rozpoczęło się spotkanie premiera oraz międzyresortowego zespołu ds. polskiego górnictwa, na które zostały zaproszone związki zawodowe działające w kopalniach. Na spotkaniu mamy dowiedzieć się jaki jest plan polskiego rządu na ratowanie polskiego górnictwa, które z dnia na dzień jest w coraz to większych problemach.

REKLAMA
Jak bardzo zła jest sytuacja w Kompanii Węglowej wie, każdy kto czytał mojego bloga. Na ostatniej konferencji prasowej, prezes Mirosław Taras, dał jasno do zrozumienia, że dalsze funkcjonowanie spółki będzie możliwe tylko i wyłącznie, gdy uda się porozumieć z międzynarodowymi instytucjami finansowymi. Owe instytucje miałyby zapewnić zaplecze finansowe dla spółki na najbliższe pięć lat. Jak się jednak okazuje nie tylko Kompania ma poważne problemy z płynnością finansową.
Najpierw Kompania, teraz Katowicki Holding
Wczorajszego dnia ukazał się bardzo ciekawy wywiad na portalu gazeta.pl, którego udzielił prezes Katowickiego Holdingu Węglowego - Roman Łój. W wywiadzie prezes przedstawił obecną sytuację spółki jako tragiczną i wyraźnie zaznaczył, że jeżeli do sierpnia nie uda się sprzedać węgla, który zalega na zwałach, trzeba będzie zamknąć jedną z kopalń. Jak się bowiem okazuje, przez 6 miesięcy elektrownie kupiły zaledwie 7 proc. zakontraktowanej ilości węgla.
Większym problemem dla KHW jest jednak fakt, że banki nagle usztywniły swoje stanowisko. Zarówno te, które mają centrale we Frankfurcie, Londynie czy Zurychu, jak i te, które mają centrale w Warszawie, wycofały się z jakichkolwiek rozmów dotyczących kredytowania naszej bieżącej działalności. Postanowiono już m.in., że wydobycie na koniec roku będzie mniejsze od planowanego o 400 tys. t. KHW wstrzyma też eksploatację pokładu 318 w Mysłowicach-Wesołej ze słabej jakości węglem. Nie wiadomo, czy wystarczy to, by uzyskać w 2014 r. dodatni wynik finansowy.
Wszystko kręci się w okół polskiego węgla?
Jakby rząd miał mało problemów na co dzień, ostatnio ma na głowie również problem z podsłuchami. Nie będę się rozpisywał na ten temat, ponieważ możecie o tym poczytać na naszej stronie. Wczorajszego dnia jednak wypłynęły nowe fakty w tej sprawie, jak się podejrzewa to nie jaki Marek Falenta, biznesmen i współwłaściciel Składów Węgla, miał dostarczyć nagrania do tygodnika Wprost. Dalej nie wiemy kto nagrywał, po co i dla kogo, póki co jest tylko podejrzenie, że owe taśmy dostarczył współwłaściciel Składów Węgla - spółki, która ostatnio ma poważne problemy.
Piątego czerwca CBŚ zatrzymało 10 osób zajmujących kierownicze stanowiska w spółce składywęgla.pl; podejrzanych m. in. o oszustwa, wyłudzanie podatku VAT i pranie brudnych pieniędzy na kwotę 85 mln zł. Zatrzymani to osoby z kierownictwa firmy składywęgla.pl w Białych Błotach k. Bydgoszczy, zaangażowane również w powiązaną z nią kapitałowo spółkę MM Group, mieszczącą się pod tym samym adresem.
Jak poinformował rzecznik KGP, analiza zgromadzonych materiałów oraz przesłuchań świadków jednoznacznie wskazywały na znaczne nieprawidłowości w działaniu firmy. Wynikało z nich m.in., że węgiel sprowadzany z Rosji i Kazachstanu oferowany był jako polski, nieprawidłowości dotyczyły także jego jakości i ilości. Tworzono przy tym "fikcyjną dokumentację związaną z dystrybucją węgla, części transakcji w ogóle nie ewidencjonowano". Wszystko wskazywało także na zorganizowany charakter prowadzonej działalności przestępczej, wymierzonej głównie w Skarb Państwa - zaznacza KGP. Do zatrzymań doszło w siedzibach spółki na terenie kilku województw.
Taśmy Wprost były odwetem za ratunek polskiego węgla?
Pewnie nie dowiemy się prędko (o ile w ogóle) dlaczego komuś zależało na opublikowaniu tych nagrań czy wręcz dlaczego w ogóle te osoby zostały nagrane. Jeżeli wierzyć jednak wczorajszemu doniesieniu o tym, że to Marek Falenta stoi za dostarczeniem taśm do tygodnika Wprost, można założyć dość prosto, że było to zrobione w ramach odwetu za to, że premier wziął się za naprawę polskiego górnictwa. Zapowiedział bowiem, że nie pozwoli na nieuczciwą konkurencję, która niszczy polskie spółki należące do skarbu państwa i zapowiedział dokładne kontrolę.
Czekamy na decyzję, nie deklaracje
Zarówno ja, moi koledzy oraz wszyscy górnicy czekają dzisiaj na konkretne decyzję oraz pełny zarys programu naprawczego. Mamy już dość samych deklaracji i obietnic, wiemy już co rząd chciałby zrobić żeby było lepiej ale do dnia dzisiejszego dalej nic się nie dzieje. Cały czas walczymy z czasem i póki co przegrywamy z kretesem. Za niedługo może okazać się, że braknie nam czasu na dogrywkę i jedyne co nam zostanie to pożegnać się z wykonywanym zawodem. Zawodem, który jest wpisany w nasze rodziny i nasze pokolenia, tu na Śląsku i nie tylko. Bądźmy szczerzy - jak dziś nie będzie żadnych konkretnych decyzji, to ich brak poskutkuje tą jedną, o którą się wszyscy obawiamy.
Czas zagrać w otwarte karty