
Brytyjczycy apelują do swojego ministra sprawiedliwości o zmianę prawa, by lepiej chroniło dzieci przed krzywdzeniem. Impulsem jest niedawna śmierć zakatowanego, zagłodzonego czterolatka, na którego cierpienia obojętni pozostali wszyscy kontaktujący się z nim profesjonaliści – lekarz, pielęgniarki, opiekunki w przedszkolu. Społeczne apele o zmianę prawa dotyczą właśnie ich odpowiedzialności. Podpisujący listy do brytyjskich władz domagają się uznania za przestępstwo brak reakcji i nieudzielenie pomocy, gdy dziecko jest w niebezpieczeństwie. Kieruje nimi wiara, że zagrożenie sankcją karną spowoduje większą uważność i podejmowanie interwencji przez dorosłych, którzy wiedzą o krzywdzeniu dziecka. Że prawo powinno wymuszać takie reakcje, nie tylko je postulować.
W Polsce artykuł 304 § 1 kodeksu postępowania karnego zobowiązuje każdego obywatela do zawiadomienia prokuratury lub policji, gdy wie o przestępstwie ściganym z urzędu. Żadna kara nie grozi jednak temu, kto takiego obowiązku nie dopełni w przypadku przestępstwa znęcania się nad dzieckiem. Kodeks postępowania karnego stanowi w art. 304 moralny obowiązek każdego praworządnego człowieka. Za jego naruszenie może nas karać jedynie sumienie. Gdy przestępstwem, o którym wiemy i nie zareagujemy jest znęcanie się nad dzieckiem, nasze sumienie obciąży jego cierpienie, zdrowotne dysfunkcje, a czasem nawet śmierć.
Wychowawca, nauczyciel, lekarz, pielęgniarka, pracownik socjalny, kurator – te zawody najczęściej pojawiają się w dramatycznych historiach maltretowanych dzieci, o których świat usłyszał dlatego, że zmarły lub doznały poważnych urazów w wyniku przemocy ze strony opiekunów. Ci profesjonaliści są szczególnie zobowiązani do pojęcia reakcji w przypadku zdiagnozowania, że dobro dziecko jest zagrożone przez jego rodziców lub opiekunów. Jeśli podejrzewają, że rodzic znęca się nad dzieckiem do reakcji obliguje ich kodeks postępowania karnego (art. 304 § 2, bez sankcji!) Nawet jeśli zachowania opiekunów wobec dziecka nie są przestępstwem, mają oni obowiązek zawiadomienia sądu opiekuńczego o zagrożeniu dobra dziecka. Mówi o tym jednoznacznie kodeks postępowania cywilnego (art. 572 § 1). A jeśli nie zareagują, gdy dziecko jest w sytuacji ryzyka? Teoretycznie mogą z tego powodu, w zależności od wykonywanej profesji ponieść odpowiedzialność pracowniczą lub dyscyplinarną. Utrata pracy lub nawet prawa do wykonywania zawodu to poważne konsekwencje, nader rzadko jednak są orzekane przez uprawnione do tego ciała za zaniechanie działań w sytuacji podejrzeń, że dziecko jest zagrożone przemocą.
Teoretycznie, obojętny na krzywdę dziecka profesjonalista może ponieść również odpowiedzialność karną. Funkcjonariusz publiczny (np. policjant może ponieść taką odpowiedzialność za niedopełnienie obowiązków. Czy zdarzyło się zastosowanie sankcji karnej wobec policjanta, który nie podjął interwencji, gdy dziecku groziła przemoc ze strony opiekuna? Nie słyszymy o takich przypadkach. Są incydentalne. W skrajnych przypadkach profesjonalista mógłby ponieść odpowiedzialność karną za narażenie na dziecka niebezpieczeństwo albo za nieudzielenie pomocy, ale wymagałoby to prawniczej akrobatyki, uważają sami prawnicy – praktycznie się nie zdarza.
Raport z Ogólnopolskiej diagnozy przemocy wobec dzieci w Polsce oraz rekomendacje rozwiązań chroniących dzieci przed krzywdzeniam znajdą Państwo na www.fdn.pl
