Autostrada A2 będzie tania, wygodna i rekordowo szybko wybudowana (jeszcze w tym roku). To jest powód do radości a nie załamywania się.

REKLAMA
Dzisiaj media po raz kolejny zdobyły prawie oficjalnie informację, że autostrada A2 nie będzie przejezdna na całym odcinku od Warszawy do Łodzi i przygotowywane są objazdy na najmniej zaawansowanym odcinku "C". Większość osób interesujących się branżą spodziewała się takiej właśnie informacji. Dobrze, że w końcu Sławomir Nowak to powiedział - szczerość i otwartość to akurat jego mocna strona. Gorzej jakby wyczekiwano do końca i liczono Bóg wie na co.
Czy to jest dramat? Nie. Autostradę zbudujemy rekordowo szybko i rekordowo tanio (kosztem upadku paru prywatnych firm). Dramat by był jakbyśmy próbowali wybudować ją na siłę na Euro a potem poprawiali przez trzy lata. Fakt. Może zdążylibyśmy z nią na mistrzostwa w piłkę gdyby inwestowała w jej budowę prywatna firma. Potem jednak placilibysmy dwa razy wyższe stawki za przejazd a tak będzie tanio a na początek za darmo.
Niektórzy politycy/eksperci/dziennikarze narzekają, że nie wybudowaliśmy wszystkich dróg, że jest ich za mało etc. Uważam, że i tak przeinwestowaliśmy. Rozhuśtany został rynek surowców (ceny poleciały w górę). Wielkie hurra na euro skończy się zastojem po euro i wtedy niektóre z firm zaczną upadać. Gdybyśmy chcieli zbudować jeszcze więcej musielibyśmy się po prostu bardziej zadłużyć. Analogia z olimpiadą w Grecji nasuwa się sama a wiadomo jak się to u nich skończyło. Lepiej budować spokojnie, w dobrym rytmie i nie psuć rynku. To da pracę ludziom a nie rzuty na taśmę.
Ciesze się z nowej autostrady i jestem pewien, że większość podróżujących nią ludzi w czerwcu to będą przedstawiciele handlowi i jadący na wakacje Polacy a nie kibice na Euro, którzy przylecą samolotami. Przemęczymy się z objazdami a potem będziemy mieli wreszcie wygodnei nowoczesne połączenie z Europą.