Streszczenie spotkania z 6 listopada 2012 r, zapraszam serdecznie! (Autor tekstu; Edgar Czop)
REKLAMA
Korea Północna jest najbardziej zagadkowym krajem na świecie. Koreańczycy z Północy zatrzymali się w epoce Stalina i Mao, a kultywowana idea dżucze każe im wiernie oddawać cześć kolejnym przywódcom z linii Kimów.
Nicolas Levi w trakcie spotkania
Na spotkaniu zorganizowanym przez sekcję orientalistyczą Koła Naukowego "Ars Politica" wiele informacji na temat tego państwa przedstawił dr Nicolas Levi - ekspert ds. Korei Północnej, członek think tanku Centrum Studiów Polska-Azja oraz główny redaktor portalu northkorea.pl.
Na samym początku spotkania zostało powiedziane to, co dla większości badaczy Azji Wschodniej nie jest nowością - Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna to państwo, które od ćwierć wieku nie wprowadziło żadnych zmian, jest wciąż zamknięte na obcych i zagraniczne trendy oraz ciągle występuje na arenie międzynarodowej jako zagrożenie nuklearne.
Nicolas Levi w swoim wystąpieniu podtrzymywał tezę, że ideologia jest wszechobecna w polityce wewnętrznej i zewnętrznej KRLD. Nie sposób się z tym nie zgodzić, gdyż dżucze-kimirsenizm na dobre zadomowił się w społeczeństwie północnokoreańskim (i to dosłownie, bo w mieszkaniach Koreańczyków znajdują się specjalne "pokoje zadumy", w których wiszą podobizny dwóch Kimów), a pamięć o "Wiecznym Prezydencie" i "Umiłowanym Przywódcy" jest ciągle kultywowana. Dżucze to samowystarczalność, która w praktyce doprowadziła do klęski głodu lat dziewięćdziesiątych, do dziś odbijającej się echem w "Pustelniczym Królestwie".
Tym, co blokuje rozpoczęcie zmian gospodarczych w zacofanej i planowanej centralnie gospodarce Korei Północnej są czynniki takie, jak kult jednostki, polityka wojskowa i nienawiść do Stanów Zjednoczonych (czasami występują także motywy mocnej niechęci do Japonii i sąsiedniej Republiki Korei). Zmiana systemu KRLD wiąże się ze zmianą powyższych czynników, a należy dodać, że jakiekolwiek przeobrażenia Korei Północnej zależą od sterowanego przez wojsko aparatu władzy. Wojskowi są wszechobecni w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym, a każdy projekt np. budowa drogi, po której i tak nie przejedzie zbyt wiele samochodów (w Korei wg statystyk przypada jeden samochód na tysiąc osób) wymaga zgody wojska. I tu koło się zamyka.
Powracając do kultu wodza należy zauważyć, że jest to zjawisko dziedziczne. Najpierw Kim Jong Il pod koniec lat sześćdziesiątych został "namaszczony" na lidera przez swojego ojca, a od 2006 roku Kim Jong Un rozpoczął przygotowania do przejęcia uprawnień władczych. Na pytanie kto obecnie rządzi w KRLD, Levi w swoim komentarzu dla portalu Centrum Studiów Polska-Azja wskazuje właśnie Kim Jong Una. Jednakże nie należy zapominać, że ogromna część uprawnień pozostaje w rękach wojskowego betonu politycznego, a w tym także wuja młodego przywódcy - Jang Song Taeka - który sprawuje funkcje wiceprzewodniczącego Komisji Obrony Narodowej. Młody Kim zafascynowany kulturą Zachodu (ma zagraniczne wykształcenie i pasjonuje się amerykańską koszykówką) z gracją wchodzi w stare buty swoich bliskich i nie daje po sobie poznać, że zamierza dokonać jakiegokolwiek przewrotu.
Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty
W dyskusji, która nawiązała się w trakcie spotkania pojawiły się głosy na temat zjednoczenia Półwyspu Koreańskiego. Jednakże, z czym zgodził się również główny prelegent, aby możliwe były kroki ku zjednoczeniu obu Korei musi przeminąć cała generacja osób u władzy. Status quo utrzymywane od wielu lat w regionie Azji Wschodniej jest na rękę wszystkim uczestnikom rozmów sześciostronnych (Stanom Zjednoczonym, obu Koreom, Japonii, Chinom i Rosji), które do czasu impasu odbywały się w ramach "procesu pekińskiego". Tak więc czy warto coś zmieniać? Możliwe, że tak, ale jak na razie świat musi pogodzić się z nieprzewidywalną i zaczepną polityką reżimu Kimów i poczekać jeszcze kilka dekad.
