Ekstremalny test Audi Q3 zakończony. Nie spodziewałem się go i nie oczekiwałem, byłem przekonany, że będę się turlał tym autem przez okrągły tydzień po mieście bez żadnych amocji, a tu taka niespodzianka!

REKLAMA
DRD to skrót, którego nauczył mnie Mój-Człowiek-Z-Seattle, przyjaciel, który tam mieszka. Oznacza Designated Responsible Driver (w wolnym przekładzie - Wyznaczony Kierowca Odpowiedzialny) - czyli po ludzku łoś, który rozwozi wszystkich swoim autem po imprezie. A wcześniej - na samej imprezie - udaje, że wszystko jest OK, że alkohol to wróg ludzkości, zupełnie niepotrzebny do wprawiania się w dobry humor i swobodniejszego nawiązywania kontaktów z przedstawicielkami płci przeciwnej.
W Stanach Zjednoczonych DRD jest koniecznością. W większości miast nie mają tam komunikacji publicznej nocą. Nie mówiąc o mieścinach (zresztą co ja Wam będę gadał, oglądacie przecież filmy), Młodzież musi się więc jakoś ratować, bo na taksówkę stać niewielu, a jeszcze biorąc pod uwagę odległości, czyli cenę za taryfę, to już w ogóle. No więc raz jeden, innym razem drugi, wciela się w nieprzyjemną rolę DRD, by rozwieźć podchmielone towarzystwo po domach.
Ostatniej nocy to ja byłem DRD. W Audi Q3, nowym, najmniejszym SUV-ie koncernu z Ingolstadt. I to był prawdziwy test! Taki, jak lubię. Nie aranżowany, nie wymyślony, przez co nieautentyczny. Wręcz przeciwnie: test niezamierzony, podyktowany okolicznościami. Używałem samochodu powierzonego mi przez producenta, jak swojego własnego.
Spotkaliśmy się po 20.00 przy pl. Grzybowskim w Warszawie na kilka partyjek pokera - ja i moich czterech najlepszych przyjaciół. Przyjechałem czyściutkim Q3 i zaparkowałem, pewny, że przez kilka następnych godzin uda mi się odeprzeć namowy w stylu: "Ej, no z nami się nie napijesz" (udało mi się). Graliśmy więc w najlepsze, panowie popijali tequilę i cytrynówkę, ja wodę "lekko gazowaną" i Dr. Peppera. Było super!
Koło drugiej towarzystwo miało już dość, ja też. Wolnym krokiem przemieściliśmy się w okolice zaparkowanego auta. No i zaczął się test.
Od razu okazało się, że mały SUV-ik Audi, choć na papierze pięcioosobowy, w rzeczywistości ma tylną kanapę przeznaczoną raczej dla dzieci. O ile mnie, kierowcy, oraz pasażerowi z przodu, było wygodnie, to trzej panowie z tyłu gnietli się niemiłosiernie. Wytrzymać to na krótkiej trasie można, ale dłuższa byłaby katastrofa.
Było wietrznie i zimno. Do tego procentowe chuchy moich kompanów zrobiły swoje. Audi na dzień dobry zaparowało. No i wtedy wyszło na jaw, że dwustrefowa klima w Audi jest na medal. Naprawdę nie trwało długo, żeby wnętrze się ogrzało, a szyby odparowały. Testowałem już modele, w których na ten komfort trzeba było czekać wieki.
Towarzystwo drinkujące było nieco głodne, ja zresztą też, więc zanim ruszyliśmy w dłuższą trasę, zahaczyliśmy jeszcze o okolice kina Bajka, na tradycyjnego polskiego kebaba. Nie chcieliśmy jeść na powietrzu, więc schowaliśmy się w aucie. Skórzana tapicerka, miękka i elegancka, a do tego w ciekawym pomarańczowym kolorze, zdała egzamin - sos kebabowy, fragmenty kapusty i kawałki baraniny na drugi dzień uprzątnąłem z niej naprawdę szybciutko.
Trasa była długa, bo przyjaciele mieszkają (w kolejności podwózki) - na Mokotowie, na Pradze Południe, w Markach i w Aleksandrowie pod Falenicą. Zajęła około półtorej godziny. Od drugiej z minutami do mniej więcej czwartej nad ranem. A Audi Q3 pokazało na co go stać.
