Organizowanie sieci połączeń kolejowych to nie to samo co budowa kolejki Piko. Mści się amatorszczyzna.
REKLAMA
Na Śląsku panuje komunikacyjny chaos Wczoraj 72 połączenia, dzisiaj z kolei 92 odwołane. Sytuacja może się pogorszyć, bo do 20 grudnia Koleje Śląskie muszą zwrócić 50 wagonów wypożyczonych od PKP Intercity.
Wszystko przez przerost ambicji Kolei Śląskich, których zarząd myślał, że dysponując przestarzałym taborem i słabymi kadrami w parę miesięcy zorganizuje połączenia kolejowe dla całego regionu i przejmie zadania upadającej spółki PKP Przewozy Regionalne.
Śmieszne jest to, że dopiero teraz marszałek województwa Adam Matusiewicz przeprasza i zapowiada "kadrowe trzęsienie ziemi". Może powinien zacząć od siebie? To on sam w czerwcu zdecydował, że na Śląsku zadłużona i upadająca spółka PKP Przewozy Regionalne będzie jeździć tylko do grudniowej zmiany rozkładów jazdy. Marszałek zapowiedział, że po tym terminie połączenia przejmą Koleje Śląskie.
Już w październiku było widać tego pierwsze efekty, gdy Przewozom Regionalnym zabrakło pieniędzy na wypłaty dla maszynistów a ci nie przyszli do pracy. Już wtedy Koleje Śląskie nieudolnie przejmowały część połączeń od Przewozów Regionalnych Marszałek znalazł wtedy kilkanaście milionów złotych na pensje ale zapowiedział, że od grudnia koniec - wszystkie połączenia przejmują Koleje Śląskie. No i mamy tego efekt: totalny paraliż kolei na Śląsku.
"Koleje Śląskie mają fatalny tabor, który się psuje, maszyniści nie zgłaszają się do pracy, brakuje obsady konduktorskiej. Dyspozytorzy Polskich Linii Kolejowych nie mają bieżących informacji o ruchu składów Kolei Śląskich - wyliczał wczoraj błędy Kolei Śląskich Łukasz Kurpiewski, rzecznik Grupy PKP."
Najgorsze jeszcze przed nami, bo odwrotu już nie ma. Nikt nie wskrzesi Przewozów Regionalnych i Koleje Śląskie muszą przetrwać ten chrzest bojowy. Chyba, że na Śląsku ma nie być pociągów.
Na koniec pozostaje dodać, że założenia były dobre, bo zadłużone Przewozy Regionalne w przyszłym roku prawdopodobnie przestaną istnieć i połączenia lokalne muszą przejąć lokalne spółki - takiej jak Koleje Mazowieckie na Mazowszu czy powstające Koleje Małopolskie. Takich planów nie robi się jednak z dnia na dzień czy z miesiąca na miesiąc. Miejmy nadzieję, że inne regiony nauczą się czegoś na przykładzie śląska. Gorzej, że za tą naukę płacą zwykli pasażerowie, którzy nie rozróżniają spółek PKP. W efekcie dostanie się kolei.
