Urzędnicy ratusza Warszawskiego przestraszyli się korków i nakazali przerwanie budowy obwodnicy. Twierdzą, że nie wiedzieli o planowanym zwężeniu trasy AK, które spowodowało dziś rano olbrzymie korki. Kłopot w tym, że plan zwężenia zatwierdził miejski inżynier ruchu - urzędnik zatrudniany przez Hannę Gronkiewicz - Waltz. Po co ta gra?
REKLAMA
Dzisiaj rano dojeżdżających do pracy Warszawiaków zaskoczył korek na Trasie Toruńskiej. Spowodowany był tym, że robotnicy rozpoczęli prace przy przebudowie tej trasy. Nie jest to jeszcze pełen "front robót" ale przygotowanie do wyburzenia kładki dla pieszych. Robotnicy musieli zwęzić trasę, żeby wyciąc bariery energochłonne i wybudować tzw. "przewiązki" czyli miejsca w których ruch będzie skierowany tylko na jedną nitkę trasy.
Informacje na ten temat znaleźć można było na oficjalnej stronie kontraktu.
Dopiero gdy pojawiły się korki i na forach posypały się na rządzących miastem gromy (za brak informacji) - ci zaczęli się wycofywać rakiem.
"Wykonawca bez uzgodnienia z nami rozpoczął remont Trasy AK. Wiceprezydent Jacek Wojciechowicz nakazał wstrzymanie tych prac" - poinformował w rozmowie z tvnwarszawa.pl rzecznik stołecznego ratusza, Bartosz Milczarczyk.
Jest to trochę dziwne, bo wcześniej zwęzenie zatwierdził miejski inżynier ruchu - Janusz Galas. Czy mamy doczynienia z urzędniczym rozdwojeniem jaźni? Całą sprawę postanowiła skomentować GDDKiA, która jest inwestorem i która miała prawo poczuć się robiona w konia (delikatnie mówiąc)
W efekcie doszło do ewenementu - ratusz nakazał wstrzymać rozpoczęcie prawie miliardowej inwestycji (najważniejszej obecnie dla miasta po budowie metra) mimo że wcześniej ją zatwierdził.
Urzędnikom przypominam: referendum się skończyło - wystarczy już tych histerycznych decyzji. A kierowcy powinni po prostu się przyzwyczaic, bo ten remont potrwa - co najmniej dwa lata. Proponuje się przesiąść do SKM albo innego rodzaju komunikacji miejskiej.