"Żwawy jest" - usłyszałem od pochrapującego kolegi. "No żwawy" pomyślałem. 210 koni mechanicznych pozwalało przyspieszać naprawdę dynamicznie. Do tego quattro, a więc poczucie bezpieczeństwa. I skrzynia S-Tronic, błyskawicznie zmieniająca przełożenia i jakby "rozumiejąca" kierowcę. Ustawiłem ja w trybie sportowym tylko na chwilkę, bo nie chciałem specjalnie szarpać "zmęczonymi" kumplami (tapicerka, mimo, że dobra, mogłaby tego nie znieść).
Po 15 minutach pierwszy kumpel był odwieziony, w aucie zrobiło się znacznie luźniej. Q3 to samochód dla czterech paseżerów, a nie pięciu - wbrew temu co mówią papiery.
Ruszyliśmy w trasę do Marek - czarną jak noc (była noc ;-))) ul. Żołnierską, przez Zielonkę. No i okazało się, że pewne elementy wyposażenia Q3 są po prostu wspaniałę. Po pierwsze - czujnik martwego pola. Zadziałał jeszcze na Trasie Łazienkowskiej. Już chciałem zmienić pas, bo to przecież noc, a ja byłem zmęczony. A tu światełko migające - "TERAZ NIE". Kolizji pewnie by nie było, bo byłem skupiony, ale taki czujnik fajna rzecz. Po drugie inny czujnik utrzymywania pojazdu w pasie ruchu. W Audi Q3 działa tak, że jeśli z niego(pasa) zjeżdżasz, to nie tylko, że kierownica drży, ale lekko się skręca w przeciwynym kierunku, żeby dać ci do zrozumienia: "Wracaj na swój pas, kolego". Na początku trudno było mi się przyzwyczaić, że system działa za mnie, ale po paru przypadkowych zjazdach z pasa, zacząłem go doceniać. Wreszcie automatyczne światła długie. Zdjąłem sobie z głowy konieczność ciągłego ich włączania i wyłączania, auto robiło to samoistnie. Jedyny zarzut to, że czasami, kiedy jechałem za autem, które było dość daleko, system wciąż zarządzał: "Jedziemy na długich". A ja miałem wrażenie, że chyba trzeba by już wyłączyć, żeby nie oślepiać tego przede mną. Z drugiej strony nie wiem, oślepionych nie pytałem.
W Markach okazało się, że koniec zimy to prawdziwa tragedia. Ludzie mają tam piękne domy, a drogi jak we wschodniej Polsce przed wojną - błoto, kałuże, doły i rowy. No ale ja byłem tam Audi Q3, nie terenówką, ale autem z podwyższonym zawieszeniem. Okazało się, że te straszne warunki mu niestraszne. Przejechaliśmy błota, przejechaliśmy rowy. Trzeci kolega został bezpiecznie odwieziony, a Q3 z czyściutkiego miejskiego SUV-a zamienił się w ubłoconą terenówkę.
No a potem była jeszcze kilkudziesięciokilometrowa trasa do Falenicy, z Marek. Czwarty z pasażerów zasnął, a ja właczyłem sobie nocną audycję w ulubionej "Trójce". Dłuuuugie, 15-minutowe utwory, na sprzęcie (opcjonalnym) Bose. Jak to dobrze brzmiało! Jak dobrze w ogóle działał ten system MMI (zarządzanie całością funkcji auta). A jeszcze pobawiłem się ustawieniami (Drive Select) i zmieniałem swoją Q3 z auta grzecznego, w niegrzeczne i na odwrót. Fajne!
W łóżku byłem o 4 rano. Dziś rano pojechałem na duże zakupy do supermarketu, wyszła na jaw jeszcze jedna zaleta Q3 - całkiem spory jak na takiego malucha bagażnik. Może nie wystarczający dla czteroosobowej rodziny, ale dla dwójki młodych, ewentualnie dwójki młodych z jedną pociechą, jak najbardziej.
Podsumowując: jeśli już być DRD, to całkiem dobrze w Q3.
Marcin Klimkowski
PS. Wszystkie "cyferki" dostępne są na oficjalnej stronie Audi. Kto ciekaw przyspieszenia 0-100, momentu obrotowego, wymiarów, cen - niech sprawdzi.