Siedząc w poczekalni na lotnisku w Stansted miałam tylko jedno życzenie: Wszechmogący, spraw aby nie było dzisiaj mgieł i żadnych nie przewidzianych atrakcji. Jutro mam śpiewać w Toruniu...
REKLAMA
Ponieważ zawsze, gdy zależy mi na czasie, wpadam w tarapaty i to zazwyczaj przy udziale popularnych linii low cost'owych.
Siedząc i czekając przyszła mi do głowy myśl, o tym jak wiele wysiłku i inwestycji energii życiowej wymaga mój zawód. Wymarzony zawód muzyka, przekazany z poprzedniego pokolenia na moje pokolenie, umiejętności wyssane z mlekiem mojej matki.
Kocham robić to, co robię. Egoistycznie zaniedbuję męża i syna oraz nasze cztery koty, po to by wypełnić moją artystyczną misję, z której ledwo co udaje mi się opłacić rachunki i czynsz w spółdzielni. Mąż mnie czasem strofuje: „zrób sobie w końcu rachunek z tego, ile pieniędzy wydajesz na podróże, a ile na tym zarabiasz!” Bo trzeba przyznać, że dla muzyki olewam francuską sielankę w Dolinie Loary okraszoną stałym i niekontrolowanym dostępem do białych win spod apelacji kontrolowanej. Czasem ktoś kto mnie zna, puka się w czoło, że ciągnie mnie do Polski.
A z tą Polską to bywa dziwnie. Jako muzyk uprawiający przez lata gatunki muzyki niszowej nie odczułam, aby żyło się lekko. Jeśli ktoś ma mi zamiar oświadczyć, że polscy muzycy mają dobrze, tylko skompromituje się w moim mniemaniu. Nie piszę tutaj o celebrytach, ani o „starych wyjadaczach”. Chodzi o zwykłych muzyków, przedstawicieli młodego pokolenia, utalentowanych i wykształconych.
Właśnie takie osoby jak my, muszą kombinować jak mieć opiekę medyczną, jak opłacić sobie ZUS i tym podobne. Oczywiście możemy ubezpieczać się sami, to tylko około 325 złotych miesięcznie, które ciężko czasem wyłuskać z portfela. Do rozpaczy niektórych doprowadziła niedawna próba wprowadzenia składek od tzw. umów „śmieciowych”. My, muzycy skandujemy: „wyrwijcie nam ostatni grosz, biorąc pod uwagę, że i tak za wiele obecnie nie gramy. Cóż, „dzieci-śmieci” to właśnie MY, młodzi i uzdolnieni muzycy z Polski”.
Ostatnio przyłączyłam się do akcji „Nie bądź dźwiękoszczelny”, której celem jest propagowanie uczęszczania na koncerty polskich artystów. Nie bez powodu.
W tym roku jeżdżąc z Miloopą po Polsce przekonałam się, że mamy w kraju kryzys koncertowy nie na żarty. Bywało, że na koncerty przychodziła garstka osób, mimo iż koncerty był dość dobrze rozreklamowane. Standardowa cena biletów 25 złotych stała się dla wielu z nas nie do przełknięcia. W dodatku większość klubów w Polsce nie oferuje już żadnej stawki (jeden klub w Sopocie żąda nawet kaucji w wysokości 1000 zł !), licząc na zyski z biletów, nie oferują nawet przyzwoitego nagłośnienia, co w rezultacie prowadzi do tego, że jeśli muzykom zależy na jakości dźwięku, muszą sobie nagłośnienie opłacić sami. Ileż ostatnio nasłuchałam się o dokładaniu do koncertu przez samych muzyków! Odnoszę wrażenie, że w Polsce, aby uprawiać ten zawód musimy pracować dodatkowo w innej branży, bo inaczej zginiemy!
W jesienny weekend zamiast tłoczyć się w klubie i przeżywać występ artysty na żywo, wolimy zasiąść przed telewizorem, gdyż oferta programów w stylu „talent show” jest niezwykle bogata i w dodatku za darmo (nie licząc ceny abonamentu TV), więc po co chodzić gdziekolwiek ?
W dodatku wiele osób jest nadal przekonana, że muzyka powinna być za darmo. Za darmo zasysamy całe płyty, no bo przecież artysta nie umęczył się ani trochę przy nagraniach; na youtube tworzymy sobie playlisty i muzyczka „hula” sobie dzionek cały, chyba że jest awaria „netu”. To akurat jest smutne następstwo wszędobylskiego internetu i nic tutaj nie poradzimy. Możemy jedynie walczyć z tą „kulawą” mentalnością i odzwyczajać ludzi od dostawania muzyki za darmo.
Od jakiegoś czasu staram się przynajmniej raz w miesiącu kupić płytę polskiego artysty. Wypleniłam u siebie malkontenctwo, że polskie jest słabe. To nie prawda. Polska muzyka stoi na takim samym poziomie co zagranicą, tylko trzeba jej dobrze poszukać. Oprócz wszędobylskiej Brodki macie multum ciekawych postaci, które wcale nie kopiują niczego z zachodu. Skubas, Mela Koteluk, Lena Romul, Olivia Anna Livki i wiele wiele innych.
Tym, którzy Święto Zmarłych zamierzają spędzić w domowym zaciszu polecam retransmisję koncertu pt "Życia mała garść" z moim udziałem, zarejestrowany podczas 49 Krajowego Przeglądu Piosenki w Opolu. .TVP 1 po godzinie 14:00.
