
Po serii albumów łączących psychodeliczny pop z elektroniką, Dan Snaith na dobre poświęca się muzyce tanecznej - na początku października ukaże się Jiaolong, debiutancka płyta jego klubowego alter ego Daphni.
REKLAMA
Po raz pierwszy nowym pseudonimem Snaith posłużył się na początku zeszłego roku. W marcu ukazał się dwunastocalowy singiel z przeróbkami popularnej muzyki afrykańskiej (“Mapfumo” / “NPE”). Wydawało się, że Daphni będzie mniej zobowiązującym towarzyszem Caribou, głównego sposobu ekspresji muzyka, projektu w dużej mierze elektronicznego, ale przede wszystkim piosenkowego. Wieloletnia przyjaźń z Kieranem Hebdenem (alias Four Tet, jednym z bardziej uznanych eksperymentatorów w świecie elektroniki oraz właścicielem wytwórni TEXT), a także narastająca fascynacja kulturą klubową sprawiły, że działalność projektu zaczęła nabierać tempa.
Posypały się kolejne winyle - split z Four Tetem ("Ye Ye"), dalsze remiksy (już nie tylko dźwięków z Afryki, ale też specjalizującego się w kosmicznym ambiencie tria Emeralds) i single, takie jak uznany przez Bleep za jeden z najlepszych utworów zeszłego roku kawałek “Ahora”.
“Byłem zaskoczony liczbą nadprzyrodzonych chwil, które ja, trzeźwy i grubo po 30-tce, przeżyłem w klubach w ciągu ostatnich kilku lat.” - pisze w notatce zapowiadającej nową płytę Snaith. “Zauroczyły mnie momenty kiedy DJ włącza muzykę, której nie dość, że nie możesz zidentyfikować, to jeszcze nie miałeś pojęcia, że w ogóle istnieje. Aż do momentu, w którym ją usłyszałeś.”
Poprzedzające wydawnictwo dwunastocalówki znakomicie oddają to zainteresowanie. Otwierające Jiaolong “Yes, I Know”, oparte na samplu z “The Segment” Buddy’ego Milesa, świadomie nawiązuje do dawnych standardów muzyki tanecznej. Swoją wizję house’u producent chce przeciwstawić, jak sam to ujął, “otępiającej swoją przewidywalnością eksplozji tanecznych wymiocin, która zachwyca obecnie pracujących w korporacjach raverów nowego pokolenia”. Na popularność Skrilleksa, Deadmau5a czy Avicii liczyć Daphni nie może, ale jego celem jest znalezienie sobie miejsca w “małym świecie, gdzie muzyka taneczna spełnia swój potencjał, by wyzwalać, zaskakiwać i być innowacyjną”.
Jiaolong ukazuje się w Europie 8 października nakładem założonej przez Snaitha wytwórni o takiej samej nazwie. Kilka tygodni wcześniej będzie okazja, by sprawdzić zdolności didżejskie Kanadyjczyka - 25 sierpnia wystąpi wspólnie z Four Tetem na festiwalu Tauron Nowa Muzyka w Katowicach.
Kim jest Daphni?
Dan Snaith. Doktor matematyki. Multiinstrumentalista. Podczas występów na żywo najbardziej zachwyca grą na perkusji - w synchronizacji z drugim bębniarzem, Bradem Weberem. Zaczynał karierę jako Manitoba, ale widmo procesu zmusiło go do nazwy. Wybrał Caribou. Pod tym szyldem nagrał kolejne trzy wydawnictwa, z których dwa ostatnie przyniosły mu największe uznanie. Andorra z 2007 roku to płyta bardzo obficie czerpiąca ze słonecznej psychodelii lat 60-tych ("Melody Day"). Wydany trzy lata później album Swim to jego najbardziej elektroniczna produkcja ("Odessa"). Przełożyła się ona na intensywną, trwającą ponad rok światową trasę, podczas której muzyk wraz z zespołem dwa razy zawitał do Polski. Od zeszłego roku również producent muzyki klubowej.
