Sprawa feralnej audycji Kuby Wojewódzkiego i Michała Figurskiego według trzech profesorów: Magdaleny Środy, Jerzego Bralczyka oraz Wiesława Godzica. Trzy skrajne reakcje i zachowania. Czy opinie intelektualistów, akademickich autorytetów powinny być merytoryczne czy histeryczne? Oceńcie sami.

REKLAMA
Czy święte oburzenie profesor Magdaleny Środy usprawiedliwia na wskroś seksistowskie słowa: „50-letni facet z kompleksami i być może problemami seksualnymi” (Super Express, 7-8 lipca 2012)? Czy tego typu stwierdzenia są do zaakceptowania tylko dlatego, że dotyczą mężczyzny, choć jest w nich agresja, pogarda i ewidentny ageizm? Czy etyk (przepraszam etyczka) ma prawo do personalnego obrażania i naruszania osobistej godności drugiego człowieka, nawet wtedy gdy jest nim, ktoś tak „niegodny” jak „ten” Wojewódzki? Czy krucjata w obronie dobrego imienia kobiet usprawiedliwia żeński (feministyczny?) szowinizm?
Lubię Magdę, cenię Jej erudycję i dlatego te tabloidowe słowa sprawiły mi prawdziwą przykrość.
logo
Chciałam porozmawiać o sprawie feralnej audycji Kuby Wojewódzkiego i Michała Figurskiego, z wybitnym językoznawcą profesorem Jerzym Bralczykiem. Na poziomie filologicznym przeanalizować sposób narracji z użyciem „mowy pozornie zależnej”. Co z tego wynikło zobaczą Państwo sami oglądając najnowszy odcinek „Bez Maski”.

Mowa pozornie zależna - wypowiedź charakteryzująca się tym, że monolog wewnętrzny zostaje wchłonięty przez narrację, ale mimo to zachowuje szereg znamion samodzielności i bezpośredniości przytoczenia. Jest to sytuacja pośrednia między użyciem mowy zależnej i niezależnej. Narrator mówi pozornie od siebie, posługuje się formami językowymi właściwymi opowiadaniu, a w rzeczywistości przekazuje wiernie tok myśli i doznań bohatera, nie angażując się w ich referowanie (jak to ma miejsce w mowie zależnej). Wypowiedź narratora jest tak ukształtowana, że odzwierciedla sposób myślenia i wyrażania się bohatera. Stylistyczny kształt narracji utrwala w sobie jednocześnie dwa punkty widzenia: monologującego bohatera i przedstawiającego ten monolog narratora. Cechą charakterystyczną mowy pozornie zależnej jest to, że te dwa punkty widzenia nie są od siebie niezależne, że łączą się we wspólnej formie stylistycznej. Mowę pozornie zależną cechuje zamierzone przeciwieństwo między kształtem dramatycznym przytoczenia i jego istotną postacią stylistyczną. Źródło: CZYTAJ WIĘCEJ


