W przeciwieństwie do europejskich smoków azjatycki smok jest istotą sprzyjającą ludziom przynoszącą szczęście. Symbolizuje dobroć i siłę, dostatek, odwagę i waleczność. To jedno z najsłynniejszych zwierząt magicznych Azji. Wizerunek smoka w bliskim otoczeniu lub logo firmy sprzyja wyjątkowej pomyślności.

REKLAMA
Od debiutu Aleksandra i Matyldy minęły trzy lata, trzy lata to trzy sezony i trzy kaski…
Czas to doświadczenie. Wraz z doświadczeniem przyszły umiejętności. Rozwinęła się ich prędkość, sprzęt ewoluował, tak samo jak Luhngi (chiński smok): ich symbol wszechmocy, który posiada ciało węża, pysk wielbłąda, łuski karpia, łapy tygrysa i szpony orła. W pysku trzyma perłę, która symbolizuje wszechświat, ale zanim dojdziemy do tego co teraz, może zacznijmy od początku.
Aleksander w roli starszego brata zadebiutował mając dwa lata.
Rodzeństwo niemalże od samego początku stanowiło dla siebie źródło inspiracji, które z biegiem lat przerodziło się w relację opierającą się na wzajemnym wsparciu, motywacji i przede wszystkim wspólnej pasji.Tą najważniejszą rozpoczęli przypadkiem, aczkolwiek wyznaję zasadę, że nie ma przypadków.
Na gokarty do nieistniejącej już Warszawskiej Hali zabrał ich Tata. Był rok 2015. Matylda miała lat 8, Aleksander lat 9. Jak tylko wsiedli do pojazdów, odjechali nimi z takim zacięciem i emocjami, że obsługa toru zapytała z niedowierzaniem, czy aby na pewno oboje prowadzą wózki po raz pierwszy.
W związku z powyższym można by napisać, że profesjonalny początek dla Matyldy i Aleksandra był nieuchronny i tak też się stało. Dołączyli do zespołu Legia Racing Team z Warszawy, następnie Rodzeństwo związało się z CRG racing Driver Program, i stamtąd trafili już do utytułowanej Uniq Racing.
logo
Co prawda licencję oboje zrobili zaledwie w rok od zapoznania się z gokartami, ale na starty zdecydowali się w sezonie 2017.
Aleksander zadebiutował w pierwszych zawodach otwierających sezon w Toruniu w najmłodszej kategorii Rotax Max Challenge Poland. Kwalifikacje zakończył na 8. pozycji w dwudziestoosobowej stawce, tymczasem finał swojej pierwszej rundy uwieńczył walką w ścisłej czołówce na 6. miejscu, zdradzając aspiracje do przemyślanej, ale jakże szybkiej jazdy.
Start Matyldy podczas czwartego weekendu wyścigowego w Słomczynie okazał się największą niespodzianką ówczesnych rozgrywek. Styl prowadzenia, w jakim dziewczynka rozpoczęła swoją rywalizację o punkty, wzbudził zazdrość niejednego zawodnika z większym doświadczeniem. Matylda w prefinale uplasowała się tuż przed Bratem, a w finale była jedną z najjaśniejszych iskier na torze. Jej celująca pozycja także nie była przypadkowa.
logo
To właśnie wówczas po starcie na podwarszawskim torze podjęto decyzję, że Aleksander rozpocznie rywalizację w kategorii Mini Max. W Poznaniu Chłopiec brawurowo wyprzedził trojkę rywali w wyścigu finałowym, dlatego już w czerwcu tegoż samego roku przyszedł czas na tory międzynarodowe. Zaprezentowali się na Węgrzech. Kecskemet. Kategoria Micro Max z serii Central Eastern Europe Rotax Max, następnie we wrześniu wzięli udział w Rundzie CEE w austriackim Brucku.
Wśród kierowców międzynarodowych rodzeństwo w debiutanckim sezonie kwalifikacji generalnej w gronie 47 zawodników wywalczyło 24. lokatę dla Matyldy i 25 w MINI MAX oraz 29. w Micro Max dla jeżdżącego w obu Kategoriach Aleksandra. Biorąc pod uwagę tempo ich postępów, podjęto decyzję, że w kolejnym sezonie przystąpią do rywalizacji w trudniejszych już kategoriach Mini60 i OKjunior.
