http://www.wiadomosci.czecho.pl/12030-dla-kogo-praca-w-czechowicach

Dokładnie dwa dni temu w wywiadzie dla portalu gazeta.pl, prezes Katowickiego Holdingu Węglowego, Roman Łój - powiedział, że podoba mu się pomysł Mirosława Tarasa (prezes Kompanii Węglowej), o dwunastogodzinnej szychcie górnika. W założeniu miałoby to być trzy dni po 12 godzin i dwa dni wolne w ciągu tygodnia, do tego oczywiście wolna niedziela. Chyba każdy górnik po przeczytaniu tych rewelacji, zdębiał ze zdumienia.

REKLAMA
Efektywność przede wszystkim?
Ciężko mi sobie wyobrazić, jak miała by wyglądać szychta trwająca dwanaście godzin. Musimy pamiętacie, że obecny system to praca na dole przez siedem i pół godziny, trzeba doliczyć czas na dojazd do pola, a następnie czas na dojście do przodka/ściany. Często mowa o prawie dwóch godzinach, co daje nam łącznie około czterech godzin na samo dojście/wyjście - przez co sama praca tra trzy, cztery godziny. Jest to problem zarówno dla spółek węglowych, jak i samych górników. Problemem dla spółek węglowych jest niska efektywność, przez krótki czas faktycznej pracy. Dla górników znowu, problemem jest wyrobienie się ze swoimi robotami w tak krótkim czasie. Zwłaszcza na zmianie konserwującej, którą wykonuje tylko jedna zmiana (fedrują wszystkie inne). Nie jest już możliwe tworzenie nowych przodków, a później ścian blisko szybu zjazdowego. Wszystkie pokłady znajdujące się w pobliżu szybów, zostały już wybrane lata temu, a te które zostały przy obecnym systemie wybieranie - są po prostu nie opłacalne.
Więcej wad niż zalet?
Dlatego też pojawił się pomysł aby wydłużyć szychty górników z 7,5 na 12 godzin. Na pewno czas faktycznej pracy zostałby wydłużony, przez co można byłoby uzyskać większą efektywność. Górnicy na spokojnie mieliby czas na dokończenie swoich robót. Niestety to jednak wszystkie zalety tego przedłużenia. Problemy się tylko piętrzą. Obecnie na każdej kopalni jest średnio pięć zmian, cztery fedrunkowe oraz jedna konserwacyjna. Gdyby zrobić system dwunastogodzinny, maksymalnie można byłoby zmieścić trzy zmiany - zakładając, że jedna z drugą nachodziłaby na siebie. Co w sytuacji gdy temperatura przekracza dopuszczalną normę i jest skrócony czas pracy? Teraz jest to maksymalnie sześć godzin, przy temperaturze powyżej 28 stopni. W systemie dwunastogodzinnym, miałoby to być dalej sześć godzin? Czy nagle ten czas wydłużyłby się do dziesięciu?
Cały dzień na kopalni
Jest jeszcze jeden problem, którego nie widać na pierwszy rzut oka. Przy obecnym systemie, spora część z nas i tak spędza na kopalni po 10-11 godzin, licząc czas przyjazdu i odjazdu do miejsca pracy. I w cale nie mówię o sytuacji, w której ktoś dojeżdża po kilkanaście kilometrów w jedną stronę. Mieszkam i pracuje w tym samym mieście, do pracy mam średnio licząc 12 km, co w przypadku komunikacji miejskiej zajmuję około 30-40 minut (w zależności od godziny), w robocie trzeba być odpowiednio wcześnie - aby się przebrać w ciuchy robocze, spakować potrzebne klucze i sprzęty do toreb, a następnie udać się na podział. Po podzielę udaje się po aparat ucieczkowy oraz lampę i dopiero potem pod szyb, gdzie odbijamy swoje dyskietki - od tego momentu liczy się nam szychta. Przez to faktyczny czas spędzony od momentu wyjścia z domu aż do powrotu to praktycznie dziesięć godzin, często nawet jedenaście. W momencie przedłużenia naszej szychty do dwunastu godzin, byłoby to praktycznie czternaście godzin poza domem. Należy też pamiętać o górnikach, którzy nie mieszkają w tym samym mieście, a do pracy dojeżdżają na przykład pociągami.
Lepsze rozwiązanie to system 24/7
Niestety nie mam pojęcia jakie inne warunki przemawiają za zwiększeniem roboczych godzin dla górników, gdyż nie mam dostępu do takich danych, ale wiem za to, że lepszym rozwiązaniem byłby system 24/7, który od 1 lipca ma wprowadzić PG Silesia. Różnica polega na tym, że nie mówimy tutaj o wydłużeniu faktycznej pracy górników, a o zwiększeniu ilości zmian, także przez weekend. Dotyczy się to przede wszystkim ścian, a w mniejszym stopniu przodków, ale pomysł polega na tym, że przez siedem dni w tygodniu kombajn cały czas pracuje i urabia, ma to też pozytywny wpływ na górotwór - jak mówi Bronisław Gaj, dyrektor ds. produkcji, korownik ruchu Zakładu Górniczego PG Silesia:
24/7 sprzyja też bezpieczeństwu, bo górotwór zachowuje się bardziej przewidywalnie. Najlepsze warunki górnicze ściana ma przy stałym, równomiernym postępie dobowym i równomiernym wydobyciu, przy założeniu, że warunki geologiczne pod ziemią są podobne przez dłuższy czas. Wówczas nie dochodzi do generowania dodatkowych naprężeń górotworu z powodu dłuższego postoju ściany.
Głównym powodem dla, którego zostało wprowadzony ten system (24/7) jest fakt, że w weekendy maszyny i cały sprzęt, który kosztował miliony złotych, nie pracują i to przynosi straty. Należy też pamiętać, że w tym systemie mowa o zwiększonej efektywności, w przypadku tej kopalni jest to praktycznie postęp większy o osiem dni, niż wcześniej.
Pozostaje nam tylko czekać, który z systemów wybiorą pozostałe spółki węglowe. Ponieważ możemy być pewni, że bez zwiększonej efektywności nie może być mowy o polepszeniu się sytuacji w polskim górnictwie węgla kamiennego. Czasu jest naprawdę mało, trzeba zacząć działać.