Tak jak w rankingu atrakcyjności biznesowej "Doing Business", także w rankingu innowacyjności Polska konsekwentnie awansuje. Sporo nas jeszcze dzieli od czołówki, ale kolejny budżet unijny pomoże w tym "wyścigu na dochodzenie"
REKLAMA
W 2004 r. Polska była ostatnia w rankingu innowacyjności państw unijnych (wówczas 25).
W rankingu z 2007 r. awansowaliśmy na 3. miejsce od końca (w międzyczasie Unia powiększyla się o Bułgarię i Rumunię - te dwa państwa znalazły się w rankingu za nami).
Obecnie jesteśmy na 5. pozycji od końca w unijnym rankingu. W 2010 r. wyprzedziliśmy Łotwę, a w 2011 - Litwę.
W rankingu z 2007 r. awansowaliśmy na 3. miejsce od końca (w międzyczasie Unia powiększyla się o Bułgarię i Rumunię - te dwa państwa znalazły się w rankingu za nami).
Obecnie jesteśmy na 5. pozycji od końca w unijnym rankingu. W 2010 r. wyprzedziliśmy Łotwę, a w 2011 - Litwę.
W latach 2007-10 tempo wzrostu wskaźnika innowacyjności było w Polsce dwukrotnie wyższe niż w krajach UE-27 (średnia). W naszej części budżetu unijnego na lata 2007-13 na wsparcie B+R i przedsiębiorczości przeznaczyliśmy 10,4 mld euro, czyli 16 proc. całej kwoty. W kolejnym budżecie UE (2014-20) proporcje wydatków na wszystko co wiąże się z innowacyjnością będą jeszcze korzystniejsze.
Europejskie fundusze są inwestowane na tyle sprawnie (w tym pojęciu mieści się także tempo wydatkowania), że możemy być ofiarą "efektu statystycznego" - publikowane rankingi dot.innowacyjności po prostu nie oddają faktycznej sytuacji.
Np. często przywoływany indeks "UE Innovation Union Scoreboard 2011" uwzględnia dane statystyczne z... 2007-2010 r. Z 24 badanych wskaźników, 14 pochodzi z lat 2009-2010, natomiast aż 10 z lat 2007-2008, czyli przed uruchomieniam wyżej wspomnianych funduszy europejskich! Oznacza to, że statystyka rejestruje i analizuje procesy innowacyjne z ok.dwuletnim opóźnieniem.
To akurat dobra wiadomość dla Polski.
To akurat dobra wiadomość dla Polski.