Na sukcesy w jednej z największych serii kartingowcyh w Czechach i na Słowacji - Moravsky Pohar - nie trzeba było długo czekać. Rodzeństwo nie tylko odnosiło zwycięstwa w danych wyścigach, ale i przywieźli do domu Mistrzostwo Słowacji zdobyte przez Aleksandra. I tak , jak na pewnym etapie w domu Roberta Kubicy zdano sobie sprawę, że jeżeli ma zrobić karierę w motosporcie, to musi opuścić Polskę, tak i w domu Państwa Matrackich zdecydowano związać się z banderą TEAM DRIVER RACING KART we Włoszech, gdzie jest jedna z najlepiej rozwiniętych infrastruktur kartingowych i młodzi kierowcy mają szanse na rozpostarcie skrzydeł. Pierwszy start w kategorii senior w wieku 13 lat – udało się Aleksandrowi zakwalifikować do finału, w którym miał wystartować jako najmłodszy kierowca z warunkowo wydaną licencją Senior (dla 13-latka) ale mama złamała nogę i wylądowała we włoskim szpitalu w górach, z pięknym widokiem z okna… na dwie operacje
logo
Matylda Matracka na torze.
logo
Aleksander z Karolem Lubasem na mistrzostwach Włoch ACI - Val Vibrata wrzesień 2019 r.
7-go lipca po okresie lockdown oboje wrócili do bardzo intensywnych treningów na torze South Grada w Lontano. W 36-stopniowym upale ćwiczą dając z siebie wszystko od 8-ej do 17-ej. Dwunastolatka startuje już w Ok junior, a czternastolatek pędzi w OK, jako najmłodszy zawodnik, dając do wiwatu starszym, bardziej doświadczonym rywalom. Aleksander i Matylda mają talent. W środowisku motoryzacyjnym używa się sformułowania, że mają rękę i nogę, ale w tym sporcie liczy się też, a może nawet przede wszystkim głowa. Za przygotowanie mentalne Matyldy i Aleksandra odpowiada od początku ich kariery psycholog sportowy - Marcin Kwiatkowski ze Sport&Minds. Myślę, że metody jego pracy warte są osobnego wpisu.
Co dwie głowy to nie jedna
Oboje jeżdżą we Włoszech, bo tam są ich aspiracje, ich chęci i dobre emocje. Dzięki zaangażowaniu rodziców mają możliwości, aby przekuć swój dar w sukces. Nie trzeba ich motywować, nie trzeba pilnować, na razie są zdyscyplinowani zarówna na torze jak i na zajęciach w szkole. Chcą wyrosnąć na mądrych ludzi. Rodzice im w pasji towarzyszą a team wspiera merytorycznie.
Osobiście chciałabym, żeby wsparcie było widoczne w każdej dziedzinie sportu, także po stronie Państwa, czego w rozwoju talentów sobie i każdemu życzę. Jeżeli w tym miejscu napiszę, że Robert Kubica zawdzięcza więcej Włochom niż Polsce, to nie będzie to z mojej strony nadużycie. Rodzime firmy przypomniały sobie o nim wówczas, gdy pojawił się już w szeregach F1, jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych sportowców w kraju, a na pomoc Polskiego Związku Motorowego za młodu po prostu nie miał co liczyć.
Po otwarciu granic, oboje natychmiast wrócili do treningów w Team Driver z Devid de Luchi. Pojawiła się także propozycja współpracy od Davide Fore… (trzykrotny mistrz świata i jeden z lepszych trenerów kartingowych). Po treningach od razu zapadła decyzja: zawody IAME Series Italy. Kilkudziesięciu bardzo dobrych zawodników w kategorii Senior Aleksandra i kilkudziesięciu w kategorii Junior Matyldy – gdzie znowu jest jedyną dziewczynką…
logo
Matylda i Aleksander na zawodach IAME Series Italy.
Aleksander nie miał zbyt udanego weekendu wyścigowego: najpierw zapalił mu się sterownik i uszkodził motor, później wadliwe opony, w pierwszym wyścigu po zderzeniu dojechał prawie na końcu stawki, a w kolejnym niestety pękł mu po starcie łańcuch…nie zrobił ani jednego okrążenia. Matylda w pierwszym swoim wyścigu w życiu w dużym gokarcie, w kategorii Junior zakwalifikowała się do finału… w którym nie pojechała. Właściciel marki Kart Republic (na takim sprzęcie dzieci jeżdżą) i ikona kartingu światowego Pan Dino Chiesa usłyszał od Matyldy, iż osiągnęła założony przez siebie cel w pierwszym swoim „dużym” wyścigu. Powiedziała mu, że w kolejnych finałach będzie jechać, jak trochę potrenuje, bo na razie na zwycięstwo musi jeszcze poczekać… Podczas wyścigu komentator często mówił o tym niespotykanym w kartingu zachowaniu: dlaczego ona nie jedzie przecież była naprawdę szybsza od ponad połowy chłopaków na torze… Widać nie o to chodzi… Najważniejsze nie jest dla każdego to samo.
Ja liczę, że już niebawem na kolejnych zawodach będę mogła osobiście zobaczyć ich na torze. Naprzód Matylda! Naprzód Aleksander!
logo