
Z dużą łatwością mówią o honorze, patriotyźmie, moralności, wartościach, ewentualnie zdradzie. Gdy przychodzi do poważnej debaty o miliardach złotych i naszej przyszłości,to... pokazują owada w słoiku.
REKLAMA
Potrzebujemy opozycji. Dynamicznej opozycji, która będzie dopingować rząd do lepszego rządzenia i pokazywać alternatywne pomysły na rządzenie. Jeśli nikt nie będzie pilnował naszych rządzących polityków od strony merytorycznej to możemy pewnego dnia skończyć jak obywatele Cypru albo Grecji.
Wniosek po debacie nad wotum zaufania dla Sławomira Nowaka jest następujący: nie mamy takiej opozycji. Jest jakaś dziwna grupka przebierańców, którzy prześcigają się w medialnym happeningu. Jak można traktować poważnie kogoś kto w debacie w której na stole leżą dziesiątki miliardów złotych wyjmuje owada w słoiku? Co to jest? Dlaczego my się na to godzimy. Przecież ten człowiek obraża wszystkich ludzi, którzy poświęcili czas na oglądanie tej "debaty"
Mówię o tym czymś:
Do Polski przyszedł kryzys gospodarczy. Dalsza budowa dróg oprócz funduszy europejskich będzie wymagała wkładu środków własnych, których nie mamy. Krajowy Fundusz Drogowy jest już bardzo mocno zadłużony. Za budowę dróg płacimy podwójnie bo wybieraliśmy (i cały czas wybieramy) wykonawców przetargu w którym wygrywa ten, który zaproponuje najmniejszą cenę. Efekt jest taki, że duże firmy po zgarnięciu części pieniędzy uciekają z placu budowy zostawiając nas z rozkopaną budową i nieopłaconymi podwykonawcami. Z tego tytułu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wypłaciła 640 mln złotych odszkodowania podwykonawcom, którzy nie otrzymali pieniędzy wypłaconych przez tę samą dyrekcję "dużym" firmom wcześniej. Jednocześnie ta sama dyrekcja cały czas utrzymuje model przetargu gdzie podstawowym kryterium jest jak najniższa cena co zwiastuje kolejne problemy.
Wydawało mi się, że jest o czym debatować....
[ Dla jasności: nie poparłbym wniosku o odwołanie ministra Sławomira Nowaka dlatego, że minął zbyt krótki czas do jakiejkolwiek oceny jego pracy.]
Tymczasem z debaty przed głosowaniem na temat odwołania Sławomira Nowaka z funkcji ministra nie dowiedzieliśmy się nic o polskich drogach czy kolejach. Dowiedzieliśmy się natomiast, że opozycja w sejmie nie ma pojęcia na temat infrastruktury i nie ma żadnego alternatywnego pomysłu na realizację inwestycji drogowych i kolejowych.
Mówiąc dosadnie opozycja pokazała, że nic na ten temat nie wie. Przecież tu nie chodzi o jakiś temat niemający większego znaczenia dla naszego życia (jak np. związki partnerskie). Tutaj chodzi o wielomiliardowe inwestycje jakie mamy zrealizować w najbliższym czasie. Wychodzi na to, że gdy przychodzi rozmawiać na temat w którym liczy się jakaś wiedza to wszyscy nabierają wody w usta.
Dajmy już spokój człowiekowi, który wyciągnął karaczana w słoiku (żenada roku). Przyjrzyjmy się np. słowom przedstawiciela największej partii opozycyjnej:
"– W każdym przedsiębiorstwie, organizacji i instytucji obowiązuje zasada – szkodnik, a zwłaszcza szef będący szkodnikiem, – nie może zawiadywać instytucją, nie może przysparzać jej kłopotów, a przede wszystkim strat finansowych – uważa Adamczyk.
Wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury mówi, że w przypadku organizacji państwa, na fotelu ministerialnym nie powinien zasiadać żaden szkodnik, który pogrąża to państwo w chaosie. – Posłowie PiS będą głosowali zgodnie ze swoim sumieniem, będą głosowali w obronie państwa polskiego przed szkodnikami – zapowiada Andrzej Adamczyk."
O co w ogóle chodzi? Co to za bełkot? Co ja jako osoba pisząca o infrastrukturze mam z tego przyswoić? Przecież to może powiedzieć każdy o każdym. Tu nie ma żadnych argumentów.
Z resztą czemu się dziwić skoro jego szef - Jarosław Kaczyński - wypowiedział dzisiaj słowa, które bez problemu mogłyby znaleźć się w dialogach filmu "Rejs":
Czuje się w obowiązku dodać, że nie jestem kibicem żadnej z partii, jestem kibicem rozbudowy polskich dróg i będę wspierał każdą partię z rozsądnym pomysłem w tym temacie.
Na szczęście na rozliczenie obietnic ministra Nowaka przyjdzie czas. Już w 2014 roku oczekuję szybkiego kolejowego połączenia Warszawy z Gdańskiem, brakujących odcinków autostrad i nowych dróg ekspresowych w budowie oraz pendolino. No i oczywiście spadku liczby wypadków śmiertelnych na polskich drogach na skutek wprowadzenia setek fotoradarów.
Panowie z opozycji niech poszukają tym razem może jakiegoś magika, który sprawi że przy podobnej akcji karaczan zniknie ze słoika.
Jedynka na onecie gwarantowana.
