Czas na stworzenie dla emigrantów trampoliny sukcesu - profesjonalnych organizacji pozarządowych, które kształciłyby liderów społecznych.
Czas na stworzenie dla emigrantów trampoliny sukcesu - profesjonalnych organizacji pozarządowych, które kształciłyby liderów społecznych. https://www.flickr.com/photos/frewuill/8665827448

Miejmy odwagę spojrzeć w przyszłość, by trafnie określić nasze zadania na dzisiaj. Jednym z nich jest: jak zagospodarować ostatnią falę emigracji zarobkowej i jej potencjał?

REKLAMA
Polscy pracownicy zarobkowi osiedlający się w krajach Unii stwarzają pewien „kłopot”, którego Polska nie dostrzega, będąc krajem o długiej tradycji emigracji. Członkostwo Polski w UE zmienia jednak postać rzeczy: rozmiar ostatniej fali emigracji obliguje nas do troski o przyszłość. By emigracja ta nie stała się balastem dla Polski, a powroty - kłopotliwe.
Polscy emigranci nie doceniają znaczenia adaptacji społeczno-ekonomicznej w kraju osiedlenia, w tym szybkiej nauki języka. Nic dziwnego, w kraju o tym się nie mówi. To niewygodny temat.
A musimy spojrzeć prawdzie w oczy: Polska stała się dostawcą taniej siły roboczej. Wyjeżdżają głównie mieszkańcy prowincji i małych miast. Są młodzi (20-40 lat), często mają dyplomy uczelni, chcą rozwijać skrzydła i uciec z pułapki biedy. W nadziei na lepsze życie – i licząc na solidarność, tj. zasiłki społeczne przysługujące także pracującym obywatelom UE - osiedlają się i zakładają rodziny za granicą.
Ciężko pracują w nisko wykwalifikowanych zawodach, zarabiając – w najlepszym razie - płacę minimalną. Siłą rzeczy zasilają szeregi „klasy robotniczej” zachodniej Europy. W przeciwieństwie do ekspatów - o których zabiega się i troszczy - migranci zarobkowi nie znają luksusów. Są zdani na siebie samych, a muszą sprostać ostrym wymaganiom kraju osiedlenia – dotyczących obecnie adaptacji społecznej.
Niefrasobliwość rodaków i magiczna wiara w hasło „Polak potrafi” jest zaskakująca, a poczucie stabilności - iluzoryczne. Polscy przybysze mają na rynku pracy podobną sytuację jak poprzedni gastarbeiterzy – przybysze z Turcji czy Maroka. Plagą większości rodaków są niepewne kontrakty tymczasowe, tracone na rzecz tańszych migrantów – w tym nowo werbowanych w kraju Polaków. Część z nich trafia na margines społeczny.
Jeśli nie chcemy wpaść w pułapkę migracyjną, musimy natychmiast zacząć inwestować w kapitał ludzki Polaków i polskich emigrantów . Czas na stworzenie dla nich trampoliny sukcesu - profesjonalnych organizacji pozarządowych, które sprzyjałyby rozwojowi zawodowemu emigrantów oraz kształciły liderów społecznych, by to miejscowi Polacy wspierali rodaków w adaptacji społeczno-ekonomicznej.
Nowatorskie, oddolne mechanizmy zmiany wymagają wsparcia wszystkich stron, a idea autonomicznej adaptacji emigrantów - warta krzewienia wśród rodaków. Zyskamy profesjonalny trzeci sektor polskiej diaspory i przyczynimy się do poprawy wizerunku Polaków, którzy zaczną być postrzegani jako zaradni obywatele UE. To będzie także nasz wkład w budowę tkanki europejskiej. A ci emigranci, którzy zdecydują się na powrót do kraju – otwarci, przedsiębiorczy i z kwalifikacjami - mogliby stać się akceleratorami zmian kulturowo-mentalnych w kraju. By tak się stało, swoją lekcję musimy odrobić już dziś. Stańmy się liderami zmian społecznych.
***
Autorka jest dziennikarką, redaktor naczelną portalu Polonia.nl
Artykuł ukazał się w „Rzeczpospolitej” 19.01.2015 r. we wkładce „Idee Kongresu Obywatelskiego. Jak włączać emigrację do rozwoju Polski?".