Chociaż nie jest to do końca, jak to mówią Anglicy, „my cup of tea”, ale postanowiłam - za namową mojego drogiego przyjaciela - napisać dziś o najbliższym i najważniejszym wydarzeniu sportowo-rozrywkowo-medialnym
REKLAMA
Nie jestem fanką futbolu, a ostatni mecz jaki oglądałam był grubo ponad 10 lat temu, bo mieszkając w Stanach, śledziłam ze znajomymi jedynie losy corocznego Super Bowl. Wiem, że trwają spekulacje że ktoś, kto mniej (ja) lub bardziej interesuje się piłką nożną, weźmie skład z ostatniego meczu z Portugalią - będzie mógł sobie wyobrazić, kto z naszych zagra na długo wyczekiwanych Euro 2012.
Drodzy czytelnicy, ale to nic.
Ważną rzeczą jest to, że po raz pierwszy w historii Polski, skład polskiej reprezentacji w piłce nożnej zostanie ogłoszony w sposób widowiskowy, a nie jak to było do tej pory, na prostej konferencji prasowej. Wybitnie niemedialna postać, jaką jest Franciszek Smuda, na co dzień unikający dziennikarzy, będzie główną gwiazdą tego wydarzenia. Medialnego kolorytu drugomajowej imprezie nada też fakt, że będzie to również finał plebiscytu na hit piosenki dla kibiców biało-czerwonych. Od 38 lat, czyli od pamiętnych Mistrzostw Świata w Niemczech i piosenki Maryli Rodowicz „Futbol“ nikt do dziś nie napisał wielkiego hitu o piłce. Za taki trudno bowiem uznać smętne „Polacy nic się nie stało...“, co raczej bardziej charakteryzuje poziom gry naszych piłkarzy i ma zachęcać ich do lepszej gry. No ale może tym razem się uda i kibice będą mieli coś weselszego do odśpiewania.
2 maja na scenie na warszawskim podzamczu, obok uznanych rodzimych artystów, wystąpią nieznani (jeszcze) nikomu wykonawcy jak Jarzębina („Koko Euro spoko”), czy McSobieski („Polska Walcząca”), którzy zostali wybrani „wolą ludu“ na antenie Radia Zet i dostali się do finału, pokonując Stachurskiego czy Halinę Frąckowiak.
Warto też dodać, że imprezą zainteresował się sam prezydent Komorowski i być może pojawi się na scenie, wpinając kotylion trenerowi Smudze.
Trzeba się cieszyć, że ważne wydarzenia związane ze sportem w naszym kraju, coraz bardziej zdają się przypominać imprezy światowe. Oby tak samo wyglądały mecze polskiej reprezentacji. Niestety złe wieści nadchodzą od naszych południowo-wschodnich sąsiadów. Kanclerz Niemiec Angela Merkel już zapowiedziała w tygodniku „Der Spiegel”, że zbojkotuje turniej, jeśli do czasu jego rozpoczęcia rząd Ukrainy nie uwolni Julii Tymoszenko. Ukraińcy powinni zrozumieć, że zamykanie byłego premiera i swojego przeciwnika politycznego do więzienia na 7 lat nie mieści się w żadnych europejskich standardach. Mam jednak nadzieję, że politycy z Ukrainy pójdą po rozum do głowy i Euro 2012, odbędzie się w tym roku, a nie w przyszłym.
Ale jeśli nawet za rok, to na pocieszenie pozostanie nam hitowy przebój, który będziemy sobie nucić przez cały następny rok, patrząc z zachwytem na nasz Stadion Narodowy.
