- To jest zdecydowanie czas na poważną debatę na ten temat, nie mamy pieniędzy na utrzymanie dróg. Jakość krajówek i wojewódzkich popada w degradacje - przyznaje Obserwatorowi Drogowemu Janusz Piechociński, poseł PSL i przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury.

REKLAMA
Według obliczeń prof. Wojciecha Suchorzewskiego z Politechniki Warszawskiej na remonty dróg w samym 2010 roku powinnismy wydać 7,6 mld złotych, z czego na niezbędne natychmiastowe działania 3,3 mld zł. Tymczasem wydaliśmy... 0,4 miliarda, co daje 14 % niezbędnych środków.
Jeszcze gorzej jest z drogami wojewódzkimi. Łączne potrzeby na naprawy wszystkich tych dróg wynoszą 300 tys zł/km tymczasem wydajemy 27 tys zł/km - to mniej niż 10%. Dane pochodzą z 2010 roku więc jak można się domyślić sprawa nie za bardzo poszła do przodu.
Z reszta w tej sprawie Ministerstwo Transportu uroczo strzela sobie w stopę publikując
tę oto tabelkę w swoim oficjalnym programie budowy dróg. Tabelka ma pokazywać nam jak to wzrasta jakość polskich dróg. Na pierwszy rzut oka faktycznie wszystko wygląda pięknie.
Po zachwycie radze przyjrzeć się zakresowi procentowemu. To wygląda tak, jakby maksymalna jakość dróg na jaką było nas stać wynosiła 59%...
Naprawdę urocze.
Dla lubiących ponarzekać na "Polską rzeczywistość" warto dodać, że odpłatność za drogi
jest trendem w którym zmierza cała Europa. - Gdyby nie wybory w Niemczech, to autobahny już byłyby płatne - mówi Piechociński i dodaje, że społeczenstwo oczekując podnoszenia jakości dróg powinno równiez zwiększyć swój udział w nakładach. - Musimy w tej sprawie odbyć poważną debatę i znaleźć złoty środek - mówi.
O tym ile miałoby kosztować jeżdzenie po drogach krajowych nikt oficjalnie nie chce się
wypowiedzieć.. Nieoficjalnie słyszałem pomysły o opłatach abonamentowych, które mogłyby wynieść według dzisiejszych wskaźników gospodarczych jakieś 150 zł miesięcznie jako abonament.
Obawiam się jednak, że każdy rząd będzie wolał po raz kolejny doprowadzić polskie drogi do ruiny niż narażać się wyborcom fundując im kolejną oplatę za drogi. A przeciez im później się za to zabierzemy tym więcej zapłacimy.