Miasta mogą liczyć na specjalną transzę funduszy europejskich, zarezerwowaną tylko dla nich. Ale nie ostaną odrębnego, „miejskiego” programu operacyjnego. A Warszawa nie zostanie wyłączona z Mazowsza
REKLAMA
Klamka zapadła, decyzja podjęta. Nie będzie specjalnego programu operacyjnego dla miast w kolejnej odsłonie polityki spójności (budżecie UE na lata 2014-20). W czwartek oficjalnie ogłosiła to minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Zresztą zrobiła to na nietypowym (a może właśnie coraz bardziej „typowym” i ważnym?) forum – na czacie online, zorganizowanym przez samorządowy serwis Polskiej Agencji Prasowej.
To nie oznacza jednak, że polskie miasta nie będą miały specjalnej szufladki z pieniędzmi, zarezerwowanymi tylko dla nich, na rozwiązywanie problemów z którymi tylko miasta się borykają.
„Miejskie” pieniądze (Komisja Europejska zaproponowała, by to było pięć procent z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego) będą obecne w poszczególnych priorytetach i działaniach krajowych i regionalnych programów operacyjnych. Nie przesądziliśmy jeszcze w jakich proporcjach.
Uznaliśmy, że osobny program operacyjny oznacza stworzenie dodatkowej struktury. Niepotrzebnej, bo ten sam efekt – odpowiedź na specyficzne problemy miast – można osiągnąć bez niej.
A skoro już o miastach mowa. Dziś ostatecznie potwierdzamy to, co dawaliśmy do zrozumienia od dawna: Warszawa nie będzie „wydzielona” z Mazowsza w żaden sposób. Bardzo starannie to przeliczyliśmy w każda możliwą stronę. Ponieważ algorytmy podziały funduszy europejskich w dużej mierze uwzględniają liczbę ludności, wyłączenie Warszawy (prawie połowa ludności całego województwa!) skazałoby Mazowsze na finansową wegetację. Pozbawiony Warszawy ogryzek może i miałby nieco łatwiejsze reguły wykorzystania funduszy europejskich, ale miałby ich znacznie mniej. Gra nie warta świeczki.
To nie oznacza jednak, że polskie miasta nie będą miały specjalnej szufladki z pieniędzmi, zarezerwowanymi tylko dla nich, na rozwiązywanie problemów z którymi tylko miasta się borykają.
„Miejskie” pieniądze (Komisja Europejska zaproponowała, by to było pięć procent z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego) będą obecne w poszczególnych priorytetach i działaniach krajowych i regionalnych programów operacyjnych. Nie przesądziliśmy jeszcze w jakich proporcjach.
Uznaliśmy, że osobny program operacyjny oznacza stworzenie dodatkowej struktury. Niepotrzebnej, bo ten sam efekt – odpowiedź na specyficzne problemy miast – można osiągnąć bez niej.
A skoro już o miastach mowa. Dziś ostatecznie potwierdzamy to, co dawaliśmy do zrozumienia od dawna: Warszawa nie będzie „wydzielona” z Mazowsza w żaden sposób. Bardzo starannie to przeliczyliśmy w każda możliwą stronę. Ponieważ algorytmy podziały funduszy europejskich w dużej mierze uwzględniają liczbę ludności, wyłączenie Warszawy (prawie połowa ludności całego województwa!) skazałoby Mazowsze na finansową wegetację. Pozbawiony Warszawy ogryzek może i miałby nieco łatwiejsze reguły wykorzystania funduszy europejskich, ale miałby ich znacznie mniej. Gra nie warta świeczki.
