Przez najbliższe dwa lata nie rozpoczniemy żadnej znaczącej inwestycji drogowej.

REKLAMA
"Plan wydatków Krajowego Funduszu Drogowego na 2013 rok będzie się kształtował w okolicach 15 mld zł" - poinformował w środę na konferencji prasowej minister finansów Jacek Rostowski
"Mamy poziom, który jest co najmniej dwuipółkrotnie wyższy od tego z 2007 roku - wtedy było to ok. 6 mld zł" - dodał.
Wyjaśnienie:

Zapowiedziane 15 mld zł to pieniądze które wydamy tylko na realizowane już teraz inwestycje. Gdybyśmy tego nie zrobili to budowa stanęłaby w miejscu a Polski krajobraz straszyłby kikutami, niedokończonych betonowych konstrukcji. Te 15 mld jest więc niezbędnym minimum do wydania. Poza tym gdybyśmy ich nie wydali to stracilibyśmy dofinansowanie z UE na poszczególne projekty. Nie można więc tu mówić o żadnym sukcesie ani porażce, te pieniądze po prostu trzeba wydać. Mityczne 15 mld to z resztą nie tylko wkład budżetu państwa (2,9mld) ale też fundusze unijne - jakieś 10 mld złotych.
Porównanie tych wydatków do wydatków z 2007 roku (przed otrzymywaniem funduszy z UE i przed boomem inwestycyjnym) jest nieładna manipulacją danymi. Mam nadzieję, że w innych obszarach minister tak nie działa.
Ok, skoro już wiadomo, że nie będzie żadnych nowych inwestycji a pieniądze wydamy na roboty, które już się toczą to co z poprawą jakości polskich dróg? Wszak w kategorii"Jakość dróg" rankingu opublikowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne zajmujemy 125 miejsce na 132 możliwe. Jesteśmy w tym zestawieniu na gorszej pozycji niż m in. Uganda.
Niestety. Przez najbliższy czas nic się w tej kwestii nie zmieni.
W tym roku na poprawę jakości dróg lokalnych wydamy 3 mld złotych, w przyszłym roku w budżecie zapisanych na ten cel jest 500.. milionów złotych.
Co na to wszystko Sławomir Nowak? Zacytuję: "Program budowy dróg mamy już rozpędzony." Według niego czas na kolej.