Po 10 latach przygotowań, planów i przetargów w końcu doczekamy się kolejnej przeprawy w Warszawie - mostu im Marie Curie Skłodowskiej przez wszystkich warszawiaków nazywanego Północnym.

REKLAMA
"Protesty wobec budowy mostu Północnego w Warszawie zostały odrzucone. W przyszłym rok zacznie się projektowanie arterii. Jeœli wszystko pójdzie zgodnie z planem, najważniejszy jej fragment mógłby byæ gotowy w 2007 roku. " tak w 2003 roku pisała "Gazeta Wyborcza". Od tego czasu musiało minąć jeszcze dziewięć lat, żeby plany się spełniły.
Z okazji otwarcia w niedzielę na moście odbędzie się huczna impreza światło i dźwięk pokazująca osiągnięcia naszej noblistki (Curie Skłodowskiej). Trochę mnie to dziwi, bo tak naprawdę nie ma się czym chwalić. Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas kampanii w 2006 roku obiecywała dwa mosty w pierwszej kadencji, skończy się na jednym moście, zbudowanym z opóźnieniem podczas drugiej kadencji. I nie uda się tutaj zrzucić winy na kryzys, bo z drugiego planowanego mostu (Krasińskiego łączącego Targówek z Żoliborzem) zrezygnowano zanim ktokolwiek myślał o kryzysie. Nikt chyba już nie powtórzy wyczynu Pawła Piskorskiego który wybudował dwa mosty podczas jednej kadencji.
A przecież na trochę mostów jeszcze w Warszawie czekamy...