Nagonka medialna czy poważna sprawa?
REKLAMA
Sytuacja z pęknieciami na autostradach zaczyna być co raz bardziej kłopotliwa
i intrygująca. - Wszędzie gdzie śnieg ustępuje pojawiają się pęknięcia. Sprawa dotyczy A1, A2 i A4 - mówi Obserwatorowi Drogowemu Adrian Furgalski z zespołu TOR.
i intrygująca. - Wszędzie gdzie śnieg ustępuje pojawiają się pęknięcia. Sprawa dotyczy A1, A2 i A4 - mówi Obserwatorowi Drogowemu Adrian Furgalski z zespołu TOR.
Okazuje się, że wykonawcy niedostatecznie zabezpieczyli beton asfaltowy, czyli
słynny już WMS. Jest on stosowany po to, by na autostradzie latem nie pojawiły
się koleiny. Przy kładzeniu przy niskich temperaturach trzeba go jednak odpowiednio zabezpieczyć. Z informacji Obserwatora Drogowego wynika, że wykonawcy sygnalizowali tę sprawę GDDKiA ale ta ze wzglęgu na oszczędności miała zrezygnować z drogiego systemu zabezpieczenia.
słynny już WMS. Jest on stosowany po to, by na autostradzie latem nie pojawiły
się koleiny. Przy kładzeniu przy niskich temperaturach trzeba go jednak odpowiednio zabezpieczyć. Z informacji Obserwatora Drogowego wynika, że wykonawcy sygnalizowali tę sprawę GDDKiA ale ta ze wzglęgu na oszczędności miała zrezygnować z drogiego systemu zabezpieczenia.
-Nie zgadzam się. Daliśmy wykonawcom możliwość wyboru i mogli zabezpieczać drogę również drożej, nie było żadnych sztywnych wytycznych - mówi nam Artur Mrugasiewcz z GDDKiA. Ludzie z dyrekcji przypominają też, że podobnym systemem budowano już autostrady w Polsce i nie było problemów. Dzisiaj dyrekcja wezwała wykonawców by w ciągu siedmiu dni przedstawili plan naprawczy pęknięć.
Obecnie najważniejsze pytanie to jak długo może potrwać naprawa tych odcinków?
Dzisiaj w południe w biurze jednego z wykonawców autostrady (DSS) odbyło się spotkanie z kierownictwem spółki, podczas którego dyrektor budowy informował kierownictwo o tym jak poważne są pęknięcia. Spotkanie zrelacjonował Obserwatorowi Drogowemu Marek Klat z DSS
- Dyrektor budowy powiedział, że nie będzie większych problemów z pęknięciami
na naszym odcinku. Naprawimy je w kilkanaście dni i nie będzie to miało większego wpływu na harmonogram prac przy A2. - mówi Klat.
na naszym odcinku. Naprawimy je w kilkanaście dni i nie będzie to miało większego wpływu na harmonogram prac przy A2. - mówi Klat.
- Dlatego radzę poczekać z osądzaniem, bo okaże się że wszędzie te pęknięcia da się naprawić w ciągu dwóch tygodni. Poza tym z naszych wyliczeń wynika, że koszt naprawy wszystkich pęknięc na A2 może kosztować dwadzieścia tysięcy złotych. Nie jest to poważna suma i problem w porównaniu do kosztu budowy autostrady czyli kilku miliardów złotych. - tłumaczy Mrugasiewicz.
- No tak, ale na niektórych odcinkach wstępne badania pokazały, że trzeba będzie ryć drogę aż dwa metry w dół i tutaj naprawa nie będzie już tak łatwa - ripostuje zaniepokojony Furgalski.
Po pierwszym newsie wielu zainteresowanych branżą zarzucało mediom nagonkę i tabloidowe wykorzystanie pęknięć na A2. Przyznam, że komiczne było zilustrowanie pęknięć na A2 za pomocą zdjęć z tsunami z zeszłego roku. Zrobił to branżowy portal...
Tabloidowe też było zachowanie Grzegorza Kajdanowicza który w wywiadzie z ministrem Nowakiem mieszał pytania o autostradę z pytaniami o słynne już zdjęcie na molo.
Przyznaję - sam osobiście jako jeden z pierwszych wrzuciłem tego newsa, bo uważam że jest to informacja wymagająca pogłębienia, które teraz próbuję zrobić. Cieszę się też, że "poważne media" zabrały się za temat dróg. Szkoda tylko że zrobiły to dopiero gdy dostały ładny obrazek i tytuł. Jeśli okaże się, że naprawimy te usterki za 20 tysięcy złotych, to czy ktoś o tym powie? Nie sądzę.
Osobiście uważam, że media powinny zwracać uwagę na to co naprawdę może nas (społeczeństwo) słono kosztować, czyli np. fakt, że nie stać nas na utrzymanie dróg które budujemy. Za to dopiero przyjdzie nam zapłacić, więc może warto już teraz poszukać rozwiązań?
A co wy o tym sądzicie? Nagonka medialna ("Nie zbudujom, zabiorom") czy poważna sprawa?
