Polskie uczelnie wciąż zbyt mało wspólpracują z polskim biznesem. To truizm, o którym debatujemy od kilku lat. Nowe zasady dzielania funduszy europejskich mogą pomóc zmienić ten stan rzeczy

REKLAMA
Czasy są takie (czy zresztą kiedykolwiek były?), że uczelnie w Polsce nie mogą żyć "obok" gospodarki, obok rynkowego zapotrzebowania na określone analizy/odkrycia naukowe i odpowiednio wykształconych absolwentów. 
Proszę nie zrozumieć mnie źle: to nie znaczy, że wszyscy muszą studiować na wydziałach politechniczych - kierunki humanistyczne też są potrzebne i mają swoje miejsce w każdym, nowoczesnym państwie.
Uczelnie nie mogą jednak być ślepe na fakt, że np. w danym regionie, w konkretnym mieście miejsca pracy są kreowane raczej np. w dużej firmie chemicznej.
Jestem przekonany, że proces dostosowania się świata akademickiego do potrzeb rynkowych przyspieszy wraz z uruchomieniem nowej edycji funduszy europejskich. Bo w wielu obszarach wprowadzona będzie zasada obowiązkowego powiązania działalności naukowej z jej wdrożeniem w gospodarce (bez takiego związku dotacja może być niemożliwa do uzyskania).
Dyskutujemy o tym od dawna i widać, że "academia" serio podchodzi do wyzwania. 
Kilka dni temu razem z min. W. Karpińskim miałem okazję uzyskać tego potwierdzenie: uczestniczyliśmy w spotkaniu władz Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej z władzami Puław. Tematem rozmowy było ewentualne uruchomienie wydziału zamiejscowego UMCS w tym prawie 50-tys. mieście, być może na bazie infrastruktury Puławskiej Szkoły Wyższej. Podstawowym założeniem tego przedsięwziecia byłoby sprofilowanie oferowanych studiów pod potrzeby puławskich Azotów - jednej z największych firm chemicznych w kraju - oraz kilku puławskich instytutów badawczych. Niewykluczone, że studenci mogliby korzystać z ich laboratoriów.
Nie jestem dziś w stanie przesądzić, czy ten konkretny pomysł uda się zrealizować. Trzymam kciuki, zdając sobie sprawę, ze przeszkód może pojawić się sporo. Ale bez względu na ostateczny efekt - już dziś widać zamysł, próbę zastosowania nowych rozwiązań, zarówno po stronie uczelni jak i przesiębiorstw. To daję podstawę do ostrożnego optymizmu.