W całej Polsce można znaleźć kilkadziesiąt tysięcy dowodów na to, że unijne pieniądze nie są marnowane, albo – jak określiła to jedna z gazet – „wyrzucane w błoto”. Dofinansowane z unijnych środków inwestycje w branży lotniczej na Podkarpaciu są najlepszym przykładem, że jest dokładnie na odwrót

REKLAMA
Traf chciał, że akurat w tym samym dniu, w którym w „Dzienniku Gazecie Prawnej” ukazał się tekst pod wymownym tytułem „Unia wydaje pieniądze, Polska wyrzuca je w błoto”, premier Donald Tusk odwiedzał słynną Dolinę Lotniczą – miejsce, gdzie swoją działalność skoncentrowały czołowe polskie firmy i instytucje z branży lotniczej.
Naprawdę żałuję, że autorka publikacji nie pojechała tam z premierem i towarzyszącą mu wiceminister rozwoju regionalnego Iwoną Wendel. Zobaczyłaby na własne oczy, jak bardzo tezy jej tekstu rozminęły się z rzeczywistością. Zobaczyłaby kilkadziesiąt super-nowoczesnych inwestycji dofinansowanych z funduszy unijnych, o łącznej wartości dwóch miliardów złotych. Inwestycji, które na pewno zwiększają konkurencyjność polskiej gospodarki.
Przykład pierwszy z brzegu - dwa z wielu projektów realizowanych przez Politechnikę Rzeszowską: “Nowoczesne technologie materiałowe stosowane w przemyśle lotniczym” (85 mln zł unijnej dotacji) oraz „Rozbudowa nowoczesnego Laboratorium Badań Materiałów dla Przemysłu Lotniczego” (36 mln zł). Można też odwiedzić firmę Goodrich Aerospace Poland, która dostała 63 mln zł unijnego dofinansowania na budowę nowego zakładu produkcyjnego. Albo firmę Avio Polska, która dostała 34 mln złotych dofinansowania na wdrożenie innowacyjnej technologii wytwarzania zespołu łopatek dyszowych turbiny niskiego ciśnienia.
Czy to są pieniądze zmarnowane? Wyrzucone w błoto? Chyba nawet w internecie nie ma tyle miejsca, żeby opisać wszystkie 75 tysięcy projektów, które otrzymały do tej pory unijne wsparcie (w ramach budżetu 2007-13). Nie wszystkie mają bezpośredni związek z przyspieszaniem wzrostu gospodarczego, bo nie mogą mieć. Nie chce mi się wierzyć w to, że „Dziennik Gazeta Prawna” może nie wiedzieć, iż stymulowanie gospodarki to tylko jeden z kilku podstawowych celów funduszy europejskich. Że innym, równie ważnym celem (w dodatku zapisanym w unijnym traktacie) jest wyrównywanie różnic w rozwoju społecznym. Część środków europejskich – zwłaszcza tych z Europejskiego Funduszu Społecznego – po prostu nie może być wydanych na nowe autostrady, budowę laboratoriów albo fabryk itp. (bo te są finansowane z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego).
Środki z EFS są wydawane na „miękkie” projekty, w tym także na wspieranie współpracy gmin, działalność organizacji pozarządowych, na stypendia dla uczniów i studentów (w tym także na słynne „kierunki zamawiane”). A także na szkolenia.
Te ostatnie zresztą mają wpływ na gospodarkę. Ciekawe, czy autorka tezy o wyrzucaniu europejskich pieniędzy w błoto wiedziała, że co druga osoba bezrobotna w wieku 50 – 64 lata, która wzięła udział w szkoleniu dofinansowanym z POKL, w ciągu sześciu kolejnych miesięcy albo znalazła nową pracę, albo założyła własną działalność gospodarczą? Czy to są zmarnowane pieniądze? Moim zdaniem nie.
Dodam też – znów posługując się przykładem Doliny Lotniczej – że sami przedsiębiorcy, najlepsze polskie firmy, europejscy liderzy – są zainteresowani wykorzystaniem szkoleń dofinansowanych z unijnych pieniędzy. WSK „PZL-Rzeszów” dostał wsparcie na przeszkolenie 1007 pracowników. PZL Mielec - 184 pracowników. Projekt dla Hamilton Sundstrand – 145 pracowników. Zakład Kuźnia Matrycowa – 120 pracowników. Lotnicze Zakłady Produkcyjne Naprawcze „Aero-Kros” – 78 pracowników… W sumie w całej Dolinie Lotniczej ze specjalistycznych szkoleń, możliwych dzięki funduszom unijnym, skorzystało bądź skorzysta 2,5 tys. osób.
Wśród kilkudziesięciu tysięcy realizowanych w Polsce projektów, korzystających z unijnej dotacji, można - przy odrobinie złej woli – wyszukać pojedyncze przykłady takich inwestycji, które nie spełniły wszystkich stawianych celów. Albo takie, które się po prostu nie udały. Ale to nie daje jeszcze podstaw do twierdzenia, że „Unia daje pieniądze, Polska wyrzuca je w błoto” – że znów zacytuję tytuł.
Obawiam się, że chęć zaszokowania czytelników mocno napisanym tytułem kolejny raz wygrała z faktami.