Pierwsza „jawnogrzesznica” III Rzeczpospolitej, czyli Monika Richardson w szczerej rozmowie z Moniką Jaruzelską.
Monika Richardson „Pożegnanie z Anglią”, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, str. 225-226
„…Jamie nie najlepiej skomunikował się z mężczyznami w Polsce. Jego zdaniem wielu cierpi na pantoflarstwo, jeśli nie są kompletnie psychicznie zależni od żony, to od matki, narzeczonej. Patriarchat jest zakorzeniony w angielskiej tradycji, tam mężczyzna jest górą, a w Polsce, mam wrażenie, kobiety naprawdę są gatunkiem silniejszym. Są atrakcyjniejsze, mocniejsze, lepiej wykształcone od facetów, co nie znaczy, że nie ma wyjątków. Niestety to my, kobiety, zdominowałyśmy naszych polskich chłopców, więc teraz nie możemy mieć pretensji, że są tacy, jacy są. „
W swoim programie staram się nie oceniać moich gości. Chcę być otwarta na ich racje i emocje (choć często ich nie podzielam). To nie była łatwa rozmowa. Dla mnie jednym z najważniejszych pytań tego odcinka było: Gdzie jest Zbyszek Zamachowski? Dlaczego milczy? Dlaczego nie stanie obok kobiety, skoro ją wybrał, dla której (jak piszą tabloidy) porzucił rodzinę. Dlaczego ten romans jest wojną kobiet? Czy polski matriarchat, o którym pisze i mówi Richardson nie pokazuje, że dzisiejszy mężczyzna jest jak kluska śląska, którą jedna pani zabiera drugiej z talerza i triumfalnie nabitą na widelec pokazuje światu? Czy dla takiego kochanka warto się miotać, poświęcając karierę i reputację?
Rozmowę z Moniką Richardson skomentował na moją prośbę dr Konrad Maj – psycholog społeczny, SWPS:
Erving Goffman twierdził, że przez całe życie jesteśmy aktorami, zakładamy maski, stroje i gramy w Teatrze Życie Codziennego. Wydaje się, że każdy celebryta gra w Narodowym Teatrze Życia Medialnego i to na dużej scenie. W takim Teatrze nawet za kulisami trudno czuć się bezpiecznie, bo każdy chce podejrzeć, sprawdzić jak gwiazda wygląda bez makijażu. Osoba znana przeżywa niewątpliwie konflikt tożsamościowy związany z pytaniem – kim chce być? Gdzie ulokować się na wymiarze Ja jestem – Ja powinienem, tzn. czy mam być taki jaki chce być, czy taki jakim chcą mnie widzieć? Wstając rano pewnie wiele znanych osób zadaje sobie słynne pytanie hodowców papryki „jak żyć”? Stąd jest duży problem czy zachowanie celebrytów, które widzimy na szklanym ekranie, czy też samopis w wywiadach, to pokazanie siebie jakim się JEST czy też jakim CHCE się być widzianym. Część celebrytów lekko się pewnie gubi we własnej prezentacji, czasami monitoring i mechanizmy samokontroli zawodzą – innymi słowy: nerwy puszczają. A o to szczególnie łatwo w stresie, pod presją i na zakręcie życia.
