Krytyczne opinie o sposobie wydatkowania funduszy europejskich w Polsce są niezbędnym elementem debaty publicznej. Ale żeby miały sens, muszą być oparte na faktach a nie tylko na własnym przekonaniu, że białe jest czarne

REKLAMA
Znany i kojarzony z prawą stroną sceny politycznej publicysta R. Ziemkiewicz wziął udział w tzw. wysłuchaniu publicznym w Brukseli, poświęconym rzekomej dyskryminacji Telewizji Trwam.
Nie mnie odnosić się do tej część przemówienia, w której p. Ziemkiewicz dokonał osobistej interpretacji sytuacji politycznej i społecznej w Polsce, wraz z kontekstem historyczno-filozoficznym. Dobrym prawem pana redaktora jest taką ocenę mieć i ją wygłaszać. Moim prawem jest z tą oceną się nie zgadzać – na tym poprzestańmy.
Kłopot w tym, że w swoim przemówieniu pan redaktor Ziemkiewicz odniósł się do także do tej części życia społeczno-gospodarczego w Polsce, którą można opisać za pomocą sprawdzalnych faktów i konkretów, i z którą mam bezpośredni związek, mianowicie z wykorzystaniem funduszy europejskich.
Stwierdził bowiem red. Ziemkiewicz (cytat za serwisem wpolityce.pl): „Ogromne zaciągnięte długi przeznaczane na konsumpcję, pomoc unijna przeznaczana jest nie na rozwój, ale na konsumpcję, na to, co w Polsce nazywa się grillowaniem”.
Mam poważne wątpliwości, czy pan redaktor Ziemkiewicz, zanim przygotował swoje wstąpienie, poświęcił choć pięć minut na sprawdzenie podstawowych informacji, na co naprawdę są wykorzystywane fundusze europejskie. Bo gdyby to zrobił, to chyba zdałby sobie sprawę, jak bardzo minął się z faktami.
A te są następujące: na lata 2007 – 13 dostaliśmy 280 mld zł wsparcia z budżetu UE w ramach szeroko rozumianej polityki spójności. Lwia część tej sumy jest już rozdzielona. Podpisaliśmy z przedsiębiorcami, samorządami, instytucjami odpowiedzialnymi za budowę dróg itp. ponad 71 tys. umów o dofinansowanie, dzięki czemu w całej Polsce realizowane są projekty o łącznej wartości 302,1 mld zł.
Za unijne pieniądze wybudowaliśmy lub zmodernizowaliśmy już 6 tys. km dróg (w tym dwa odcinki A4 i dwa odcinki A2). Za unijne pieniądze Warszawa buduje II linię metra – największą tego typu, pojedynczą inwestycję infrastrukturalną w całej Europie! Także za unijne pieniądze powstała linia kolejowa od Lotniska Chopina do centrum Warszawy, wyremontowano dworzec kolejowy we Wrocławiu i zbudowano nowe hale lotniska w Gdańsku. Lista podobnych inwestycji liczy tysiące pozycji. Czy to jest „bieżąca konsumpcja i grillowanie”?
Oczywiście, red. Ziemkiewicz może zechcieć tłumaczyć się, że za mało inwestujemy w przyszłość gospodarki, że sam beton, asfalt i stal nie wystarczy (choć wszyscy wiemy, że tego betonu, asfaltu i stali mamy w Polsce za mało).
Ale znów, takie tłumaczenie byłoby błędem. Bo za unijne pieniądze stworzyliśmy blisko 2 000 miejsc pracy związanych z działalnością badawczo-rozwojową. Wsparliśmy 62 ośrodki badawcze o wysokim potencjale badawczym, 304 jednostki naukowe oraz 186 szkół i uczelni wyższych. Dotacje otrzymało łącznie ponad 23 tysiące polskich przedsiębiorców. Powtórzę pytanie: Czy to jest "bieżąca konsumpcja i grillowanie”? Czy bieżąca konsumpcją są fundusze europejskie, dzięki którym 107 tys. osób założyło własny biznes? A może „konsumpcją i grillowaniem” są pieniądze na szkolenia, dzięki którym 45 proc. osób wcześniej trwale bezrobotnych (i objętych tzw. kontraktem socjalnym) znajduje pracę? *
Tyle, jeśli chodzi o fakty. Każdy, kto ma choć odrobinę dobrej woli, może je osobiście zweryfikować. Tysiące spośród wyżej wspomnianych inwestycji jest już ukończonych. Przy każdej z nich obowiązkowo stoi tablica z informacją o unijnym dofinansowaniu, w tym z konkretną kwotą wsparcia z funduszy europejskich.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, Ministerstwo Finansów i wiele innych instytucji regularnie publikuje sprawozdania i dane zbiorcze, które – warto to podkreślić – są weryfikowane przez odpowiedzialne za to instytucje europejskie. Tu nie ma miejsca na żadne sztuczki. Fakty są weryfikowane.
Dyskutujmy o tym, które drogi powinniśmy zmodernizować, debatujmy o tym, jak skonstruować wsparcie dla przedsiębiorców i uczelni, tak, by jeszcze bardziej wspierało innowacyjność. Ba, dyskutujmy nawet o tym, jakie błędy zostały w całym procesie popełnione – bo prawdą jest, że wśród ponad 70 tysięcy (!) projektów trafiały się niezbyt udane. Ale na Boga, nie piszmy, że Polska te pieniądze przejada i grilluje!
Żyjemy w wolnym kraju i powiedzieć można wszystko, ale red. Ziemkiewicz sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy dyskusja oparta na fałszu ma jakikolwiek sens. Moim zdaniem nie.
* wyniki ewaluacji przeprowadzonych ex-post