photopin.com

W ostatnim tygodniu kampanii wyborczej sztaby kandydatów walczą o każdy głos. Od decyzji jeszcze niezdecydowanych – wedle sondaży jest ich kilkanaście procent – zależeć będzie nie tylko, jaka będzie frekwencja, ale też jakie będą wyniki poszczególnych kandydatów.

REKLAMA
W historii wyborów w III RP frekwencja w wyborach prezydenckich była zawsze najwyższa. Tylko raz, w pierwszej turze wyborów w 2005 roku, spadła poniżej poziomu 50 proc. Rekord frekwencji padł dziesięć lat wcześniej, gdy o fotel prezydenta w drugiej turze wyborów walczył Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa (68 proc.).
W sondażach przedwyborczych CBOS udział w nadchodzących wyborach zapowiada 73 proc. badanych, wg Millward Brown możemy liczyć na 56 proc. frekwencję, a TNS Polska – 61 proc. Doświadczenie poprzednich wyborów podpowiada, że faktycznie do urn idzie znacznie mniej osób. CBOS szacuje, że w najbliższą niedzielę będzie to 51 proc. uprawnionych do głosowania.
Frekwencja w regionach
W ostatnich wyborach w 2010 roku najwyższą frekwencję odnotowano w nadmorskich gminach: Rewal (82 proc.), Krynica Morska (76 proc.), Jastarnia (76 proc.), etc. Wytłumaczenie tak wysokiej frekwencji w wakacyjnych kurortach jest bardzo proste: ostatnie wybory odbywały się 20 czerwca (I tura). Głosujących poza miejscem zamieszkania dopisywano do list w lokalach, w których szli na wybory. W niespełna 4-tysięcznej gminie Rewal wydano 5,5 tys. kart do głosowania.
We wszystkich poprzednich wyborach prezydenckich wysoką frekwencję odnotowywano w dużych miastach, takich jak Warszawa (w 2010 roku 69 proc.), Poznań (68 proc.), Kraków (64 proc.), a także w gminach wokół dużych miast, takich jak Podkowa Leśna pod Warszawą (75 proc.) czy Puszczykowo pod Poznaniem (69 proc.).
logo
Frekwencja w I turze wyborów prezydenckich www.mojapolis.pl
W wyborach prezydenckich w III RP wysoką frekwencją charakteryzowały się też gminy leżącą w pasie od Pomorza Gdańskiego przez Wielkopolskę aż po Śląsk. Ten obszar z wysoką frekwencją szczególnie dobrze ilustrują wyniki wyborów z 1990 i 1995 roku. Od zachodu ten rejon ogranicza dawna granica II RP.
Kolejnym obszarem z wyższą frekwencją jest pas ciągnący się wzdłuż wschodniej i południowej granicy w kierunku Małopolski.
Najniższą frekwencją w poprzednich wyborach prezydenckich odnotowywano w województwach opolskim, warmińsko-mazurskim i świętokrzyskim. Niska frekwencja w województwie opolskim, a szczególnie w jego wschodniej części, jest o tyle ciekawa, że wyraźnie odznacza się na tle wysokiej frekwencji w sąsiednich gminach województwa śląskiego i dolnośląskiego. Można przypuszczać, że niska frekwencja w tych regionach wynika z nasilonych migracji. Wiele osób, których nazwiska widnieją na listach uprawnionych do głosowania może faktycznie przebywać za granicą.