O merytoryczny komentarz poprosiłam również profesora Wiesława Godzica, znanego medioznawcę (SWPS), który obecnie przygotowuje książkę o fenomenie Kuby Wojewódzkiego. Jak zwykle okazał się niezawodny. Zresztą, co tu gadać, proszę przeczytać:
„Prawdziwy „koniec” Kuby?
Gdy w ocenie jakiegoś wydarzenia społecznego połowa wypowiedzi jest negatywna, to warto przyjrzeć mu się dokładnie: poznać argumenty i skonfrontować z własnym punktem widzenia. Gdy w trzech czwartych wypowiedzi nie znajdziemy argumentów dla potencjalnej obrony, to przygotujmy się na solidną rozprawę, albo – tak wygodniej - przejdźmy do obozu zwycięzców. Co jednak robić, gdy 110 procent (!) głosów potępia zdarzenie? Przy ocenie takich zjawisk – pomijając przypadki seryjnych morderców, potworów w ludzkim ciele – powinna zapalić się poważna lampka ostrzegawcza z napisem „wolność słowa – coś tu nie gra”.
Wojewódzki i Figurski robili od dawna to, do czego popkultura namawia wszystkich swoich użytkowników. Zbliż się do granicy, dotknij zabronionego, weź tabu pod lupę – wtedy zobaczymy, czy restrykcje mają solidne oparcie nie przepisach prawa (zawsze spóźnionych wobec rzeczywistości), ale w przekonaniach zwyczajnych ludzi. Czy można bezkarnie publicznie pokazać nagie piersi kobiece, czy dozwolone jest nazwanie polityka „palantem”? Panowie z Porannego WF-u byli naczelnymi ironistami i prześmiewczymi egzaminatorami takich sytuacji. W jakimś stopniu przypominali Monty Pythonów, którzy pewnie dzisiaj skreśleni byliby z ramówki BBC, w której śmiechem chłostali Tradycję, Honor, Rodzinę.
W Polsce ciągle nie mamy przerobionej lekcji Wielkiego Brata: nie jesteśmy pewni, czy od śmiechu Manueli zaczyna się zjazd moralności po równi pochyłej i początek końca świata wartości? Czy też chwalić powinniśmy stację nadawczą, która w tym „laboratorium” pokazała jednak kawałek rzeczywistego, chociaż „skondensowanego” świata.
Widać więc, że 1) Wojewódzkiemu i Figurskiemu dostało się w wyniku efektu skumulowanego oddziaływania: tyle razy oni zbliżali się do granicy, tyle razy prawo zbliżało się do nich, strasząc i wlepiając mandaty za nieobyczajność. Wreszcie musieliśmy powiedzieć: „Dość!” Chcemy świata poprawnego, sielskiego, bez wizerunków gejów i narkomanów; świata, w którym „wszyscy Polacy to jedna rodzina” – włączając sąsiadów, a jakże! O ile konserwatyzm obyczajowy odbiorców tłumaczy takie zachowania, to trudno zrozumieć potępienie Kuby przez osoby deklarujące do tej pory liberalne poglądy.
2) Obawiam się – bez niczyjej urazy – że ta ostatnia grupa nie zrozumiała innej lekcji „Wielkiego Brata” i mechanizmów popkultury zarazem. Wiele rzeczy „robi się i nie robi jednocześnie”. Na tej scenie mrugamy okiem, przyjmujemy konwencje, zakładamy maski i rozpoznajemy mowę zależną, niezależną (a nawet pozornie zależną). Tu nie chodzi o nazwy (tych przeciętny użytkownik może nie znać), ale o rzeczywiste czynności (a w tym normals i jego smartfon są mistrzami). Tak więc przekonują mnie próby samoobrony Panów z WF-u: w sprawie „Ukrainy” i „gwałtu”, drodzy Polacy, nic się nie stało – to tylko konwencja. Konwencja użyta w złym czasie (powszechnego bratania się w karnawale EURO) i niezbyt wyraziście odgraniczająca sposoby wypowiedzi. Ale pamiętajmy, że błąd interpretacji bardzo często rozdzielony jest między nadawcę i odbiorcę.
Kuba i Michał mają swoje miejsce w świecie popkultury, Kuba stał się nawet ważnym krytykiem kultury prawie-poważnej. Dostrzegać w nim jedynie chama, idiotę i pedofila – to nic nie rozumieć z mechanizmów współczesności. To pójść na łatwiznę i oceniać rzeczy po pozorach. Obawiam się, że w najbliższym czasie czeka nas nowa odsłona twarzy Kuby. W kilku stand-upach, w kilkudziesięciu pytaniach swojego show dał się poznać jako facet, który potrafi wejść w poważny dyskurs z rozmówcą. Być może niedługo zacznie inaczej ubierać się, zrezygnuje z zapraszania słabiutkich celebrytów na korzyść tych poważniejszych i przestanie widzieć wszędzie konteksty erotyczne. Boję się jednak nowego wizerunku Kuby zgorzkniałego i sfrustrowanego raczej; takiego, który nagle przechodzi od „penisa” do „prostaty”. Musi uwierzyć, że jest całe morze stanów pośrednich – w tym jego szansa na przyszłość. Ale z kolei my – jego odbiorcy – przygotujmy się do stanu bliskiego kacowi. Bo coś oryginalnego i ekscentrycznego może skończyć się bezpowrotnie, my zaś będziemy udawać, że nas przy tym nie było.”

Tekst: profesor Wiesław Godzic
Kolejny odcinek "Bez Maski" będzie z Wiesławem Godzicem.
Język polski dla zaawansowanych (i nie tylko).
Czy polityczna poprawność kastruje język? Gej czy pederasta? Placek po cygańsku czy już po romsku? O czym nie powinno się rozmawiać z damami? Czym jest współczesny small talk? Jak zawsze dowcipnie i ze swadą mówi Król polszczyzny, profesor Jerzy Bralczyk. Serdecznie zapraszam.
Profesor Jerzy Bralczyk o politycznej poprawności. Czy słowo murzyn jest obraźliwe?
Z premedytacją używam słowa murzyn, bo uważam że to jest słowo, które weszło do naszej tradycji. Bo kiedy na ulicy widzę murzyna, to pierwsza reakcja, to przecież o! Murzyn idzie!
Pederasta, pedał, gej, czy homoseksualista?
Pedał nie jest określeniem ściśle wulgarnym, jednak używane jest z intencją obraźliwą.