
W związku z upadłośćią spółek PBG wstrzymane zostały prace przy budowie A1 i A4. Nie wiadomo kiedy zostaną wznowione.
REKLAMA
Upadek spółek PBG zadziałał jak wrzucenie kamienia do kałuży. Spowodował falę bankructw i upadłości, która zatacza co raz szerze kręgi.
Najpierw prace zostały wstrzymane na budowie autostrady A4 pod Tarnowem. GDDKiA próbuje się dogadać z podwykonawcami by płacić im bezpośrednio za wykonywane prace, ale nie doszło narazie do żadnego porozumienia.
Wczoraj okazało się, że prace zostały przerwane również na autostradzie A1 (odcinek łączący Toruń ze Strykowem). To tez spadek po PBG. Najpierw prace wstrzymano tylko przy budowie wiaduktów a teraz już na całym polu robót. Ponad setkę robotników odesłano na przymusowe urlopy.
Wiadomo - upadłość tak dużej grupy jak PBG musiała odbić się szerokim echem. Sytuacja jest jednak wyjątkowo nieciekawa. Jesteśmy po dużym boomie inwestycyjnym w drogownictwie. W związku z organizacją EURO 2012 doszło do przyśpieszenia (czyt. wynaturzenia) planu budowy dróg, który pierwotnie był dostosowany do budżetu UE na lata 2007-2013. Przyśpieszyliśmy i będziemy mieć dziurę inwestycyjną. Już teraz GDDKiA wstrzymała niemal wszystkie przetargi nie licząc jakiś drobnic jak obwodnica Stawisk. Ministerstwo Transportu czeka z ogłoszeniem nowego planu budowy dróg na nową perspektywę finansową UE, która najwcześniej zostanie ogłoszona... w przyszłym roku. Kto się nie załapał na realizowane przetargi nie będzie miał z czego zarobić przez dłuższy czas.
Na tych realizowanych budowach też jest z resztą nieciekawie. Jeśli padają tacy giganci jak PBG, to i inne spółki które zaniżały ceny pod przetargi mogą w pewnym momencie nie dać rady.
Twardsi, oszczędni i najwięksi przetrwają, słabsi będą musieli się przebranżowić. Pytanie tylko jak to wszystko uderzy rykoszetem w gospodarkę?
