Podróżujesz czyli nie tylko zwiedzasz, ale też poznajesz, uczysz się, doświadczasz, przeżywasz i chłoniesz? Wybacz, ale w rzeczywistości popijasz drinka na leżaku.

REKLAMA
Denerwuje mnie kult podróżnika. To, że wszystkie media promują podróżowanie jako czynnik poprawiający nasze samopoczucie (z tym się zgodzę), ale również zwiększające naszą wiedzę, obycie, doświadczenia.
Z tego co pamiętam własne wyprawy, a słyszę również o wyprawach znajomych, to przebywanie w pięknych okolicznościach przyrody, tudzież historycznych jest spektakularne, ale na innej szerokości geograficznej niebo wygląda zwykle całkiem podobnie, a to właśnie ono jest naszym najczęstszym towarzyszem, gdy usadowimy się już wygodnie na leżaku.
Zabytki? Owszem, piękne i poruszające, ale sprowadzone do "odhaczenia" kilku głównych punktów, które i tak znamy już na pamięć z lekcji historii czy literatury. A że będziemy przebywali w jednym pomieszczeniu z Moną Lisą? Proszę, nie bądźmy małostkowi, dzieci z tego nie będzie.
A może poznawanie nowych ludzi? Oj tak, tutaj działa zasada "nie jest u siebie, więc wszystko mi wolno". Poznawanie nowych ludzi jest całkiem fajną rozrywką, zwłaszcza o trzeciej w nocy w trakcie zmiany klubu o (koniecznie) egzotycznej nazwie.
Bądźmy szczerzy, nie jesteśmy spektakularnymi przyrodnikami z Discovery Chanell ani Martyną Wojciechowską (którą serdecznie pozdrawiam!). Jesteśmy w większości zwykłymi mieszczuchami, którzy w wyczekiwane wakacje chcą leżeć, bawić się, pić i uśmiechać, a nie zwiedzać dżungle Amazonii, poznawać zagubione w głuszy dialekty afrykańskie czy dyskutować o kulcie Słońca.