Flickr.com/photos/_skylark

Człowiek mówi prawdę, ale nie zawsze. Naga prawda czasami jest nieprzyzwoita, czasami naganna, a momentami niepoprawna politycznie.

REKLAMA
Może zdarzyć się, że człowiek jest przekonany, że mówi prawdę, ale pewne drobne niuanse w jego reakcjach świadczą inaczej. Odkryli to ćwierć wieku temu amerykańscy naukowcy badający rasizm. Na tej podstawie stworzyli test, który sprawdza czy deklarowane opinie rzeczywiście są szczere. Obecnie test IAT (Implicit Association Test) jest najpopularniejszą metodą psychologiczną na świecie.
Dziesięć lat temu naukowcy z firmy NEUROHM stworzyli podobne badanie dla świata biznesu (BIOCODE™), a w ubiegłym roku - iCODE™ - quizy skierowane do szerokiej publiczności. Są proste, zabawne i eleganckie, sami zobaczycie.
Będziemy badać Wasze reakcje na różne zjawiska, tematy, na innych, siebie, na świat showbiznesu i polityki (czasami trudno je odróżnić). Na pierwszy ogień, poniżej, najbardziej gorący temat ostatnich dni - afera z Kamilem Durczokiem.
Już? Dziękujemy! W następnym wpisie na blogu Naga Prawda poznasz wyniki tego testu - teraz musimy je zliczyć i opisać.
Chcesz się przekonać, jak wygląda opis wyników takiego badania online? Przedstawiamy przykładowy test, przeprowadzony przez NEUROHM. To badanie dotyczyło odżywiania - jego głównymi „bohaterami” były cukier, otyłość i śmieciowe jedzenie.
Nowa metoda badawcza sprawdza jak się mają wyrażane głośno opinie do prawdziwych postaw. Stworzono tak zwany Indeks Pewności Opinii, który bada jak wiele czasu mózg potrzebuje, aby “wygenerować” daną opinię.
Czym krótszy ten czas, tym reakcja odzwierciedla bardziej pewną, instynktowną postawę. I tym większa jest zbieżność pomiędzy tym, co mówimy, a tym co robimy. Czyli jak ktoś mówi, że zagłosuje na PSL i ma krótki czas reakcji w mózgu, to raczej zagłosuje. Jak czas jest długi, to ludowcy na jego głos nie mają co liczyć.
Oczywiście chodzi o minimalne części sekundy, ale specjalna aparatura potrafi to już mierzyć. Podobne metody wykorzystywano początkowo w badaniach nad poprawnością polityczną i uprzedzeniami. Później w badaniach rynkowych, aby lepiej zrozumieć motywy, jakimi kierują się ludzie, wybierając konkretny produkt lub usługę.
Ale można zmierzyć też to, co ludzie myślą o jakimś problemie społecznym. Tak przebadano reprezentatywną grupę kobiet w Polsce, a pytano o cukier, otyłość i śmieciowe jedzenie. Wyniki potrafią zaskakiwać, a szydła wychodzić z worków.
“Jestem taka gruba” okazuje się być naprawdę kokieterią. Choć pod zdaniem “otyłość dotyczy mojej rodziny” oficjalnie podpisałoby się 30 proc. Polek, to zdaniem badaczy tak naprawdę, w głębi ducha, uważa tak zaledwie osiem procent pań. Może to wynika z wrodzonej skromności, ale tendencja jest jasna - kobiety o swoich zwyczajach żywieniowych, o tym, co je ich rodzina, a nawet naród wolą mówić gorzej, niż myślą w rzeczywistości.
Dowód? Choćby tzw. jedzenie śmieciowe. Sześć na dziesięć kobiet (61 procent) przyznaje, że je go za dużo. Ale tak naprawdę uważa tak jedynie 28 proc. ankietowanych. A jak jest z junk foodem w skali kraju? “Też je się go za dużo” - odpowiedziały prawie wszystkie ankietowane (91 proc.). Ha! Ale Indeks Pewności Opinii pokazał, że faktycznie myśli tak niewiele ponad połowa (55 proc.).
Nie za zdrowy jest również cukier. 90 proc. ankietowanych kobiet mówi, że jego nadmierne spożycie to problem w skali całego kraju. Myśli tak już mniej, choć i tak dużo - 72 proc. badanych.
Ale kraj, to nie rodzina - tutaj „cukrzany problem” deklaruje jedynie 55 proc. kobiet, choć w rzeczywistości, jak pokazał indeks, uważa tak jedynie co piąta respondentka (22 proc.).
Można podejrzewać, że takie swoiste “oczernianie” siebie, rodziny i narodu to polska cecha narodowa. Przyjmowanie komplementów nigdy nie było mocną stroną większości Polek.
Wystarczy powiedzieć do kogoś, że świetnie wygląda, a zaraz można usłyszeć: “nie, no co ty!”, zamiast zwykłego dziękuję. Ale okazuje się, że tak nie jest. Oprócz Polek przepytano w ten sam sposób Francuzki. Różnice są stosunkowo niewielkie, a tendencja do pokazywania wszystkiego w gorszym świetle, niż się w naprawdę myśli jest ta sama.
logo
Fot. Shutterstock
Ale jest coś, co różni badane Polki i Francuzki. Troska o dzieci w wyborze jedzenia. W Polsce 56 proc. kobiet na pierwszym miejscu stawia potrzeby dziecka, a jedynie jedna trzecia uważa, że jedzenie powinno być przede wszystkim odpowiednie dla nich. We Francji – odwrotnie! Prawie 60 proc. Francuzek uważa, że ich potrzeby są najważniejsze, a jedynie co trzecia przekłada nad nie potrzeby dzieci. Te różnice widać jednak dopiero dzięki Indeksowi Pewności Opinii. Na poziomie deklaracji ponad 96% pań z obu krajów zarzeka się, że tak samo ważne są zarówno potrzeby ich, jak i dzieci.
Co wynika z całych tych „cukrowych“ badań? Z jednej strony kobiety zarówno w Polsce jak i we Francji są mocno przekonane, że nadmiar cukru i śmieciowe jedzenie to istotne problemy społeczne. Ale z drugiej -zdecydowanie mniej kobiet łączy złe nawyki żywieniowe z otyłością. A już naprawdę nieliczne są gotowe przyznać, że ten problem dotyczy ich rodzin. Kampanie społeczne powinny przestać koncentrować się na pokazaniu samego faktu spożywania śmieciowego jedzenia i wszechobecności cukru – czas mocniej i głośniej pokazać zgubny wpływ takich nawyków żywieniowych na nasze życie.
Żeby tylko trochę postraszyć przypomnijmy zatem kilka skutków spożywania zbyt dużych ilości cukru:
- osłabiony system odpornościowy;
- podniesiony poziom cholesterolu;
- większa szansa na nowotwory;
- słabszy wzrok;
- choroby dziąseł i zębów;
- za wysokie ciśnienie.
W komentarzach pod tekstem możecie nam przesłać swoje propozycje tematów kolejnych badań - o czym chcielibyście przeczytać, co Was interesuje i w jakie prawdy nie do końca wierzycie?