Ostatnie miesiące przyniosły konkretne zmianę władzy w Pjongjangu i Moskwie. Jeszcze nigdy północnokoreańskiego przywódcę nie łączyło tak dużo z Rosjanami: czy wraz z nastaniem ery Kim Dzong Una stosunki mogą się jeszcze polepszyć skazując Koreańczyków na otwarcie?

REKLAMA
Jeszcze w czasach jelcynowskich Koreańczycy z północy byli delikatnie mówiąc niemile widzianymi gośćmi na Kremlu: nigdy wcześniej ani później dwustronne relacje nie ochłodziły się aż do tego stopnia. Jednakże czasy się zmieniły, ekipa na Kremlu również, i rosyjskiej ekipie demokratów-reformatorów bliżej było już do… Korei Południowej. Rosja nie była już, jak wcześniej Związek Radziecki, głównym partnerem gospodarczym Korei Północnej. Co gorsze, wraz z rozpadem imperium sowieckiego Moskwa upomniała się o spłatę długów i coraz głośniej zaczęła przebąkiwać o potrzebie kontroli północnokoreańskiego programu nuklearnego.
Inny pomysł na ułożenie stosunków z reżimem północnokoreańskim miał mniej liberalny przywódca Rosji Władimir Putin. Niedługo po objęciu urzędu jako pierwszy zachodni przywódca złożył oficjalną wizytę w Pjongjangu. Współpraca kwitła, wymiana handlowa również, a jej wartość zbliża się obecnie do tej z czasów radzieckich. Wystarczy spojrzeć na liczby: o ile przed rozpadem państwa sowieckiego wartość wymiany handlowej wynosiła prawdopodobnie miliard dolarów, tak na końcu rządów Borysa Jelcyna spadła do zaledwie 70 milionów, aby po 2000 roku ponownie poszybować w górę osiągając dziś wartość 800 milionów dolarów. Rosja eksportuje do państwa Kim Dzong Una przede wszystkim ropę naftową, aby zagwarantować Korei Północnej bezpieczeństwo energetyczne (65% eksportu) oraz produkty stalowe (10%). W zamian Korea Północna eksportuje między innymi...pracownicy, ale o tym mowa dalej.
Rosja stała się jedno z okna na współczesny świat dla Korei Północnej. Trzeba wiedzieć , że jest jedynym zachodnim krajem z którym Korea Północna na większą skalę współpracuje i który ma przynajmniej ograniczony wpływ na północnokoreańskie elity. Rola Moskwy na półwyspie jest niestety bardzo często lekceważona i za mało doceniana. Musimy też wziąć pod uwagę, że obecnie Pjongjang zdaje sobie sprawę z tego, że potrzebuje Rosję znacznie bardziej niż Rosja potrzebuje Koreę Północną.
Kilka miesięcy temu na czele Korei Północnej stanął młody przywódca, który nie jest bezpośrednio powiązany z Rosją. Nie studiował tam w odróżnieniu od innych istotnych przedstawicieli elit północnokoreańskich (takich jak Czang Song Thaek i Kim Kyung Hee), nie urodził się i nie wychował się w Rosji (w przeciwieństwie do swego taty i poprzedniego przywódcy, Kim Dzong Ila), nie mówi po rosyjsku (w odróżnieniu od swego brata Kim Dzong Nama), nie był agentem sowieckim (w przeciwieństwie do swego dziadka Kim Ir Sena). Dlatego Kim Dzong Un będzie traktować Rosję wyłącznie instrumentalnie, a nie sentymentalnie tak jego najbliższa rodzina.
Elity północnokoreańskie zdają sobie sprawę, że muszą liczyć na wsparcie Federacji Rosyjskiej, ponieważ ich kraj ma poważne problemy gospodarcze. Dlatego pomoc gospodarcza jest czynnikiem, który sprawia, że Koreańczycy z północy będą dążyli do pogłębiania współpracy z Rosją. Rządzący obecnie w Korei Północnej Czang Song Thaek studiował w Moskwie, gdzie poznał swoją obecną żonę i ciocię Kim Dzong Una, Kim Kyung Hee. Ta para zna znaczenie Rosjan i osobiście zajmuje się interesami firm rosyjskich w Korei Północnej. Politycy, którzy od niedawna odpowiadają za gospodarkę (Ri Ryong Nam, Pak Song Kil) coraz częściej odwiedzają Rosję aby nakłonić tamtejszy biznes do inwestowania na północy półwyspu koreańskiego.
Z punktu widzenia wojskowego, wierchuszka Koreańskiej Armii Ludowej zdobywała wykształcenie właśnie u północnego sąsiada. Dotyczy to między innymi Kim Dżong Czun (były minister Koreańskiej Armii Ludowej, studiował w Akademii Wojskowej im. M. Frunze w Rosji), O Kuk Ryol (specjalist od spraw armii powietrznej oraz osobisty doradca Kim Dzong Una, studiował w Związku Radzieckim, mówi m. in. biegle po rosyjsku). Nie możemy także zapominać o tym, że w akademiach wojskowych Korei Północnej wykładali i wykładają rosyjscy specjaliści.
Niestety, współpraca Moskwy z Pjongjangiem nie ogranicza się tylko do kontaktów czysto gospodarczych czy wojskowych. Trzeba wiedzieć, że przynajmniej około 10 tysięcy Koreańczyków z północy, zmuszanych przez północnokoreańskie władze, pracuje w Rosji w obozach pracy, aby spłacić wielomilionowy dług Korei Północnej wobec Federacji Rosyjskiej. Obecnie obozy są lokalizowane na rosyjskim Dalekim Wschodzie, gdzie Koreańczycy pracują na okrągło przez cały rok (według uchodźców, mają tylko dwa dni wolne w skali roku). Niestety wszystko wskazuje na to, że takich obozów pracy przymusowej będzie w Rosji powstawało coraz więcej ponieważ dług północnokoreański wynosi prawie 4 miliardy dolarów.