Przeciętny darczyńca skłonny jest dokonać większego datku, jeśli dokonuje go w obecności osób trzecich – gdy podświadomie (lub świadomie) zdaje sobie sprawę z tego, że jest przez te osoby oceniany. Co więcej, jeśli ci świadkowie wiedzą, jakiej wielkości jest datek, darczyńcy są wówczas bardziej hojni. Można by powiedzieć, że decyzje motywowane reputacją są częściej bardziej prospołeczne, tudzież altruistyczne.
REKLAMA
To że obecność widowni wpływa na nasze decyzje, czyniąc nas bardziej hojnymi, bardziej skłonnymi do pomocy, nie oznacza jeszcze, że robimy to świadomie. Nie jest tak, że podejmujemy w głowie decyzję „inni patrzą, to lepiej wrzucę do puszki więcej” – a przynajmniej nie jest tak zawsze. Prospołeczne zachowanie uwarunkowane obecnością widowni jest uważane za mechanizm ewolucyjnie dość stary. Nie jest on bowiem typowy tylko dla ludzi – podobne zachowania zaobserwowano u zwierząt tak prymitywnych jak wargatek sanitarnik (znany jako ryba-czyściciel), aż po naczelne takie jak kapucynka czubata (tzw. płaksa – małpa szerokonosa z Ameryki Południowej).
Niemniej jednak u ludzi wyraźnie pełni on ważną funkcję – reputacją bowiem kierujemy się podejmując decyzje niezwykle często (tyle jeśli chodzi o „racjonalne” podejmowania decyzji).
Grupa psychologów z Yale opublikowała na początku tego roku pracę w PLoS ONE, w której zaprezentowali wyniki swoich badań nad tym rodzajem zachowania u dzieci. Zachowanie szkrabów jest bowiem dość ciekawe: dzieci od bardzo wczesnego wieku kilkunastu nawet miesięcy zaczynają wykazywać zachowania altruistyczne. Dzielą się zabawkami, pomagają innym w ten czy inny sposób. I dotyczy to zarówno interakcji z rodziną, z rówieśnikami, jak i z kompletnymi obcymi! Badacze zadali zatem pytanie: czy jest możliwe, że dzieciakami kierują te same pobudki, co dorosłymi?
W eksperymencie wzięło udział kilkadziesiąt dzieciaków w wieku pięciu lat, które podzielono na dwie grupy. Do jednej należały dzieci, które w eksperymencie były dawcami, do drugiej te, które były biorcami. Uczestnikom wyjaśniono, że te role są niezmienne – tzn. że dawcy nie będą później biorcami i vice versa – aby uniknąć sytuacji, w której dzieci kierowałyby się zasadami wzajemności. Doświadczenie, w skrócie, polegało na tym, że dzieci podejmowały decyzję, na podstawie której pomiędzy dawcę i biorcę dzielona była pula nalepek.
Dzieci poddawano próbie wielokrotnie, zmieniając minimalnie warunki doświadczenia. Dawca mógł albo widzieć biorcę albo biorca mógł być niewidoczny. Ponadto biorca mógł widzieć, ile dokładnie nalepek dostał od dawcy, lub też mogła ta informacja być przed nim ukryta (dziecko, które było dawcą, wiedziało, czy biorca wie czy też nie, ile nalepek dostanie). Okazało się, że po pierwsze, jeśli biorca widział, co dokładnie dostaje – a dawca oczywiście wiedział o tym, że obdarowany wie, ile dostał – wówczas znacznie bardziej hojny przydział nalepek był oddawany biorcom. Jeszcze hojniejsi byli dawcy wówczas, gdy byli obserwowani przez dawców w trakcie podejmowania decyzji:
Jakie płyną stąd wnioski? Poza tym oczywiście, że zawsze trudniej być skutą, gdy ktoś nam patrzy na ręce – zwłaszcza gdy tym ktosiem jest osoba, którą obdarowujemy. Wychodzi na to, że dzieci nie są tak całkowicie altruistyczne jak poprzednio sądzono. Przy podejmowaniu decyzji także kierują się tym, co sobie pomyślą inni – także znajdują się pod przemożnym wpływem reputacji. Doświadczenie pokazało też, że dzieci podejmują decyzję z sposób strategiczny. Innymi słowy małe cwaniaki doskonale wiedzą, kiedy muszą się zachowywać dobrze i grzecznie, żeby sprawić dobre wrażenie.
