Firma Thomson Reuters, odpowiedzialna między innymi za taki sposób oceny nauki, jak osławiony impact factor (współczynnik przyznawany pismom w zależności od ilości cytowań - stosowany przez organizacje finansujące naukę jako wyznacznik jakości badań), podsumowała wreszcie kilka dni temu rok 2011 w nauce. W związku z tym, że zajmuje się ona właśnie mierzeniem, co w nauce się bada, co się cytuje, co się czytuje itd., ma Thomson Reuters trochę w tej sprawie do powiedzenia.
REKLAMA
Sprawdzono zatem, czyje publikacje były cytowane najchętniej, a także która publikacja w szczególności znalazła się w centrum zainteresowania. Wyłaniający się z tej analizy obraz pokazuje, jakie trendy w nauce są obecnie popularne.
Oto część z wniosków, które ukazały się w raporcie "Najgorętsze Badania 2011":
- Najgorętszą dziedziną nauki w roku 2011 była genetyka. Co zapewne nie powinno specjalnie dziwić. Zajmuje się nią 7 spośród 15 Najgorętszych Badaczy 2011 roku.
- Instytucją, która jest domem największej liczby Najgorętszych Badaczy 2011 roku, jest Instytut Sangera Wellcome Trust - spośród Top15 badaczy, aż czterech pracuje w tej placówce.
- Kolejnym raczej przeciętnym zaskoczeniem jest to, że tygodnik Nature opublikował największą liczbę najbardziej cytowanych publikacji: spośród 38 najpopularniejszych prac 2011 roku, aż 10 ukazało się właśnie w tym piśmie.
- Za to może nieco bardziej zaskakująco trzy najbardziej cytowane prace ukazały się w suplemencie pisma Astrophysical Journal. Chociaż nie jest to pewnie niespodzianką, dla tych Czytelników, którzy uważnie śledzili, co się działo ważnego w nauce w zeszłym roku: cytowane prace bowiem dotyczą wyników obserwacji pochodzących z sondy WMAP, która odpowiedzialna była przez lata za pomiary mikrofalowego promieniowania tła, a w roku 2010 przeszła ostatecznie na emeryturę (i tu się kłania tegoroczny Nobel z fizyki).
- Najgorętszym zaś badaczem roku 2011, żeby zakończyć już tę litanię, został Eric S. Lander, genetyk z MIT i Harvardu, który w tym roku był współautorem 14 najbardziej cytowanych publikacji. Lander obronił pierwszą pozycję z 2010 roku. I nic dziwnego, bo jest on zaangażowany w taką liczbę ambitnych genetycznych projektów (projekt 1000 genomów, analiza genomowa nowotworów, sekwencjonowanie genomu neandertalczyków), że będzie sporą niespodzianką, gdy wreszcie wypadnie z pierwszej piętnastki.
Na koniec pozostaje nam tylko życzyć sobie, aby za rok pojawiło się na liście jakieś polskie nazwisko...
