Ta rozmowa to formalność. Minister "daje radę". Na razie.

REKLAMA
Tuż po południu premier spotka się z ministrem transportu na kolejnym spotkaniu z cyklu "podsumowanie sto dni rządu". Nie przewiduję nawet małej reprymendy dla Sławomira Nowaka.
Te spotkania to chyba faktycznie medialna hucpa. a już na pewno to ze Sławomirem Nowakiem jest w ogóle nieuzasadnione i do niczego nie prowadzi. Media które piszą o jego możliwej dymisji za pęknięcia na budowanych autostradach niepotrzebnie napędzają histerię wokół tego tematu. To nie jest powód nawet do reprymendy (dla ministra) a do przypilnowania wykonawców (przez GDDKiA).
W niedawnej notce wystawiłem mu "4" i oczywiście ocenę podtrzymuje. Po tak krótkim okresie kierowania urzędem można z resztą oceniać jedynie zamiary i podejście - a te są konkretne i racjonalne. Nowak nie chowa głowy w piasek, nie boi się podejmować decyzji i o nich mówić. W porównaniu do Grabarczyka to komunikacyjna przepaść.
Premier Donald Tusk zostawiłby go z resztą w spokoju nawet gdyby zaliczał wpadkę za wpadką bo zmiana ministra na sto dni przed Euro to byłby inwestycyjny armaggedon (Nowak dopiero co się zaczął wdrażać).
Życzę mu tylko (i sobie jako kierowcy) by za trzy lata nie był ministrem od odwoływania i ucinania inwestycji a przy potencjalnie rozwjającym się kryzysie jest to bardzo możliwe. No ale i od ministra niezależne.